Marek Wasiluk
 

Opadająca skóra po zabiegu – nowe powikłania po RF mikroigłowej

O RF mikroigłowej piszę na moim blogu głównie w samych superlatywach. I nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o moje podejście do tej technologii. To jeden z moich ulubionych zabiegów, i w niektórych wskazaniach nie ma konkurencji. Niestety, z racji mody na RF mikroigłową, pojawiło się sporo urządzeń kiepskiej jakości. Jak do tego dodamy brak świadomości osób wykonujących zabieg, czemu ma on służyć i jak go wykonywać prawidłowo i optymalnie, to przestaje dziwić aktualny wysyp nowego typu powikłania – opadania skóry – po zabiegach RF mikroigłową na twarz.

Frakcyjna RF mikroigłowa – jak to się zaczęło

Technologią frakcyjnej RF mikroigłowej zainteresowałem się już 12 lat temu, a zabiegi wykorzystujące to urządzenie wykonuję od 2013 roku, czyli już 9 lat. Mam więc bardzo duże doświadczenie (wiele tysięcy wykonanych zabiegów) oraz wiedzę teoretyczną, dotyczącą mechanizmów działania zabiegów i samej technologii.
RF mikroigłową stosuję do usuwania rozstępów, odmładzania twarzy, likwidowania blizn.

Od lat piszę, że ta technologia jest dużym przełomem w medycynie estetycznej, szczególnie w zakresie usuwania rozstępów, bo wcześniej nie istniały równie skuteczne metody na ten problem. Byłem pierwszym lekarzem, który w urządzeniu do frakcyjnej RF mikroigłowej dostrzegł potencjał jeśli chodzi o usuwanie rozstępów i opracowałem autorską metodę No Stretch Marks.

Jednocześnie bardzo często podkreślam, że frakcyjna RF mikroigłowa to nazwa technologii, a nie konkretnego urządzenia. Co oznacza, że nie każdy gabinet, który ogłasza, że ma RF mikroigłową, jest w stanie wykonać skuteczne i bezpieczne zabiegi. Nie każde urządzenie wykonane w oparciu o tę technologię, jest dobre, a nawet jeśli się ma dobre urządzenie to trzeba jeszcze wiedzieć, jak wykonać zabiegi.
Przypominam o tym, bo czas napisać, że poprzez złe praktyki zwiększyła się w ostatnich miesiącach liczba powikłań po zabiegach RF mikroigłową. Wcześniej głównym problemem, jeśli się pojawiał, był brak rezultatów po zabiegach. Rzadziej powikłaniem były przebarwienia lub blizny. Ostatnio trafiają do mnie osoby, które skarżą się, że po zabiegach na twarz RF mikroigłową zamiast polepszenia nastąpiło pogorszenie – opadanie skóry.

RF mikroigłowa jak… samochód

Co to znaczy, że RF to nazwa technologii, a nie urządzenia, najłatwiej wyjaśnić przez analogię do samochodów. Każdy może kupić sobie samochód, ale nie każdy samochód jest taki sam, nie każdym pojedzie się tak samo szybko, nie każdy ma tak samo duży bagażnik, nie każdy jest tak samo bezpieczny. RF mikroigłowa to właśnie coś w rodzaju „samochodu”, tyle że technologia samochodu służy do jeżdżenia, a technologia RF mikroigłowej do zabiegów. Każdy samochód ma silnik, koła, kierownicę. Każde urządzenie do RF mikroigłowej ma igły, przez które płynie prąd. Sama technologia RF mikroigłowej nie jest trudna w produkcji, łatwo ją skopiować. Samochód też łatwo zrobić, można nawet we własnym garażu, jak ktoś się uprze, albo z papieru lub wystrugać z drewna – pytanie, do czego ma służyć.

W przypadku RF mikroigłowej, od strony technologii mamy więc głowicę z igłami, które wbijają się w skórę, oraz prąd, który przez te igły płynie. Ale technologia to za mało. Aby urządzenie odpowiednio zadziałało, muszą być spełnione konkretne parametry. Problem w tym, że z RF mikroigłowej zrobił się tak popularny zabieg, że gabinety, aby na nim zarobić kupują najtańsze urządzenia i ogłaszają się, że mają „samochód”, a klienci nie pytają, jakiej marki, ani czy kierowca potrafi nim jeździć, bo nie wiedzą, że ma to dla zabiegu kluczowe znaczenie.

