Tydzień temu red. naczelna portalu Miasto Kobiet, Aneta Pondo, testowała w L’expercie zabieg laserem frakcyjnym ablacyjnym na twarz, szyję i dekolt oraz wypełnianie skroni biostymulatorem objętościowym Ellanse. Dzisiaj zamieszczam jej tekst na temat odczuć po zabiegu.
Aneta Pondo:
Od dawna słyszałam, że laser frakcyjny ablacyjny to must have odmładzania, a jednak obawiałam się go. Dlatego u doktora Marka Wasiluka bywałam na innych zabiegach, takich jak HIFU czy RF mikroigłowa.
Co do samego lasera, nie przerażała mnie wizja siedzenia w domu przez kilka dni w ramach rekonwalescencji, bo szczególnie teraz, w czasach post-pandemicznych, praca online jest dla mnie czymś naturalnym. Bałam się natomiast, że uczucie pieczenia będzie przez pierwsze dni nieznośne.
Wszystko okazało się inne, niż mi się wydawało.
Dla kogo laser frakcyjny ablacyjny?
Skończyłam 50 lat. To jest wiek, w którym nie da się ukryć tego, co przez całe lata wydawało się czymś odległym – wiotkości i opadania skóry.
Pomimo dużej samoakceptacji i zgody na fizjologiczne procesy starzenia, chętnie korzystam z nowoczesnych osiągnięć medycyny estetycznej. Interesują mnie zabiegi nastawione bardziej na regenerację komórek niż na sztuczne wypełnianie tkanek.
Laser frakcyjny ablacyjny wypala część własnej skóry po to, aby zmusić to, co pozostało, do intensywnej regeneracji.
Osoby, które czytają artykuły o zabiegach medycyny estetycznej, interesuje najczęściej efekt końcowy. Ja jednak nie będę się na nim skupiać, bo rezultat odmładzania laserowego nie jest widoczny od razu.
Po tygodniu od zabiegu skóra jest wyjątkowo gładka i odświeżona. Mam też wrażenie, że zmarszczki się spłyciły. Ale to, o co naprawdę chodzi w tym zabiegu – regeneracja komórek i poprawa jakości skóry – będzie ujawniać się stopniowo, osiągając optymalny stan po kilku miesiącach.
Mogę natomiast opisać, jak wygląda się bezpośrednio po zabiegu i w kolejnych dniach gojenia skóry. Zaznaczam jednak, że każdy reaguje inaczej i piszę wyłącznie o własnym doświadczeniu.
Zobacz:
Laser frakcyjny CO2 do odmładzania twarzy
Jakie są odczucia w trakcie i po zabiegu laserem frakcyjnym?
Zacznę od zaskoczenia na plus. Byłam przekonana, że normą jest kilkudniowe pieczenie skóry i ogromny dyskomfort. Tak relacjonowała koleżanka, która wykonywała zabieg w innym gabinecie. Jak się okazuje, miejsce wykonania zabiegu robi dużą różnicę.
Ja na tego typu inwazyjne zabiegi nie odważyłabym się w innym gabinecie. Do Marka Wasiluka, jego wiedzy, doświadczenia i wyczucia, mam ogromne zaufanie.
Zabieg wykonywany był w znieczuleniu, a w trakcie stosowane było chłodzenie twarzy. Ponieważ zabieg polega na kontrolowanym poparzeniu skóry, gdy działanie znieczulenia się skończyło, skóra rzeczywiście piekła, ale intensywnie może przez pół godziny-godzinę, a potem to odczucie stopniowo wygasało.

Laser frakcyjny ablacyjny CO2, fot. arch. własne
Na pożegnanie usłyszałam od dra Wasiluka, że zanim dojadę z Warszawy do Krakowa, nic nie będę czuła. I miał rację. Twarz miałam czerwoną i lekko obrzmiałą, ale nie przeszkadzało mi to w podróży.
Zobacz też:
Przetestowałem na sobie laser frakcyjny ablacyjny (efekty „przed” i „po”)
Jak wygląda twarz po zabiegu laserem frakcyjnym dzień po dniu?
