Marek Wasiluk
 

Paradoksy karboksyterapii. Na co naprawdę pomaga

O karboksyterapii nie piszę na blogu zbyt często, gdyż jest to bardziej zabieg kosmetyczny niż medyczny. Ponieważ jednak spotykam się w związku z tym zabiegiem z wieloma paradoksami i powikłaniami, dzisiaj będzie na ten temat

karboksyterapia

Zabieg polega na podaniu gazu CO2 igłą pod skórę, fot. arch. własne

Przypomnę, że karboksyterapia to zabieg podania pod skórę dwutlenku węgla, który, mówiąc w dużym skrócie, prowadzi do czasowego lepszego dotlenienia i ukrwienia okolic zabiegu. Jeśli wykonujemy ten zabieg jednorazowo, jego efekt szybko zniknie, ale jeśli wykonujemy go w serii, np. 10 zabiegów, to w miejscu zabiegowym utrzymuje się, ponieważ dochodzi do wytworzenia nowych naczyń krwionośnych, i w konsekwencji mamy lepsze ukrwienie, które sprawia, że skóra wygląda lepiej, bo jest lepiej odżywiona i natlenowana. I to jest główny mechanizm działania tego zabiegu.

Karboksyterapia na cellulit

Karboksyterapia ma jedno podstawowe wskazanie estetyczn – cellulit. Rzeczywiście, bardzo dobrze się sprawdza przy cellulicie pierwszego i drugiego stopnia, a czasem też w początkowej fazie stopnia trzeciego. Cellulit powstaje wskutek zaburzeń metabolizmu w tkankach, a więc poprawa krążenia i dotlenienie tkanek sprzyja jego likwidacji.

Zobacz więcej: Cellulit – przyczyny, etapy i czynniki sprzyjające powstawaniu

Karboksyterapia na blizny?

Jednak, jak to bywa z popularnymi zabiegami, próbuje się także i z karboksyterapii zrobić zabieg na problemy, na które ona za bardzo nie pomoże. W gabinetach mówi się więc, że jest nie tylko na cellulit, ale też na rozstępy, blizny, pogrubienie i poprawę jakości skóry, na cienie pod oczami. Mówi się także, że już same nakłucia w czasie zabiegu mają znaczenie. Wszystko to nieprawda, jeśli porównujemy jej skuteczność do zabiegów medycyny estetycznej, a nie kosmetycznych. Medycznie będzie skuteczne w zasadzie jedynie przy trudno gojących się ranach (np. w przebiegu cukrzycy). Owszem, można ją też robić dla poprawy jakości skóry, ale z zastrzeżeniem, że efekt nigdy nie będzie porównywalny z efektem, jaki można by uzyskać, stosując zabiegi medycyny estetycznej.

Karboksyterapia pod oczy

W komunikatach medialnych na temat tego zabiegu czai się pewien paradoks. Twierdzi się mianowicie, że karboksyterapia działa nie tylko na cellulit, ale że działa lipolitycznie (czyli rozpuszcza tłuszcz), przez co np. wyszczupla nogi. Jednocześnie jednak poleca się ten zabieg na cienie pod oczami. Gdyby jednak działał on naprawdę lipolitycznie, to efekt zastosowania go pod oczy byłby odwrotny do zamierzonego, bo rozpuszczenie tkanki tłuszczowej tylko powiększyłoby cienie. Mogłyby się więc firmy, zachwalające swoją karboksyterapię, zdecydować, czy działa ona lipolitycznie czy nie, bo wygląda na to, że jak na nogi to owszem, działa, ale jak pod oczy, to już nie. Piszę to z ironią, bo przecież karboksyterapia nie ma lipolitycznego działania. Ale i to nie znaczy, że jakoś super nadaje się pod oczy.

Sam nie robię pod oczy karboksyterapii i odradzam takie zastosowanie, bo ewentualne powikłania mogą być dużo większe niż możliwie do uzyskania efekty (które, notabene, można osiągnąć innymi, skuteczniejszymi i bezpieczniejszymi metodami).

Przy stosowaniu karboksyterapii pod oczy mogą bowiem powstać potężne obrzęki, z którymi nie wiadomo jak sobie poradzić. W ciągu kilku miesięcy miałem kilku pacjentów, którzy się do mnie zgłosili z takimi powikłaniami. Nie byłem przy zabiegach, jakim się poddali, i nie znam szczegółów, więc mogę jedynie przypuszczać, co się wydarzyło. O ile np. przy zabiegach laserowych czy wypełnieniach lekarz ma kontrolę nad tym, jak głęboko i na jakim obszarze wykonuje zabieg, to w czasie zabiegów karboksyterapii nie da się kontrolować przepływu gazu w tkance. Płynie on tam, gdzie jest najmniejszy opór, czasem bardzo rozlegle i niekoniecznie w to miejsce, gdzie byśmy chcieli. Może być tak, że podajemy go w dolną powiekę, a bąbelki gazu wyskakują na czole. Możliwe więc, że pacjentom, o których wspomniałem, podano za dużo gazu i za szybko, więc rozerwał on tkanki. W efekcie powstał silny stan zapalny, a także zwłóknienia, które sprawiają, że skórę bardzo trudno doprowadzić do stanu sprzed zabiegu.

