Kwas hialuronowy jest od lat najczęściej stosowanym i promowanym preparatem w medycynie estetycznej. Zaczęło się od modelowania i powiększania ust, potem było wypełnianie i modelowanie policzków, aż rynek się nasycił i trzeba było znaleźć nowe zastosowania, aby rozszerzyć rynki zbytu. Padło na…. oczy, i zaraz pojawił się kwas hialuronowy dedykowany właśnie pod oczy.

Dolna powieka ma specyficzną budowę (fot. Fotolia)

Dolna powieka ma specyficzną budowę pod względem anatomicznym (fot. Fotolia)

Oczy to obok ust ta okolica twarzy, na której skupia się wzrok innych osób w pierwszym kontakcie. Mózg podświadomie na nie reaguje. Nic dziwnego, że to dla ludzi ważne, aby wyglądały zdrowo i młodo. Tymczasem wiele osób, nawet młodych, ma problemy z tym obszarem twarzy, borykając się z zapadnięciami lub cieniami.

Kiedy przed laty mówiono o zastosowaniu kwasu hialuronowego, zawsze podkreślano, że z podawaniem pod oczy trzeba być ostrożnym. Pisząc „pod oczy”, mam na myśli „w dolną powiekę”. To co innego niż dolina łez, która co prawda zaczyna się dosyć blisko oka, ale tuż obok nosa i schodzi w dół – w nią, w większą jej część można bezpiecznie stosować kwas hialuronowy. To rozróżnienie okolic oka jest ważne. Bo czym jest powieka dolna? To pod względem budowy anatomicznej bardzo specyficzny obszar, bardzo mocno unaczyniony, bardzo słabo umięśniony i w dodatku ma cienką skórę. Dlaczego podawanie kwasu hialuronowego w powiekę dolną nie jest dobrym pomysłem? Choć jak dotąd nikt głośno o tym nie mówi, po paru latach stosowania widać, że zabieg relatywnie często powoduje dosyć uciążliwy probem, i nie chodzi tu o powikłania w rodzaju siniaka po trafieniu w naczynko, ale o nieestetyczny wygląd po zabiegu (czyli efekt przeciwny do zamierzonego).