Wynika to moim zdaniem w dużym stopniu z niewiedzy, która prowadzi to kierowanie się głównie ceną w zakupie urządzenia. Odnosząc się do zakupu samochodu to tak jakby głównym kryterium jego zakupu była cena, a nie parametry – pojemność i moc silnika, czy ma klimatyzację, ile ma poduszek powietrznych, jak duży bak na paliwo.
Aby RF mikrogiłowa była skuteczna, musi zadziałać w odpowiedni sposób na tkanki; inaczej w zależności od tego, czy jest to zabieg na rozstępy, czy na blizny, czy odmładzający na twarz czy ciało. A do tego nie wystarczy głowica z wysuwanymi igłami i prąd. Istotne jest, ile jest tych igieł, z jakiego są materiału, jak są rozstawione, jak nimi płynie prąd i jeszcze kilka innych parametrów. U każdego producenta wygląda to inaczej. Nie istnieją standardy wykorzystania tej technologii w medycynie estetycznej, bo sama technologia jest trochę nieustandaryzowana. Kiedy zaczynałem zabiegi RF mikroigłowej, urządzeń na rynku było kilka, mogłem każde z nich sprawdzić i przetestować. Teraz jest ich kilkadziesiąt, a pacjent nie ma możliwości się rozeznać, do jakiego „samochodu” w gabinecie wsiądzie. W sytuacji, gdy nie ma żadnych wymogów sprawdzenia, jak każde z tych urządzeń działa na ludzi, każdy producent robi je trochę jak chce. Z punktu widzenia pacjentów jest to coraz bardziej problematyczne, bo pojawia się coraz więcej dziwnych powikłań.

Powikłania po RF mikroiglowej

Podczas moich 9 lat pracy z urządzeniami do RF mikroigłowej przy zabiegach na twarz raz zdarzyło się u klientki przebarwienie i raz reakcja alergiczna na metal, z którego były wykonane igły. Nie zdarzyło mi się powikłanie w postaci blizn czy pogorszenia stanu, a naprawdę wykonałem tych zabiegów bardzo dużo. Przy zabiegach na ciało – na rozstępy – występują ślady po zabiegu i przebarwienia, ale jest to reakcja normalna na tak agresywny zabieg (przy rozstępach parametry muszą być mocno inwazyjne) i one po kilku tygodniach lub miesiącach znikają, wyjątkowo rzadko zdarza się, że utrzymują się dłużej, można też wykonać dodatkowe zabiegi na przebarwienia, aby przyspieszyć ten proces.
Jeśli chodzi o pacjentów, którzy wykonywali zabiegi w innych miejscach, to wcześniej zgłaszało się do mnie kilka osób rocznie, czyli niewiele, z przebarwieniami i bliznami. Sporo większa liczba osób z „zewnątrz” narzekała na brak efektu. Teraz zaczyna się wysyp osób, które miały wykonaną RF mikroigłową na twarz i zamiast poprawy wyglądu, mają pogorszenie – opada im skóra. Jest to zupełnie nowe powikłanie. Ponieważ dostaję w tej sprawie ok. 2 maile miesięcznie, można mówić już o zarysowującym się trendzie. Pacjenci wysyłają mi wiadomości i przyjeżdżają na konsultacje, pokazują zdjęcia sprzed zabiegu, i nie ma wątpliwości, że po RF mikroigłowej ich stan się pogorszył.

Opadająca skóra po RF mikroigłowej – skąd się to bierze?

