Marek Wasiluk
 

Jak zlikwidować poszerzone naczynka na twarzy (laser i inne zabiegi)

Choć poszerzone naczynka to problem dotyczący zarówno nóg jak i twarzy, mechanizm ich powstawania jest zupełnie inny. Dziś skupię się wyłącznie na twarzy.

Poszerzone naczynka na twarzy – przyczyny powstawania

Pomijając trądzik różowaty zmiany naczyniowe twarzy powstają głównie wskutek fotostarzenia. Kiedy skóra staje się cieńsza i zniszczona, naczynka są bardziej widoczne. Typowym objawem tzw. cery naczynkowej jest rumień. Nasila się on przy zmianie temperatury otoczenia.

Pojawienie się rumienia na chwilę jest naturalną reakcją fizjologiczną organizmu na zmianę temperatury. Problemem jest utrzymywanie się go przez dłuższy czas, a w końcu utrwalenie.

Naturalną cechą naczynek jest to, że kiedy jest ciepło, poszerzają się po to, by płynęło nimi więcej krwi, a tym samym, żeby organizm oddawał więcej ciepła i się wychładzał. Z kolei kiedy jest zimno, zwężają się, żeby oddać jak najmniej ciepła i chronić organizm przez zimnem. Jest to normalny mechanizm termoregulacyjny. Rozszerzanie się i kurczenie naczynek możliwe jest dzięki włóknom mięśniowym. Te jednak w miarę starzenia wiotczeją i mają słabsze napięcie, w efekcie czego utrwala się większa średnica naczyń, które zaczynają być widoczne pod skórą. Słońce i promieniowanie UV przyspiesza ten proces, dlatego rumień pojawia się właśnie na twarzy.

Na skłonności do fotostarzenia nakładają się czynniki genetyczne. Problemy mogą się zacząć już w młodym wieku. Czasem jest to kwestia anatomii, niewielkiej grubości skóry.

Dodatkowe czynniki, negatywnie wpływające na cerę naczynkową, związane są ze stylem życia: np. palenie papierosów, picie alkoholu, praca w trudnych warunkach (np. w hutach), kąpiele w gorącej wodzie, pikantne potrawy, stres.

Naczynka na twarzy mają kolor czerwony. Mogą być widoczne gołym okiem (o grubości powyżej 0,4 mm), ale mogą też być tak drobne, że pojedynczych nitek nie widać, a tylko skóra zyskuje czerwone zabarwienie. Mamy wówczas do czynienia właśnie z rumieniem. Występuje on najczęściej na policzkach, nosie i podbródku, rzadziej na czole, i jest problemem stricte estetycznym, a nie zdrowotnym. Warto jednak rozpocząć leczenie na etapie rumienia, zanim się nasili i zmieni w „pajączki”, czyli sieć widocznych naczynek.

poszerzone naczynka

Rumień na twarzy można maskować makijażem, ale lepiej jest go usunąć, zanim zmieni się w pojedyncze widoczne naczynka (fot. Fotolia)

Leczenia cery naczynkowej – zabiegi

Leczenie cery naczynkowej uzależnione jest od etapu rozwoju zmiany. Trzy podstawowe metody to:

1. IPL

IPL jest urządzeniem mało selektywnym, więc dobrym do usuwania rumienia, ale do widocznych naczynek już nie – właśnie ze względu na niską selektywność. Aby to urządzenie mogło usuwać naczynka, należałoby ustawić tak mocne parametry, że poparzylibyśmy skórę. Natomiast na rumień jest to urządzenie optymalne ze względu na dużą końcówkę (5-7 x 1,5 cm), zdolną objąć duży fragment skóry, dzięki czemu trudno jakieś naczynka pominąć.

2. Elektrokoagulacja

Piszę o tej metodzie, bo jest mocno ostatnio promowana, ale jej nie polecam. To że coś jest promowane, nie znaczy, że jest dobre. Przekaz promocyjny jest taki, że elektrokoagulacja jest lepsza od lasera, bo pozwala wyeliminować naczynka bez względu na ich głębokość, a laser ma ograniczoną głębokość działania.

