Marek Wasiluk
 

Stymulatory tkankowe – efekty (część 2)

Moda na stymulatory tkankowe mogłaby sugerować, że są to preparaty, które dają spektakularne efekty. Niestety tak nie jest.

Z punktu widzenia tego, co wszyscy mówią, że preparaty te stymulują skórę, powtórzę to, co napisałem w pierwszej części artykułu na temat stymulatorów tkankowych (zobacz: Stymulatory tkankowe – co to jest) – liczy się nie tylko fakt stymulacji, ale jej „moc”, a w konsekwencji wizualny efekt. Niestety, to co jest ogłaszane jako wielka nowość, w porównaniu z istniejącymi metodami, nie stymuluje zbyt mocno.

Czym są stymulatory tkankowe (jaki jest skład preparatów)

Stymulatory tkankowe to w rzeczywistości bardzo często preparaty kwasu hialuronowego nieusieciowanego lub usieciowanego termicznie.
Kwas hialuronowy jest używany powszechnie w medycynie estetycznej – głównie jako preparat wolumetryczny do wypełnień (usieciowany) oraz w zabiegach mezoterapii (nieusieciowany).
Kwas hialuronowy zawsze odrobinę stymulował tkanki, ale nie tak, aby osiągać nim satysfakcjonujące efekty regeneracji komórek, dlatego głównym jego zastosowaniem jest wypełnienie.

Moim zdaniem preparaty zaczęto nazywać stymulatorami tkankowymi (i zaczęto tę nazwę promować), gdyż producenci chcą trochę ukryć nazwę „kwas hialuronowy”. Kiedyś, żeby sprzedać kosmetyki czy zabiegi, samo użycie nazwy „kwas hialuronowy” zwiększało prawdopodobieństwo, że klient zainteresuje się takim produktem.

Ale to się zmienia, z dwóch powodów. Po pierwsze, kwas hialuronowy robi się nieco passe, między innymi ze względu na trudność uzyskania nim naturalnych rezultatów. Po drugie, trudno jest w tej chwili konkurować na rynku kwasu hialuronowego nieusieciowanego, bo preparatów jest setki, coraz trudniej jest się więc wyróżnić. Próbuje się to robić przez komunikowanie, że w nowych preparatach są inne molekuły, inny ciężar cząsteczkowy, inny sposób sieciowania. Owszem, są to jakieś ulepszenia kwasu hialuronowego, ale one nie przekładają się na to, że stymuluje on lepiej niż jego poprzednicy. Może być co najwyżej bezpieczniejszy czy łatwiejszy w podaniu.
Tak więc wymyślono, że można do preparatów kwasu hialuronowego dodać inne składniki i sprzedawać je jako stymulatory tkankowe.

Oprócz kwasu hialuronowego (nieusieciowanego lub stabilizowanego termicznie, aby się dłużej utrzymał) w stymulatorach tkankowych są dodatki. Mogą to być polinukleotydy (czyli fragmenty DNA), albo peptydy (najczęściej po prostu aminokwasy), albo kwas bursztynowy, albo jeszcze inne dodatki (ale rzadziej).

Jak długo utrzymuje się efekt po stymulatorach tkankowych

Preparat podajemy płytko, pod skórę. Jego głównym celem jest poprawa jakości skóry. Ale co to znaczy i jak długo utrzyma się efekt?
Sprawdziłem dostępne badania na temat stymulatorów tkankowych. Nie ma ich dużo, i nie wszystkie są wiarygodne, ale jednak coś na ten temat można znaleźć w medycznych bazach. Zgodnie z nimi stymulatory tkankowe poprawiają jakość skóry, co zauważymy w postaci jej większej gładkości, lepszego nawilżenia i świeżości. Nie zobaczymy natomiast znaczącego efektu w postaci zmniejszenia się zmarszczek, porów czy np. blizn (o czym wspominam, bo takie wskazania też pojawiają się w reklamach).

