Kontynuując temat wolumetrii, dzisiaj opiszę kilka aspektów związanych z techniką wykonywania zabiegów oraz jej wpływem na rezultat. A przede wszystkim – co robić, żeby uzyskać naturalny efekt.
O wolumetrii, czym jest i jakimi preparatami można ją wykonywać, pisałem obszernie w poprzednim artykule „Wolumetria twarzy – co to jest, metody i efekty zabiegów”. Od tego tekstu warto zacząć, aby zrozumieć istotę tego zabiegu.
Wolumetria dolnych powiek – prawdziwy przypadek
Na początek prawdziwy przypadek. Kobieta, 38 lat, miała problem z zapadnięciami pod oczami. W gabinecie medycyny estetycznej podano jej kwas hialuronowy pod oczy.
Na początku wydawało się, że efekt jest dobry, ale wkrótce po zabiegu coś zaczęło nieestetycznie prześwitywać przez skórę pod oczami – był to efekt Tyndalla. Dodatkowo dolina łez zaczęła mocno odcinać się od reszty twarzy.
W poszukiwaniu rozwiązania problemu pacjentka najpierw zgłosiła się na konsultację online. Zaproponowano jej kilka różnych preparatów do kupienia i smarowania oraz masaże. Było oczywiste, że to nie pomoże – i nie pomogło – ale pacjentka wydała ponad tysiąc złotych.
Potem poszła do lekarza, który podał jej preparat Radiesse. Po nim skóra pod oczami wyglądała dobrze, ale tylko przez dwa tygodnie.
Kolejną konsultację online kobieta odbyła z innym lekarzem, który zaproponował podanie w policzki 10 ml kwasu hialuronowego. Miało to rzekomo rozwiązać problem, ale pacjentkę wystraszyło – i bardzo słusznie.
Na końcu przyjechała do mnie. W mojej ocenie potrzebowała niewielkiej ilości biostymulatora objętościowego, podanego umiejętnie w górną część policzków – po 1 ml, w dwóch zabiegach.
Owszem, pacjentka miała już wcześniej podany biostymulator, bo Radiesse to nazwa handlowa hydroksyapatytu wapnia, który jest biostymulatorem objętościowym. Z informacji przekazanych przez pacjentkę wynikało jednak, że preparat został podany niewłaściwie – nie tam, gdzie trzeba, nie tak, jak trzeba i nie w takiej ilości, jaka była potrzebna.
Dlatego nie mogło być po tym zabiegu satysfakcjonującego efektu.
Piszę o tym przypadku, bo to dość typowy przykład niewłaściwie zastosowanych procedur, a zarazem dobry wstęp do tematu techniki wykonywania zabiegów wolumetrycznych.
Zobacz też:
Zabiegi wolumetryczne
Zasady dobrze wykonanych zabiegów wolumetrycznych
1. Bezpieczeństwo
Bezpieczeństwo pacjenta zawsze jest u mnie na pierwszym miejscu. Pacjent do lekarza medycyny estetycznej nie przychodzi dla ratowania życia, ale po urodę i efekt estetyczny.
Gdybym dla ratowania życia musiał złamać pacjentowi żebra, nie byłoby problemu. Ale jeśli przy wypełnianiu bruzd nosowo-wargowych doprowadziłbym do martwicy tkanek, to już nie byłoby w porządku.
2. Naturalność efektów
Nie wpisuję się w stereotypowe kojarzenie medycyny estetycznej ze sztucznym wyglądem. Efektem zabiegów powinna być poprawa urody i odmłodzenie, ale w sposób, który nie zaburza naturalnego wyglądu.
W przypadku zabiegów bazujących na urządzeniach naturalność wynika ze stymulacji własnych komórek do pracy. W przypadku preparatów do wolumetrii sprawa jest bardziej skomplikowana.
Źle podany kwas hialuronowy można rozpuścić, ale nie oznacza to automatycznego powrotu do pierwotnego wyglądu, bo skóra może się już trochę naciągnąć albo mogą powstać zwłóknienia.
Jeszcze trudniejsze jest postępowanie przy nieudanej wolumetrii biostymulatorami objętościowymi, ponieważ ich nie da się usunąć z tkanek – trzeba czekać, aż same się wchłoną.
Naturalność efektów jest dla mnie kluczowa i oczywista, ale nie jest prosta do uzyskania. Wymaga wprawy, myślenia i dobrej techniki podawania preparatu.
3. Technika dopasowana do osoby
Technika wykonywania zabiegu jest w wolumetrii decydująca dla jego jakości i skuteczności.
Jest to szczególnie ważne, ponieważ w zabiegach wolumetrycznych podajemy duże objętości preparatu. Przy wypełnianiu małych powierzchni, takich jak usta, jest to jeszcze stosunkowo proste. Przy wolumetrii twarzy kluczowa jest wiedza, gdzie podać preparat, ile, jak głęboko i czym – kaniulą czy igłą.