Przebieg zabiegu elektrokoagulacji w uproszczeniu wygląda tak, jakbyśmy mocno rozgrzali szpilkę, przebili skórę i poparzyli naczynko. Kariera tej metody zaczęła się jakieś trzy lata temu, gdy jedna z firm zaczęła sprowadzać urządzenia, reklamując je jako supernowość z Ameryki. Urządzenie kosztowało dużo, bo ok. 120 tys. zł. Był to chyba pierwszy raz, kiedy Amerykanie skopiowali chiński produkt, a nie na odwrót, bo Chińczycy już dużo wcześniej przysyłali mi oferty na tego typu urządzenie, tyle, że w cenie 10 tys. zł.

W zabiegu elektrokoagulacji trzeba precyzyjnie trafić w naczynko i poparzyć je. Największym mankamentem elektrokoagulacji jest jej nieselektywność. Inaczej mówiąc, działanie i skuteczność zabiegu zależy od wyczucia osoby, która wykonuje zabieg – od tego, czy odpowiednio głęboko się wkłuje, czy trafi w naczynko, i jak mocno rozgrzeje się igła. Po drodze trzeba poparzyć skórę przez którą igła się przebija.

Drugi problem występuje w przypadku dłuższych naczynek – 1, 2, lub 3 cm, gdy trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, w którym miejscu je uszkodzić? Czy w miejscu, gdzie się zaczyna, czy na całej długości?

Wyobraźmy sobie, że naczynko jest długim serdelkiem i że zamykamy je (zawiązujemy serdelek) w miejscu wpływu krwi do naczynka i w miejscu jej wypływu. Wówczas pośrodku zostaje fragment, w którym wprawdzie krew już nie płynie, ale jednak jest. Jeśli się nie wchłonie (co może się zdarzyć) to mamy naturalny… tatuaż. Rozwiązaniem byłoby nakłuwanie naczynka igłą na całej długości. Przy tej jednak metodzie skóra doznaje poważnego urazu, powstają też blizny. Poparzenia sięgają nie naczynka, ale płycej i głębiej, bo nie da się precyzyjnie trafić w naczynko. Po zabiegu wygląda się masakrycznie, i to dość długo. Mam wiele pacjentek, które trafiły do mnie z bliznami po elektrokoagulacji.

Bardzo odradzam elektrokoagulację, choć mam świadomość, że gabinety chętnie kupują tanie chińskie urządzenia do tej metody, bo zabiegi mogą wykonywać kosmetyczki (lekarz nie jest konieczny).

3. Laser

Laser gwarantuje selektywną fototermolizę, co czyni go genialnym rozwiązaniem do usuwania naczynek. Jeśli mamy dobrze dobraną długość fali, to prawie cała energia będzie się kumulować tam, gdzie mamy czerwony kolor, czyli w naczynku, przy czym nie chodzi tylko o koagulację krwi, ale również uszkodzenie ścian naczynka. Dopiero wtedy zabieg będzie skuteczny.

To jest zresztą bardzo ważna ogólna zasada usuwania naczynek: żeby się wchłonęło musi nastąpić nie tylko koagulacja krwi, ale też musi być uszkodzona ściana naczynka. Jak po 2-3 tygodniach pojawi się znów naczynko to oznacza, że ścianka nie została zniszczona, jedynie krew była skoagulowana i naczynko się odetkało.

Przewaga lasera nad elektrokoagulacją, polega na tym, że jeśli się dobierze odpowiednią długość fali, odpowiednią energię i czas, to możliwe jest podgrzanie samego naczynka – energia skupia się tylko w nim, nie uszkadza więc skóry nad i pod naczynkiem, nie ma poparzeń, nie trzeba też przekłuwać skóry, więc nie dochodzi do urazów. Nawet jeśli zastosujemy wiązkę szerszą niż naczynko, to dzięki selektywności nadal nie uszkodzimy skóry obok. Jest to więc urządzenie bardzo precyzyjne. Trzeci walor lasera wynika z faktu, że jest to urządzenie zautomatyzowane – można jechać wzdłuż naczynka, koagulując je na całej długości, to ogranicza do minimum ryzyko powstania tatuażu, bo cała ścianka na całej długości naczynka zostaje zniszczona.