Same badania, jeśli im się przyjrzeć dokładnie, wykazują sporą stronniczość. Są robione trochę w taki sposób, jakbym np. ja, mając mocno przesuszoną skórę posmarował ją wazeliną, i w wynikach badań określono by, że wazelina jest skuteczna na przesuszoną skórę, bo mam teraz skórę tłustą. Jednak tak przedstawiony wynik nie mówi nic na temat trwałości efektu.

Podobnie jest z badaniami nad stymulatorami tkankowymi. Warto zawsze sprawdzić dokładnie wg jakiej metodologii zostały przeprowadzone. Większość badań nie jest np. randomizowana (polega to na losowym przydzielaniu do grupy albo eksperymentalnej albo kontrolnej), co powinno być złotym standardem wszelkich badań klinicznych na ludziach. Istotne jest w jakim przedziale czasowym są robione badania i analizowane wyniki, a nawet sposób prezentacji efektów – na ogół taki, aby widoczne były przede wszystkim pozytywne aspekty.

Pokażę to na przykładzie badań jednego z popularnych na rynku stymulatorów tkankowych. Jest w nim wysoko oceniana jakość skóry „8 tygodni po pierwszym podaniu”. To sformułowanie stwarza w odbiorcy przekonanie o wysokiej skuteczności preparatu i trwałości efektu przez 8 tygodni. Szczególnie, że ta informacja jest podana na ładnych wykresach i tabelkach. Dopiero dalsze wczytanie się w badania pokazuje, że jednocześnie jednak jest to efekt uzyskany 4 tygodnie po drugim podaniu preparatu, co już zmienia odbiór tej samej informacji, że to raczej 4 tygodnie, a nie 8 tygodni.

Część stymulatorów tkankowych podajemy śródskórnie, tak jak mezoterapię. A więc mamy grudki na twarzy, które utrzymują się kilka dni, i to można określić jako realny czas utrzymywania się preparatu w organizmie, po czym jest on wchłaniany. To oznacza, że efekt stymulacji, pobudzenia trwa krótko. Natomiast sam efekt zabiegu, czyli odświeżonej skóry po serii zabiegów może trwać kilka tygodni do kilku miesięcy.

Co lepsze stymulator tkankowy, czy kwas hialuronowy?

Zależy, jaki kwas i jakie wskazanie.
Kwas hialuronowy do zastosowań wolumetrycznych podajemy głębiej, ma on dodawać objętości, jest wskazany we wszystkich sytuacjach, gdy chcemy zmienić kształt, powiększyć usta, wymodelować bródkę, wypełnić zapadnięcia pod oczami. Takie zabiegi można stosować zarówno u osób młodych (gdy w grę wchodzi np. modelowanie ust czy wyrównywanie asymetrii) i u osób dojrzałych (35+) i starszych, gdy poprawą objętości chcemy zlikwidować objawy starzenia (odmładzanie 3D). Wolumetria do tego właśnie służy, do uzupełniania ubytków tkankowych, które następują w procesie starzenia. Jest rodzajem niechirurgicznego liftingu, bo poprawia owal twarzy.
Natomiast stymulatory tkankowe nie mają działania liftingującego. One mają na celu poprawienie jakości skóry, ale niczego nie nie liftingują, niczego nie podnoszą. Bezpośrednio po zabiegu może się wydawać, że tak jest, ale jest o efekt pokłucia skóry, obrzęku, stanu zapalnego i wstrzyknięcia preparatu, który jednak za 2-3 dni zniknie, a w przypadku części stymulatorów tkankowych po 3-4 tygodniach. Gdybyśmy podali sól fizjologiczną, efekt „wypełnienia” na dobę lub dwie byłby taki sam. Ale długoterminowo niestety się nie utrzyma.
Tak więc – kwas hialuronowy usieciowany podajemy w przypadku wskazań wolumetrycznych, a stymulatory tkankowe, które zawierają kwas hialuronowy nieusieciowany, podajemy, gdy chcemy poprawić (lub podtrzymać) jakość skóry.

Zobacz koniecznie: HIFU, nie na wszystko

Co lepsze – mezoterapia czy stymulatory tkankowe?

