Ponieważ zaczął się sezon na zabiegi laserowe, dziś o laserze frakcyjnym, który jest jednym z najskuteczniejszych obecnie urządzeń odmładzających i liftingujących.

Pojawił się w latach 80. i do dziś pozostaje niezastąpiony – mimo, iż od tamtego czasu wprowadzono na rynek nowe technologie, jak chociażby HIFU czy RF mikroigłową. Nie tylko nie wyparły one lasera, ale zdarza się, że to laser usuwa je w cień. Przykładem może wyparcie przez laser frakcyjny pilingów jako zabiegów odmładzające skórę (są one nadal popularne, ale już bardziej jako zabiegi kosmetyczne).

laser frakcyjny

Laser frakcyjny ablacyjny to od lat numer jeden zabiegów odmładzających (fot. Triclinium)

Dla porządku przypomnę, że mamy dwa typy lasera frakcyjnego odmładzającego skórę: ablacyjny i nieablacyjny. Ten pierwszy (Erbowo-Yagowy lub CO2) ma podwójne działanie: podgrzewa tkanki (a więc ma działanie liftingujące, choć nie tak silne HIFU i RF mikroigłowa) i dziurkuje skórę, czyli złuszcza ją (i tu jest bezkonkurencyjny). Natomiast laser nieablacyjny, który pojawił się później, działa na tkanki jedynie termicznie, nie złuszcza skóry, a jego działanie jest łagodniejsze, ale i słabsze. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem lasera frakcyjnego ablacyjnego. Jest jeszcze trzeci typ lasera frakcyjnego – laser tumulowy, ale z racji bardzo płytkiej głębokości działania nie zdobył zbyt dużej popularności
Słychać opinie, że laser frakcyjny ablacyjny jest agresywny i daje powikłania. Zgadzam się, że jest agresywny, w dodatku wymaga wyłączenia pacjenta z codziennych obowiązków, ale jest bezpieczny, jeśli jest prawidłowo wykorzystywany i co najważniejsze, nie ma lepszego (skuteczniejszego) zabiegu, np. na niektóre blizny i gwarantującego szybki efekt odmłodzenia skóry. W takim zakresie sam go najchętniej używam, bo mam świadomość, że po prostu pewnych efektów nie osiągnie się innymi metodami. Dysponuję w swojej klinice chyba wszystkimi dostępnymi technologiami, a i tak zabiegi laserem frakcyjnym stanowią aż 30 proc. wszystkich zabiegów, jakie wykonuję. Mam na myśli zwłaszcza mój ulubiony laser frakcyjny CO2, uznawany za najbardziej agresywną metodę odmładzającą. Nie ma mocniejszego zabiegu odświeżającego skórę. Stosuję go, bo jest najskuteczniejszy. Nie ma bardziej efektywnej metody odmładzania w medycynie estetycznej. Może wymaga rekonwalescencji dłuższej o kilka dni niż inne lasery ablacyjne, ale efekt jest tego wart.
Bardzo rzadko mi się zdarza, żeby zabieg laserem frakcyjnym nie przyniósł oczekiwanego efektu. Otrzymuję natomiast maile od czytelników, którzy narzekają, że byli na zabiegu gdzie indziej i nie uzyskali nic. Bywa też, że przychodzi do mnie pacjent, który ma za sobą np. siedem zabiegów usuwania blizn w innym gabinecie, i nie doczekał się żadnego efektu, a u mnie efekt jest widoczny już po jednym zabiegu. Moim zdaniem brak efektów wynika z tego, że stosuje się kiepskie lasery lub stosuje się nieprawidłowe parametry zabiegów. Wiele zależy też od tego, w jakich rękach jest sprzęt. Nic nie zastąpi doświadczonego lekarza.
Co do powikłań, to przy swojej agresywności laser ablacyjny daje ich stosunkowo mało. Osoba prowadząca zabieg, o ile jest dobrze przygotowana i ma doświadczenie, potrafi w pełni kontrolować przebieg zabiegu – w przeciwieństwie np. do pilingu, gdzie sekundy decydują o tym, czy zabieg jest za mocny czy za słaby. Oczywiście, statystycznie oceniając, powikłanie może się czasem zdarzyć. Najczęściej jest to infekcja wirusowa (opryszczka), infekcja bakteryjna, dużo rzadziej przebarwienia lub odbarwienia (przy ekstremalnie mocnych zabiegach, np. na blizny, gdy celem jest przede wszystkim usunięcie blizny), i zaczerwienienia utrzymujące się kilka tygodni, czasem miesięcy.
Czas rekonawalescencji po zabiegu laserem ablacyjnym zależy od tego, jak mocny był zabieg (przy odmładzaniu stosuje się słabsze nastawy, a przy bliznach mocniejsze) oraz w jakiej kondycji była skóra pacjenta, i wynosi przeciętnie 5-6 dni. Gdy wykonałem zabieg mojej żonie, już trzeciego dnia mogła nałożyć makijaż, a po 5 dniach od zabiegu nie było po zabiegu śladu. Jeśli jednak ktoś obawia się zbyt długiego gojenia, proponuję mu zabieg laserem frakcyjnym wspomagany osoczem bogatopłytkowym (czyli osocze po laserze). Osocze nie tylko bardzo przyspiesza proces gojenia, ale też dodatkowo stymuluje skórę do pracy. Nie proponuję tego w standardzie, bo zdaję sobie sprawę, że to oznacza dla pacjenta dodatkowe koszty, a nie chcę być posądzany o drenowanie kieszeni pacjentów. Faktem jest jednak, że mam pacjentów, którzy zrobili sobie zabieg laserem frakcyjnym bez osocza, a kolejny z osoczem, i chyba wszyscy mówią, że nigdy więcej nie wrócą do pierwszego z nich, tak kolosalna jest dla nich różnica. Oczywiście laser frakcyjny nie jest panaceum na wszystkie problemy estetyczne, ale chyba jako jedyna „stara” technologia nie został wyparty przez nowsze i jest wciąż bardzo ważnym narzędziem odmładzającym.

O laserze frakcyjnym pisałem sporo jakiś czas temu, np.:
Laser frakcyjny (film i zdjęcia z zabiegu)
Laser frakcyjny: działanie i powikłania

Share this article