Dobrze zrobiony zabieg laserowy oznacza, że uczucie pieczenia mija dość szybko. Wygląda się natomiast przez kilka dni – nie bójmy się tego słowa – okropnie. I to wcale nie bezpośrednio po zabiegu, ale następnego dnia.
Jeśli dzień wykonania zabiegu przyjmiemy jako dzień pierwszy, to najgorzej wygląda się w drugim i trzecim dniu. Nie czułam bólu ani pieczenia, ale twarz była bardzo mocno opuchnięta i czerwona.
Czerwona była też skóra szyi i dekoltu, bo zabieg miałam wykonany na całym tym obszarze. Widoczna była siateczka kropek, czyli miejsca, w których laser wypalał skórę. Skóra w dotyku była szorstka jak papier ścierny.
Na czwarty dzień obrzęk był już minimalny, natomiast ujawniła się intensywniej siateczka pozabiegowa, bo w miejscach uszkodzenia skóry powstają ciemne mikrostrupeczki. Wyglądałam więc tak, jakbym miała brudną skórę. W piątym dniu kropeczki zaczęły się wykruszać, a szóstego dnia większości z nich nie było już widać.
Zabieg miałam w piątek po południu. W sobotę i niedzielę dominowała opuchlizna, w poniedziałek byłam mocno „zakropeczkowana”, ale we wtorek poszłam już na spotkanie z koleżanką, uprzedzając ją, że mogę dziwnie wyglądać.
Makijażu nie robiłam, choć teoretycznie już mogłam. Próba wykonania go na szorstką twarz usianą drobnymi strupkami dała słaby efekt, więc szybko go zmyłam. Makijaż zrobiłam kolejnego dnia, czyli szóstego od zabiegu, bo miałam dużą imprezę branżową.
Większość strupeczków już wtedy odpadła, a krem BB i fluid bardzo dobrze wchłaniały się w skórę. Nikt nie był w stanie rozpoznać, że kilka dni wcześniej laser „przeorał” mi twarz.
Ślady po zabiegu były widoczne jeszcze przez trzy kolejne dni na szyi i dekolcie, czyli miejscach, w których miałam mocniejsze parametry zabiegu niż na twarzy.
Ellanse i co dalej?
Naiwnością jest sądzić, że jeden zabieg rozwiąże problem starzenia. Ja też takich złudzeń nie mam.
Oprócz lasera miałam w tym samym dniu podany preparat Ellanse – po jednej ampułce w skronie, które zapadają się z wiekiem. Jest to element twarzy, na który nie zwraca się uwagi, bo znajduje się „z boku”. A jednak ubytek tkanki w tym miejscu zmienia całościowy odbiór twarzy.
Z zapadniętymi skroniami twarz wydaje się starsza. Poza tym przy okazji następuje poprawa całego owalu twarzy i „otwarcie” oczu.
Ellanse to nowoczesny wypełniacz, który dość szybko, po około trzech tygodniach, w większości się wchłania. Nie daje więc takiego efektu jak kwas hialuronowy. Pomimo wizualnego wchłonięcia, przez kolejne tygodnie podrażniona tkanka produkuje własny kolagen, a efekt wypełnienia zaczyna narastać wskutek pojawienia się własnych włókien kolagenowych.
Dalszy plan odmładzania
Za dwa miesiące jestem umówiona na powtórkę lasera frakcyjnego ablacyjnego na szyję, bo okazało się, że moja skóra w tym miejscu jest bardzo wiotka. Szyja to najbardziej zaniedbywany obszar, jeśli chodzi o zabiegi odmładzające.
Kolejnym zaplanowanym zabiegiem będzie HIFU na dolną część twarzy. To tutaj skóra obwisa w postaci tzw. chomików, a HIFU ma działanie liftingujące, więc jest szansa, że nieco podciągnie owal twarzy.
Zobacz też:
O wyższości Ellanse nad Sculptrą
Podsumowanie
Gdybym wiedziała, że tak dobrze zareaguję na laser frakcyjny ablacyjny, zrobiłabym ten zabieg kilka lat wcześniej. Nie czekajcie tak długo jak ja.
Disclaimer: Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