Pisałem w poprzednim artykule, że stymulatory tkankowe można nazwać nowoczesną mezoterapią, więc oczywiście są lepsze od dotychczasowej mezoterapii. Jeśli ktoś się zastanawia, jakie wskazania są najlepsze do stosowania stymulatorów tkankowych, i jakie efekty można uzyskiwać to najprostsza odpowiedź jest taka, że dokładnie te, do których wcześniej była stosowana mezoterapia. Będzie to z korzyścią dla efektów, ale też dla bezpieczeństwa zabiegów, bo tak jak wspomniałem w poprzednim tekście, większość stymulatorów tkankowych jest certyfikowana do iniekcji, czego nie można powiedzieć o większości preparatów do mezoterapii (mają one certyfikaty, ale do innego zastosowania niż podawanie ich śródskórnie).

Czasem reklamy sugerują, że stymulatory tkankowe mogą dawać efekt liftingu lub wypełnienia. To jest wprowadzanie w błąd. Wypełnianie i lifting możemy robić wypełniaczami (kwas hialuronowy usieciowany), biostymulatorami objętościowymi (kwas l-polimlekowy, hydroksyapatyt wapnia, polikaprolakton) oraz urządzeniami typu HIFU. Po stymulatorach tkankowych takie efekt będzie co najwyżej przez kilka tygodni

Stymulatory tkankowe – ile zabiegów i jak często

Przy stymulatorach tkankowych mamy najczęściej do czynienia z serią zabiegów, czyli tak jak przy mezoterapii, chociaż odstępy są trochę większe. Czasem są to 3-4 zabiegi w odstępie co dwa tygodnie, a potem za jakiś czas zabiegi podtrzymujące. Czasem 2 zabiegi w odstępie miesiąca i potem też zabiegi podtrzymujące.

Stymulatory tkankowe – powikłania

Pisałem już, że stymulatory tkankowe są bezpieczniejsze od mezoterapii. W większości są sklasyfikowane jako wyroby medycznej służące do iniekcji. Mają certyfikację, co oznacza, że muszą mieć gwarantowaną powtarzalność produktów i że musiały zostać w podstawowym zakresie bezpieczeństwa przebadane.
Czy to oznacza, że są w stu procentach bezpieczne? Oczywiście nie, dlatego że w medycynie estetycznej, gdy w grę wchodzi jakakolwiek ingerencja w ciało (w tym wypadku wstrzyknięcie preparatu), nie ma stuprocentowej gwarancji, że nic się nie stanie.
Substancje używane w preparatach są pozyskiwane w procesach technologicznych, więc nigdy nie będą idealnie czyste, bo tego się nie da zrobić. Przede wszystkim jednak zawsze będą wywoływały reakcję immunologiczną w ciele.

Ciało jest nauczone, że ma swoje komórki, swoje tkanki i cokolwiek obcego podajemy, czy to będzie lek, czy preparat w medycynie estetycznej, czy implant zębowy, będzie to uruchamiało mechanizmy obronne. Pytanie tylko, jak one zadziałają, czy w sposób przewidywalny, tak jak na to wskazuje zdobyta wiedza teoretyczna i doświadczalna?

W przypadku stymulatorów tkankowych tak powinno być. Jeśli zabieg wykonany jest zgodnie ze sztuką, w odpowiednie miejsce, nie za płytko i nie za głęboko, to są to bezpieczne preparaty.
Mam dużo pacjentów z różnymi powikłaniami, po różnych zabiegach, a po stymulatorach tkankowych trafiają do mnie rzadko, właściwie tylko w jednym przypadku, po zastosowaniu go pod oczy.

