Marek Wasiluk
 

Zabiegi urodowe w czasie koronawirusa

Czy w dobie koronawirusa można korzystać z zabiegów upiększających?

Widomo, że niezależnie czy mamy okres pandemii, czy nie, gdy ktoś jest chory, ma jakąkolwiek infekcję, to nie chodzi na zabiegi kosmetyczne, a już tym bardziej nie decyduje się na zabieg chirurgii plastycznej. Ale co ma obecnie zrobić zdrowy człowiek, który chciałby pójść na masaż, wstrzyknąć sobie kwas hialuronowy lub botoks albo powiększyć piersi. Czy to dobry czas na takie zabiegi? Mam na myśli potencjalną możliwość złapania koronawirusa nie w gabinecie, ale np. kilka dni później, w innym miejscu, w sklepie, pracy, itp. To pytanie jest zasadne, gdyż niektóre zabiegi wpływają na chwilowe osłabienie odporności organizmu, a jak wiadomo odporność jest tym, o co w tej chwili trzeba dbać najbardziej.

Rozpatrzę to w obszarze: kosmetologii, medycyny estetycznej oraz chirurgii plastycznej. Kosmetologia i chirurgia plastyczna wyznaczają nam dwa bieguny.

W największym skrócie – z zabiegami kosmetologicznymi nie ma żadnego problemu, z większymi chirurgicznymi bezpieczniej się wstrzymać.

Zabiegi kosmetyczne i kosmetologiczne w dobie Covid-19

Zabiegi kosmetologiczne i kosmetyczne można robić w zasadzie bez żadnych ograniczeń, dlatego, że są one „łagodne” dla organizmu. Nie są to zabiegi inwazyjne, nie wymagają gojenia, albo minimalnego gojenia. Nie powodują też w zasadzie obniżenia odporności. Jedyne na co warto podczas nich uważać, to aby zachowana była aseptyka, sterylne materiały i sprzęty, oraz sprawdzone produkty.

Chirurgia plastyczna w czasie koronawirusa

Na przeciwnym biegunie znajdują się zabiegi chirurgii plastycznej, zwłaszcza tak zwane duże, typu: plastyka brzucha czy liposukcja dużych powierzchni (takich, że trzeba np. odessać z brzucha 3 litry tłuszczu). Z tymi zabiegami byłbym ostrożny z dwóch powodów.
1) Są to zabiegi inwazyjne, związane z dużym urazem, dużą raną. Plastyka brzucha to naprawdę inwazyjna operacja. W liposukcji zaś rana wydaje się małą dziurka w skórze, ale w rzeczywistości, w środku brzucha, gdzie wyskrobujemy tłuszcz, powstaje spora rana. Złapanie jakiejkolwiek infekcji po zabiegu (nie covid-19) może spowodować zaburzenie gojenia, a przez to zaburzyć estetykę, mogą na przykład powstać zrosty.
2) Tego typu zabiegi, a dokładnie gojenie się tak dużej powierzchni, przez jakiś czas będzie angażowało nasz układ odpornościowy. Uraz w takich zabiegach zostaje wywołany oczywiście celowo, ale ponieważ jest on spory to angażuje nasz układ immunologiczny. Nie aż tak, jak np. po podaniu szczepionki na żółtą febrę, ale jednak znacząco. Złapanie więc w okresie pozabiegowym poważnej choroby, np. Covid-19, byłoby wyzwaniem dla organizmu, który musiałby sobie radzić z dwoma wrogami na raz: z urazem po zabiegu i z chorobą.

Z tego powodu wstrzymałbym się przez dwa najbliższe miesiące z inwazyjnymi zabiegami. Poza tym akurat dużą liposukcję zazwyczaj wykonuje się u osób z nadwagą i otyłych, a one znajdują się w grupie ryzyka, jeśli chodzi o przebieg COVID-19.

Mniejsze zabiegi, typu korekta nosa czy uszu, nie powodują dużych urazów i nie absorbują tak bardzo układu odpornościowego, dlatego takie zabiegi można robić, będąc zdrowymi. Przy podejmowaniu decyzji kierowałbym się wielkością urazu. Implanty piersi umiejscowiłbym gdzieś pomiędzy dużym a małym urazem, bliżej małego, więc to już kwestia indywidualnej decyzji i determinacji.

Zabiegi medycyny estetycznej w czasie koronawirusa

Zabiegi medycyny estetycznej mieszczą się pomiędzy tymi biegunami (kosmetologią i chirurgią plastyczną).