Oto lista problemów związanych z podawaniem kwasu hialuronowego w dolną powiekę:
1) Podanie kwasu w tę okolicę jest trudne – trzeba to zrobić IDEALNIE równo. Nawet minimalne odstępstwa są widoczne, nic ich nie maskuje. Ale nawet przy idealnym podaniu nie ma gwarancji dobrego wyglądu – skóra jest tak cienka, że kwas może ją wypychać i powodować nierówności.
2) Czas utrzymywania się kwasu w skórze przy tych zabiegach jest relatywnie krótki. Wynika to z faktu, że HA podawany w powiekę dolną musi być rzadki, aby rozkładał się dobrze i równomiernie pod skórą. Utrzymuje się więc w ekstremalnych przypadkach zaledwie dwa, ale na ogół cztery miesiące, choć jego producent deklaruje co innego.
3) Nawet idealnie podany kwas nie zawsze daje super rezultat. Pojawić się bowiem może tzw. efekt Tyndala. Spróbuję wyjaśnić, na czym on polega. Otóż kwas hialuronowy jest przezroczysty i nie odbija promieniowania świetlnego, natomiast przypuszcza je. A teraz odrobina fizyki. Nasze oko dostrzega kolor jakiegoś przedmiotu wówczas, gdy odbija on określony wycinek widma świetlnego. To nie powierzchnia tego przedmiotu jest kolorowa, tylko odpowiednio odbite światło. To jest tak, jak z farbą w tubce – dopóki pozostaje ona w tubce, nie ma koloru, zyskuje go dopiero po wyciśnięciu, gdy pada na nią światło. Czarny kolor jest wyjątkiem – widzimy go wówczas, gdy powierzchnia przedmiotu całkowicie pochłania światło. A teraz wróćmy do naszych powiek. Ich skóra jest bardzo cienka i przezierna (nie odbija całości fal świetlnych), światło odbija się więc częściowo od struktur, które są pod skórą. Ale wyobraźmy sobie cienką, przezierną skórę, a pod nią cienką warstwę przezroczystego kwasu hialuronowego, które nie odbijają światła. Ta przezierna warstwa sprawia, że światło odbija się w mniejszym stopniu i odbieramy takie miejsce jako ciemne, stąd paradoksalnie poprawianie cieni pod oczami kwasem hialuronowym może przyczynić się do pogłębienia tego efektu.
4) Wiele osób narzeka na obrzęki po zabiegach HA pod oczy. Nie mówię tu o obrzęku, który mógłby się pojawić tuż po zabiegu, ale o takim, który pojawia się po tygodniu czy miesiącu. To powikłanie występuje u sporej liczby pacjentów, i jest to najgorsza rzecz, jaka się może przytrafić w konsekwencji tego zabiegu. Powstanie obrzęków związane jest z podanymi wcześniej cechami anatomicznymi tej okolicy: słabymi mięśniami, dużym unaczynieniem i cienką skórą. Jak wiadomo, przepływ krwi jest wspomagany praca mięśni, a tutaj są one słabiutkie i z złożenia pracują niewydolnie. Dlatego niektórzy ludzie, nawet bez podanego HA, budzą się rano z obrzękami pod oczami. Dlaczego akurat rano? Jest to związane z działaniem grawitacji na układ krążenia. Krew tętnicza, wypychana skurczami serca, musi pokonać opór grawitacji, żeby dopłynąć do głowy, a krew żylna, niczym nie wspomagana, spływa spokojnie, bez oporu. I to jest bardzo korzystna sytuacja, która jednak zmienia się podczas snu (pozycji leżącej). Wówczas krew tętnicza płynie łatwiej, a żylna trudniej, dodatkowo jak śpimy mięśnie nie wspomagają krążenia żylnego i tworzy się obrzęk. Jeśli dołożymy do tego HA, który uciska, efekt się potęguje. Co najgorsze, jeśli się taki obrzęk po podaniu kwasu się pojawi, to bardzo trudno jest go zlikwidować, nawet gdy się rozpuści kwas. Tak czy owak, gdy się już pojawi, trzeba go NATYCHMIAST rozpuścić, absolutnie nie wolno czekać, aż sam się zneutralizuje.

Tym, co mnie szokuje, jest zamęt informacyjny wokół kwasu hialuronowego dedykowanego pod oczy. O każdym innym HA trąbi się, że pochłania wodę, że można nim nawilżać usta, ale w tym wypadku nie wspomina się o tym w ogóle. Skąd ta wybiórczość informacji? Bo przecież jeśli chłonie wodę, to wiadomo, że spowoduje obrzęk. Więc może producenci by się zdecydowali, czy chłonie, czy nie? Zwłaszcza że pod oczy podaje się HA stosunkowo mało usieciowany, czyli właśnie ten, który chłonie wodę mocniej. Paradoksalnie więc, jeśli już podawać HA w dolną powiekę, to raczej nieco gęstszy, bardziej usieciowany, niż ten, który proponują producenci. Ale tak jest trudniej podać estetycznie. Taki kwas może też wprawdzie silniej uciskać, ale jeśli się go umiejętnie poda (technika podawania też jest niezwykle ważna; trzeba go podać we właściwą warstwę), i niedużo, efekt może się okazać lepszy.

Problemy te są mi znane, bo regularnie trafiają do mnie pacjenci z obrzękami po HA.
Z tych samych powodów unikam podawania HA w dolną powiekę. Robię to w dwóch przypadkach: na wyraźne życzenie pacjenta, którego nie zniechęcają moje kontrargumenty, oraz gdy trudno mi znaleźć alternatywną metodę na problem pacjenta, a skóra jego dolnej powieki jest dość gruba i nie ma tendencji do obrzęków. Dodatkowo zawsze uświadamiam pacjentów o ryzyku obrzęków, bo jest to czynnik nieprzewidywalny. Jedyną zaletą podania kwasu hialuronowego pod oczy, jaka mi przychodzi do głowy, jest to, że efekt widać od razu, i jeśli coś wypadło nie tak jak należy, od razu można to skorygować.

Share this article