Z założenia na czerwone naczynka na twarzy najlepsze (najbezpieczniejsze) jest światło żółte. Wówczas zabieg jest najmniej destrukcyjny i mało bolesny. Takie światło zapewnia mi laser bromkowo-miedziowy. Dobre są też lasery z zakresu światła zielonego, choć zabiegi nimi są bardziej bolesne. W laserach do usuwania naczynek bardzo ważny jest dobór parametrów, aby zadziałać odpowiednią mocą w odpowiednim czasie. Impuls nie może być za słaby, bo nie da efektu, ani za silny, bo może spowodować rozerwanie naczynka, a potem w efekcie regenerację. Jednym słowem, do obsługi lasera potrzebne jest doświadczenie. Dzięki fototermolizie z wykorzystaniem laserów możemy się pozbyć zdecydowanej większości poszerzonych naczynek. Przed pojawieniem się technologii laserowej nie było skutecznej metody usuwania naczynek. Na chirurgiczne wycinanie są one za małe. A koagulacja, jak opisałem wyżej też nie zdaje egzaminu.

Uwagi praktyczne dotyczące zabiegów na naczynka

Zazwyczaj IPL radzi sobie z 90 proc. przypadków rumienia. Wykonuje się nim 3-5 zabiegów, przy czym już po drugim różnica powinna być widoczna. Jeśli nie jest, zamieniam IPL na żółty laser bromkowo-miedziowy, i wówczas wystarczy zwykle jedno, dwa podejścia. Wyjątkiem są skrzydełka nosa, w których naczynka są różnie położone, a poza tym po zabiegu lubią się otwierać. Nie można na nie działać zbyt mocno, aby nie powstały blizny. Czasem wystarczą dwa zabiegi. Jeśli nie, pacjent musi wybrać, co woli – pozostawić naczynko czy mieć delikatny rowek, który powstanie po jego usunięciu.

Generalnie, usuwanie naczynek, jest zabiegiem, który lubię wykonywać, bo skuteczność jest bardzo wysoka, a wiadomo, że marzeniem każdego lekarza jest zadowolony pacjent. Jeśli dysponuje się dobrym sprzętem, to zamykanie naczynek jest niemal bezbolesne i można je przeprowadzić bez znieczulenia. To jest o tyle istotne, że znieczulenie obkurcza naczynko, a tym samym obniża skuteczność zabiegu.

Usunięcie naczynek nie załatwia sprawy bezpowrotnie, ale na ogół na 2-3 lata po serii zabiegów mamy spokój. Przy cerze naczynkowej ważne jest to, by na co dzień pamiętać o profilaktyce, stosować filtry przeciwsłoneczne, a także reagować od razu, gdy pojawią się nowe naczynka, w stadium drobnych pajączków.

 

W kolejnym artykule będę pisał o naczynkach na nogach, od razu jednak tutaj podkreślę, że nie ma uniwersalnego lasera do usuwania naczynek na nogach i na twarzy. Najlepsze lasery na twarz działają słabo na nogi. Te dobre na nogi, działają słabiej na twarz i dają więcej powikłań. I chociaż teoretycznie można na twarzy usuwać naczynkami Neodymowo-Yagowymi, (najlepsze do stosowanymi na naczynka na nogach) to jest to bardzo niekorzystne dla pacjentów, gdyż te lasery są zbyt mocne i mogą doprowadzić do poparzeń skóry i odbarwień.

 

Ostatnie komentarze
  • Dzień dobry Panie doktorze. Mój 15 letni syn ma rumien na policzkach. Doktor dermatolog stwierdził poszerzone naczynka i zaproponował zabiegi laserowe cutera Excel v. Czy to odpowiednia metoda? Czy jest ona bezpieczna ? Na ile skuteczna ?Czy są może lepsze metody na tego typu dolegliwość? Proszę o odpowiedź.

  • Panie Marku. Dodam że syn jest atopikiem. Zmiany ma na rękach i ramionach. Niekiedy lekko zaczerwienione powieki. Proszę o poradę.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.