O wyborze między igłą a kaniulą pisałem w artykule: „Igła kontra kaniula”, w którym wyjaśniam, dlaczego wolę igłę od kaniuli.
Nie oznacza to, że nie używam kaniul w zabiegach wolumetrycznych, ale robię to wyjątkowo rzadko i wyłącznie w miejscach, gdzie jest to bezpieczne z punktu widzenia estetyki i naturalności efektu.
Najważniejsza zasada jest taka: zabieg należy wykonać adekwatnie do indywidualnych uwarunkowań anatomicznych i potrzeb konkretnego pacjenta.
Tego nie da się nauczyć z gotowego schematu. Na kursach czy w podręcznikach można poznać zasady typu: pięć wkłuć na jeden problem, dziesięć na inny, płytko w jednym przypadku, głęboko w drugim. Można też uczyć się metod nazwanych nazwiskiem ich autora.
Tymczasem w medycynie estetycznej premium nie ma jednej metody dla wszystkich. Dla każdego pacjenta metoda musi być inna, bo każda twarz jest inna, każda inaczej się starzeje i u każdego chcemy osiągnąć inny efekt.
Tylko takie podejście pozwala uzyskać naturalny rezultat. Gabinet medycyny estetycznej nie powinien być fabryką produkującą takie same lalki Barbie.
Zobacz też:
Reaktywacja kwasu l-polimlekowego, najsilniejszego biostymulatora objętościowego
4. Kwalifikacja pacjenta do zabiegu
Dobra kwalifikacja medyczna pozwala uniknąć potencjalnych powikłań. Zabiegi wolumetryczne nie są dla każdego.
Szczególną uwagę należy zwrócić przy kwalifikacji pacjentów do zabiegów wolumetrycznych biostymulatorami objętościowymi, takimi jak Ellanse, Sculptra, Lanluma czy Radiesse.
Ważne jest nie tylko to, czy jako lekarz rozumiem proces starzenia się twarzy, ale też czy moja wizja cofania tego procesu jest zbieżna z wizją pacjenta. Może się zdarzyć, że ja widzę coś do zmiany, ale pacjentowi przeszkadza coś innego.
Ważne jest również to, aby nie robić wolumetrii na siłę, bo nie każdemu jest potrzebna. Niektórym osobom takie zabiegi w ogóle nie będą pasować.
Przy naturalnie okrągłych twarzach można punktowo korygować ubytki, ale nie można stosować klasycznej wolumetrii, bo efekt będzie fatalny.
Ostatnio zwróciła się do mnie kobieta 20+, której wykonano wolumetrię i źle po niej wyglądała, bo z okrągłej buzi zrobiono jeszcze bardziej okrągłą.
Niestety, wykonuje się takie zabiegi, żeby zarobić. Dla zysku podaje się np. 10 ml kwasu hialuronowego kobietom w wieku 35 lat. Wykonujący zabieg zarobi dużo, pacjent dużo straci – nie tylko pieniędzy, ale również urody.
Większość ludzi nie chce wyglądać sztucznie. Idąc w dobrej wierze na zabieg odmładzający, nie są świadomi tego, co może pójść nie tak.
Nadal istnieją osoby, które robią wszystko na bazie kwasu hialuronowego, bo nie dysponują alternatywnymi rozwiązaniami. Gdy trafia do nich pacjent, nie dostaje najlepszego zabiegu na swój problem, tylko taki, który lekarz ma w ofercie.
Dlaczego po wolumetrii pojawia się sztuczny efekt?
Każdy z elementów niezbędnych do wykonania zabiegu wolumetrycznego może spowodować sztuczność w wyglądzie pacjenta po zabiegu. Jeśli nałoży się kilka błędów naraz, efekt może być bardzo zły.
Dlatego w zabiegach wolumetrycznych postępuję ostrożnie i – poza wyjątkami – nie podaję więcej niż 3–4 ml preparatu na jeden raz.
Jeśli potrzeba więcej wypełniacza, rozkładam procedurę na dwa lub trzy etapy. Odstępstwa robię tylko wtedy, gdy pacjent przyjeżdża z bardzo daleka, np. zza granicy, albo gdy bardzo dobrze znam już jego twarz.
Ta ostrożność nie oznacza, że nie można jednorazowo podać 15 ml wypełniacza. Nie robię tego jednak ze względów bezpieczeństwa i z troski o jak najbardziej naturalny efekt.
Podsumowanie
Naturalny efekt wolumetrii nie zależy wyłącznie od rodzaju preparatu. Decydujące są kwalifikacja pacjenta, doświadczenie osoby wykonującej zabieg, technika podania, ilość preparatu i umiejętność patrzenia na twarz jako całość.
Wolumetria nie powinna być wykonywana według jednego schematu dla wszystkich. Każda twarz starzeje się inaczej, ma inne proporcje i wymaga indywidualnego planu. Tylko wtedy zabieg może odmładzać, a nie tworzyć sztuczny wygląd.
Disclaimer: Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