Mezoterapia, osocze bogatopłytkowe, botoks czy wypełniacze nie stanowią dużej ingerencji i są wykonywane punktowo, więc z perspektywy funkcjonowania układu odpornościowego w czasie koronawirusa, są tak samo bezpieczne jak zabiegi kosmetologiczne. Nie budzi wątpliwości także wykonywanie RF mikroigłowa oraz HIFU.

Sporo osób natomiast zastanawia się nad laseroterpią, dlatego na tym się skupię, szczególnie, że teraz akurat mamy idealny czas na zabiegi laserowe i szkoda byłoby go nie wykorzystać tylko z powodu obaw przed koronawirusem.
Zacznijmy od tego, że laserów jest bardzo dużo i w różny sposób działają na organizm. Na pewno wszelkie zabiegi laserowe na naczynka, przebarwienia można wykonywać bez obaw, podobne jak depilację, gdyż one nie wywołują poważnych urazów. Co jednak z laserem frakcyjnym CO2, najlepszym zabiegiem odmładzający? Czas rekonwalescencji po nim wynosi kilka dni, więc pytanie jest zasadne. Uspokajam więc, że zabiegi laserem frakcyjnym CO2 również można wykonywać w obecnym czasie.
Laser frakcyjny pracuje w trybie uszkadzającym tylko część powierzchni skóry (ok. 30%), pozostawiając resztę tkanki nie naruszoną. Działa mocno, ale punktowo i miejscowo. Wykonujemy go zazwyczaj na stosunkowo niewielkiej powierzchni (na twarzy, szyi, dłoniach) i uszkadzamy tylko skórę, czyli na głębokość do ok 2 mm, dużo płycej niż jeśli laser frakcyjny porównamy np. do liposukcji, która uszkadza ciało na kilka cm głębokości.
A więc laser frakcyjny CO2 nie powoduje aż tak dużego urazu, w porównaniu do liposukcji czy plastyki, bo i płycej działa, i punktowo. Zresztą każdy, kto sobie robił laser wie, że po 3-4 dniach po laserze nasz wygląd jest „opanowany”, choć oczywiście skóra nie wygląda jeszcze normalnie. Wyjątkiem, kiedy taki uraz wyłącza pacjenta na dłużej (czyli 7-10 dni) byłoby wykonania na bardzo dużą powierzchnię bardzo mocnego lasera frakcyjnego, czyli na przykład na blizny pooparzeniowe na połowie pleców.

Paradoksalnie mam wrażenie, że praca w trybie home office sprzyja robieniu zabiegów laserem frakcyjnym CO2, gdyż wcześniej moje klientki brały urlop na czas gojenia, a teraz nie muszą.

laser frakcyjny

Zaproponowałem pani Ewie zabieg laserem frakcyjnym, gdyż ma lekko obniżone napięcie skóry, a także problem z cieniami pod oczami (fot. Pink Media)

COVID i laser frakcyjny – prawdziwy przypadek

Przy okazji opowiem o ciekawym przypadku. Mam pacjentkę, która regularnie wykonuje zabieg laserem frakcyjnym CO2. Kiedy była u mnie ostatnio opowiedziała, że dzień po poprzednim zabiegu jej mąż miał objawy i ostatecznie potwierdzonego koronawirusa, ale chorobę przeszedł lekko, miał gorączkę, trochę pokasływał. Natomiast ona pomimo ekspozycji na wirusa, bo mieszka z mężem, i pomimo zabiegu u mnie, przeszła COVID-19 bardzo łagodnie, miała jedynie delikatne objawy żołądkowe. Co oznacza, że zabieg laserem frakcyjnym CO2 w ogóle nie zaburzył jej odporności. Oczywiście to tylko jeden przykład, którego nie można traktować jako reguły.

Zabiegi wspomagające odporność i gojenie

Na zakończenie chcę wspomnieć, że w medycynie estetycznej stosujemy też biostymulację laserową czy LED, czyli zabiegi wspomagające gojenie i odporność. One wręcz korzystnie działają na funkcjonowanie naszej skóry. Dlatego można tego typu zabiegi zastosować nie tylko profilaktycznie, ale też jako terapia wspomagająca po tych bardziej inwazyjnych.
Każdy powinien samodzielnie zdecydować, czy i na jakie zabiegi decydować się w obecnym czasie. W razie wątpliwości powinien skonsultować się z lekarzem, bo w medycynie estetycznej w każdym momencie, niezależnie od okresu pandemii czy jej braku, najważniejszy jest umiar rozsądek i prawidłowa kwalifikacja do zabiegów – nie tylko estetyczna, ale i zdrowotna/medyczna.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.