Mówienie, że „akurat tak się zdarzyło”, czyli zrzucanie winy na przypadek, nie jest żadnym wytłumaczeniem. Nie po to pacjent przychodzi do lekarza medycyny estetycznej, żeby po zabiegu wyglądać gorzej. Poza tym „coś” mogło się zdarzyć raz, a tego typu powikłań jest już sporo, a wiadomo przecież, że nie wiem o wszystkich.
Skąd się to bierze? Jakie może być wyjaśnienie?
W mojej opinii, wynika to z tego, co opisałem wcześniej – ze złej jakości urządzeń do RF mikroigłowej. To pierwsza przyczyna. A drugą jest brak wiedzy o tym, na czym polegają zabiegi odmładzające i liftingujące skórę. Osoby wykonujące zabiegi rzadko wykraczają poza to, co mają w instrukcji do urządzenia. Korzystają z tabelki z rozpisanymi parametrami. Jak pacjent chce zabieg na zmarszczki, ustawiają dokładnie to, co mają rozpisane w tabelce na odpowiedniej stronie. Jak ma to być ujędrnianie skóry, przewracają kartkę w instrukcji i biorą parametry z innej tabelki. Nie zastanawiają się sami, czy to ma sens w przypadku tego konkretnego pacjenta.
Żeby dobrze wykonywać ten zabieg, jak i każdy inny, trzeba wiedzieć dokładnie w jakich mechanizmach on działa. Wiedza o tym, że są igły i prąd plus ustawienia z tabelki to za mało. Trzeba mieć świadomość, co dokładnie ten zabieg ma w tkankach pacjentach spowodować. Do tego dochodzi odpowiednia kwalifikacja pacjenta. Nie każdemu pacjentowi można wykonać każdy zabieg. I rzecz być może najważniejsza – osoby wykonujące zabiegi najczęściej nie mają zwalidowanej metody. Co to oznacza? W przypadku RF mikroigłowej nie istnieją uniwersalne parametry, które można „klonować” między urządzeniami i gabinetami. Tutaj znowu odniosę się do analogii samochodowej. To tak, jakby producenci samochodów podawali moc jego silnika w postaci 80, czy 100 czy 250, ale bez podania jednostki. Takie wartości są zupełnie nieporównywalne i nic nie znaczą. Podobnie jest z urządzeniami RF mikroigłowej. Lekarz sam musi wyregulować, jak ustawiać urządzenie. O ile jeszcze głębokość mamy ustawioną w milimetrach, więc uniwersalną, to z innymi parametrami już tak nie jest. Bez walidacji nie wiadomo, o ile trzeba obrócić pokrętło, żeby uzyskać pożądaną zmianę, gdyż każdy producent ustala własną skalę. Może to być np. od 1 do 10, ale równie dobrze od 1 do 100. Wiadomo, że 10 i 100 w tych dwóch przypadkach to najwięcej, ale co dokładnie znaczy to „najwięcej”, tego już nie wiadomo.
Znowu odwołam się do samochodów. Możemy mieć silnik samochodowy małego fiata 600 cm3 i jaguara 6-litrów. I jak w jednym i drugim wciśniemy gaz do dechy, to uzyskamy inne przyspieszenie. Jak zamienimy silniki w samochodach, i dociśniemy pedał gazu maksymalnie, to jaguar z silnikiem fiata ledwo ruszy, a fiatem z silnikiem jaguara, jak nie będziemy do niego przygotowani, możemy wylądować na drzewie.
Urządzenia do RF mikroigłowej nie są więc uniwersalne, mają różne „silniki” i każde trzeba zwalidować pod siebie. Walidacja każdego nowego urządzenia w moi przypadku polega na tym, że na początku wykonuję zabiegi na grupie zaprzyjaźnionych pacjentów. Robię, czasem za słabo, czasem za mocno, obserwuję, wyciągam wnioski, i dopiero, gdy jestem pewien, jak urządzenie działa, wprowadzam zabieg do oferty. A i wtedy na bieżąco obserwuję skuteczność i koryguję parametry.
Osoby wykonujące zabieg, oprócz tego, że zazwyczaj nie wiedzą, że trzeba zwalidować urządzenie, to nie mają często świadomości, że urządzenia nie trzymają parametrów wiecznie, czyli że zabiegi – nawet przy tych samych ustawieniach – w przypadku rozkalibrowanych urządzeń nie będą przynosiły powtarzalnych rezultatów.
Jak się to ma do opadającej skóry po zabiegach? Pogorszenie stanu skóry u pacjentów to albo kwestia złej jakości urządzenia, albo braku walidacji, albo rozkalibrowania urządzenia, albo połączenia kilku negatywnych czynników.

Jak zapobiec dewaluacji RF mikroigłowej?

Chciałbym, aby zarówno właściciele gabinetów, jak i pacjenci mieli świadomość wszystkich tych aspektów związanych z RF mikroigłową, o których napisałem. Tym bardziej, że jak trend na RF mikroigłową się utrzyma to za chwilę każdy gabinet będzie miał urządzenie, ale niestety wcale nie to dobre, ale kiepskiej jakości za 10 tys. zł, bo i w tej cenie możne je już kupić. Jeszcze trochę a producenci wpadną na pomysł, by wypuścić na rynek RF mikroigłową o zastosowania domowego. To niemal tak, jakbyśmy – pozostając w motorowej narracji – chcieli kupić do normalnego użytkowanie samochód-zabawkę. Daleko nim nie zajedziemy.
Przykro mi to pisać, bo do tej pory RF mikroigłowa pojawiała się na blogu głównie w pozytywnym kontekście. Ale nigdy dosyć przypominania, że odpowiedni sprzęt i osoba wykonująca zabieg, to gwarancja satysfakcji dla pacjentów.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.