Stymulatory tkankowe pod oczy – powikłania

Okolice oczu są bardzo skomplikowanym obszarem do wykonywania zabiegów medycyny estetycznej. Pisałem na ten temat cały cykl artykułów, do którego odsyłam chętnych po zdobycie więcej wiedzy [Zobacz np. Wypełniacze pod oczy (powieka dolna i skóra pod oczami). Ponieważ leczę powikłania po zabiegach medycyny estetycznej, sporo pacjentów do mnie trafia z różnymi historiami. Ostatnio przybyło pacjentów z powikłaniami po podaniu w dolną powiekę stymulatorów tkankowych. Ponieważ stymulatory tkankowe są reklamowane jako preparaty do zabiegów pod oczy, uprzedzam, że może się to skończyć powikłaniami. Pacjentki i pacjenci, które u mnie szukały pomocy, miały taki zabieg wykonany na wiotką skórę pod oczami, albo na cienie pod oczami, albo na zapadnięcie skóry pod oczami. Ponieważ nie znam całej historii tych pacjentek, nie mam pewności, czy problem był wynikiem złej techniki podania czy złej diagnozy, ale efekt był jednoznacznie niekorzystny – po zabiegach doszło do obrzęków. Wygląda więc na to, że stymulatory pod oczy nie są najlepszym rozwiązaniem.

Zobacz też: Jak usunąć cienie pod oczami zabiegami medycyny estetycznej

Stymulatory tkankowe – ceny

Rozpiętość cenowa zależy od rodzaju preparatu, ale też gabinetu i miasta, w którym się znajduje. Przeciętnie jest to ok. 600 zł, gdy trzeba wykonać 3-4 zabiegi w serii lub ok. 1000 zł, gdy zalecana jest seria dwóch zabiegów. Czyli generalnie ok. 2 tys. zł w serii zabiegów.
Jest to więcej niż zabiegi mezoterapii, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy rynek nasyci się już tą nowością, ceny spadną i zabieg będzie traktowany tak jak należy, czyli jako lepsza, nowocześniejsza wersja mezoterapii.

Pisałem już jakiś czas temu, że nie ulegam bezmyślnie nowościom, więc po analizie stymulatorów tkankowych nie zdecydowałem się na ich wprowadzenie z prostego powodu – metody, które mam w gabinecie są o wiele bardziej skuteczne w tych wskazaniach, na które obecnie rynek kreuje stymulatory tkankowe jako super skuteczne (jest to naciąganie). I chociaż pacjenci pytają o nie, uważam, że uczciwiej jest proponować im inne zabiegi, które działają mocniej. Prawda jest też taka, że nie ma zbyt wiele istotnych wskazań do stosowania stymulatorów tkankowych, a jak już się je zastosuje to nie wnoszą one zbyt wiele do kwestii odmładzania w stosunku do ceny, jaką się za nie płaci. Jeśli już, to miejsce tego typu preparatów jest bardziej w podtrzymywaniu efektów, albo profilaktyce, a nie realnym odmładzaniu.

Zobacz też: Odmładzanie

Moda na stymulatory tkankowe jako super odmładzające, pewnie za jakiś czas przeminie, jak to już wcześniej z innymi modami bywało. I wówczas „spadną” na swoją pozycję w hierarchii zabiegów estetycznych, i pewnie wówczas wprowadzę je i u siebie dla chętnych, mających świadomość do czego służą i jakie efekty mogą dawać.

Ostatnie komentarze
  • Dzięki Marek za ten artykuł. OD jakiegos czasU sumiennie chodzę na serię stymulatorów tkankowych i widzę jedynie bardzo kosmetyczne efekty i To jedynie krótko po zabiegu.mam 36 lat i Własnie jutro mam umówiony kolejny zabieg ale ogarnięta wątpliwościami od paru dni przekopuje internet w poszukiwaniu rzetelnych informacji na temat tych substancji i twój artukul oCalił mój Portfel.
    W zalewie peanów na cześć stymulatorów , takich krytycznych, ale zarazem rzetelNych opinii jest niewiele-Wiadomo-biznes is biznes,, ale szacunek dla ciebie za uczciwość.

  • witam Panie doktorze
    co w takim razie proponuje Pan zamiast stymulatorów tkankowych.
    ja miałam jeden taki zabieg
    podawany kaniula w szyję i policzki
    i punktowo pod oczy.
    preparat ma kwas polimlekowym i nieusieciowany kwas hialuronowy (juvelook)
    ja byłam bardzo zadowolona z efektu.
    akurat

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.