Na sińce pod oczami są o wiele lepsze metody niż karboksyterapia, zwłaszcza że ta nie na każdy rodzaj zasinienia zadziała, a czasem, jak widać, powoduje większe zamieszanie. W najlepszym wypadku seria zabiegów doprowadzi do zaledwie delikatnej poprawy wyglądu.

Oczywiście, jeśli ktoś potrzebuje karboksyterapii na poprawę jakości skóry, to niech ją stosuje, byleby nie pod oczy, i niech nie oczekuje spektakularnych efektów, bo to, powtarzam, zabieg raczej kosmetyczny niż medyczny.

Karboksyterapia na rozstępy

Karboksyterapia mogłaby mieć jeszcze jedno zastosowanie – na gojące się rany, bo w ich przypadku każda stymulacja poprawiająca gojenie jest wskazana. I być może stąd wziął się pomysł, żeby reklamować karboksyterapię także jako zabieg na blizny i rozstępy. A przecież blizna to nie to samo, co gojąca się rana, a już rozstępy to bardzo szczególny rodzaj blizn. Tak więc stosowanie karboksyteapii na blizny i rozstępy mija się z celem.
Teoretycznie można by ją stosować na bardzo świeże blizny z pewnym korzystnym efektem, ale jeśli podsumować straty i zyski, to jest także stratą czasu. To tylko odwleka zastosowanie lepszych i bardziej skutecznych metod, jak np. laser. A przecież im później zajmiemy się bliznami czy rozstępami tym więcej zabiegów trzeba będzie wykonać.

Reasumując – karboksyterapia jest na cellulit. O reszcie zastosowań zapomnijmy.

Ostatnie komentarze
  • Skusiłam się na karboksyterapię pod oczy i żałuję. Efektem była silna opuchlizna, rozjaśnienie może minimalne a po czasie mam wrażenie, że worki i cienie są jeszcze wyraźniejsze. Dokończyłam serię mimo opuchlizny, myślałam, że tak ma być…

  • Szanowny Panie Doktorze,

    Szanuję Pana zdanie, ale badania kliniczne wskazują, że karboksyterapia skutecznie stosuje się przy rozstępach (1), bliznach potrądzikowych (2), łysieniu niejednolitym plackowatym i jest pomocnicza przy androgenowym (3), a też przy tzw “cieniach” pod oczami (4) etc. Badania są z 2018 roku, więc może Pan Doktór nie wiedział o nich.

    Pozdrawiam serdecznie.

    (1) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29921041
    J Cosmet Dermatol. 2018 Jun 19.
    Comparative study between: Carboxytherapy, platelet-rich plasma, and tripolar radiofrequency, their efficacy and tolerability in striae distensae.
    Ahmed NA1, Mostafa OM2.
    (2) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29698710
    J Cosmet Dermatol. 2018 Apr 22.
    Comparative study of the efficacy of Platelet-rich plasma combined with carboxytherapy vs its use with fractional carbon dioxide laser in atrophic acne scars.
    Al Taweel AI1, Al Refae AA2, Hamed AM1, Kamal AM1.
    (3) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29460509
    Study of the efficacy of carboxytherapy in alopecia.
    Doghaim NN1, El-Tatawy RA1, Neinaa YME1, Abd El-Samd MM1.
    (4) https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/29297970
    J Cosmet Dermatol. 2018 Jan 3.
    Evaluation of carboxytherapy and platelet-rich plasma in treatment of periorbital hyperpigmentation: A comparative clinical trial.
    Nofal E1, Elkot R1, Nofal A1, Eldesoky F1, Shehata S1, Sami M1.

  • U mnie ten sam efekt. Podpuchniete oczy i większe cienie, nigdy wcześniej nie wiedziałam, co to cienie i podpuchniete oczy, nie miałam nigdy takich problemów. Karboksyterapię wykonano mi w celu poprawy jakości skóry. Byłam tylko na 1 zabiegu. Więcej nie pójdę. Minęły 2 doby. Czy jest szansa, że wygląd moich oczy powróci do stanu sprzed zabiegu. Co robić? Okłady? Masaż? Jestem zrozpaczona. 🙁 Udałam się do kosmetologa w celu nawilżenia i oczyszczenia twarzy po wakacjach, w celu relaksu i poprawy nastroju A zafundowali mi podkrazone i podpuchniete oczy.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.