Zostałem zaproszony na Kongres LNE (30-31 marca 2019) do wygłoszenia wykładu na temat bezpieczeństwa w medycynie estetycznej w czasie specjalnej sesji „Medical beauty”

Wykład o bezpieczeństwie w medycynie estetycznej (fot.arch. własne)

Wykład o bezpieczeństwie w medycynie estetycznej (fot.arch. własne)

Zagadnienie tak rozległe, jak blog, który od kilku lat prowadzę, nie do zmieszczenia w jedną godzinę. Dlatego w wykładzie „Prawdziwe oblicze medycyny estetycznej. Bezpieczeństwo, powikłania i realne możliwości” zależało mi najbardziej, aby przekazać, że medycyna estetyczna to nie zabawka w rękach czy lekarzy czy kosmetyczek, którzy podążają za rosnącą u klientów potrzebą bycia pięknymi i młodymi na zawsze, ale bardzo poważana dziedzina medycyny, z którą wiąże się kompleksowość myślenia, aspekty technologiczne oraz radzenie sobie z powikłaniami.
Jednocześnie, że można medycyną estetyczną osiągnąć spektakularne efekty, i nie mam tu na myśli zamiany kogoś źle wyglądającego w kogoś jeszcze gorzej wyglądającego, tyle że z wypchanymi kwasem hialuronowym policzkami, ale odmłodzenie w sposób nie naruszający naturalnego charakteru twarzy.

Cuda i wytrwałość

Chciałbym, aby osoby zajmujące się medycyną estetyczną, ale też pacjenci, potrafili spojrzeć na nią z dystansu. Z dala od social mediów, reklam, pogoni za nowościami, przekłamań, mitów. Prawdziwe oblicze medycyny estetycznej to nie jest bowiem cudowny krem likwidujący zmarszczki w 10 minut, lifting powiek jednym zabiegiem czy likwidacja boczków w sposób nieinwazyjny na dwóch sesjach. Cuda można osiągnąć, owszem, ale tylko tam, gdzie pacjent jest młody, a potrzeba korekty niewielka. Przykładowo, u 28-latki z silną ekspresją mięśni czoła, botoks da super efekt, ale ten sam zabieg u 40-latki z wyżłobioną lwią zmarszczką już takiego rezultatu niestety nie osiągniemy. Takich pacjentów, gdzie „cuda” się zdarzają jest ledwie 10 procent. Reszta wymaga świadomie planowanych, profesjonalnych terapii, bo problemy są bardziej nasilone i złożone (np. nie jeden, ale kilka defektów), bo starzejemy się całe lata, więc nie da się tego procesu odwrócić w jeden tydzień czy miesiąc, bo pacjenci mają zarówno swoje wyobrażenia i przekonania co do tego, co i jak chcą zmienić, i wreszcie, nie bez znaczenia – ograniczenia budżetowe.
Powtarzam, że skuteczna medycyna estetyczna to działanie długofalowe i ma ono charakter bardziej sztuki niż rzemiosła. Wypełnić usta bowiem to żaden kłopot, ale zrobić to tak, by pasowały do pacjenta, to już wymaga innych kompetencji.

Jak kupować sprzęt

Sporo czasu poświeciłem zakupowi sprzętu. Zwracałem uwagę, że na rynku mamy trzech graczy: sprzedawcę urządzenia, nas lekarzy, którzy z niego korzystają i pacjentów, i każdy ma inne cele. Pokazałem kilka przypadków powikłań po zastosowaniu produktów nielegalnych, bez certyfikatu. Rynek sprzętu podlega łatwym manipulacjom, tym bardziej, że mało kto zna się na kwestiach technologicznych. Dlatego radzę, aby nie kupować sprzętu, którego nie rozumiemy, który jest krótko na rynku (wbrew pozorom nowości są ogromną pułapką), który nie jest nam potrzebny i którego zakup ktoś próbuje na nas wymusić w ciągu tygodnia czy miesiąca, kusząc okazją.

Powikłania

Powikłania są wpisane w pracę, bo medycyna estetyczna jest dziedziną inwazyjną. Trzeba być świadomym, co może pójść nie tak i wybierać najbezpieczniejszy metody, ale też czytać statystyki. Mało kto np. zastanawia się nad tym, że 30% pacjentów po TCA będzie mieć przebarwienia lub odbarwienia, że u 10% pacjentów po laserze frakcyjnym rozwinie się infekcja (zazwyczaj niewielka, najczęściej opryszczka), a u 50% osób po krioterapii pojawią się odbarwienia skóry.
W związku z powikłaniami konieczne jest zdrożenie podstawowych zasad bezpieczeństwa, takich jak nie wykonywanie zabiegów, gdy nie jesteśmy pewni co robimy i gdy nie wiemy, jak postępować z powikłaniami, które mogą po nich nastąpić.
Czasem potrzebna jest też asertywność, by odmówić naciskającemu pacjentowi zabiegu, który nie jest dla niego dobry.

W czasie wykładu mówiłem o tym, że powikłania są wpisane w pracę, bo medycyna estetyczna jest dziedziną inwazyjną (fot. arch. własne)

W czasie wykładu mówiłem o tym, że powikłania są wpisane w pracę, bo medycyna estetyczna jest dziedziną inwazyjną (fot. arch. własne)

Wywiad dla LNE (fot. Joanna Siemińska)

Wywiad dla LNE (fot. Joanna Siemińska)

Podpisywanie książki „Medycyna estetyczna bez tajemnic” (fot. Joanna Siemińska)

Podpisywanie książki „Medycyna estetyczna bez tajemnic” (fot. Joanna Siemińska)

Kamila Wasiluk i Marek Wasiluk (fot. Joanna Siemińska)

Kamila Wasiluk i Marek Wasiluk (fot. Joanna Siemińska)

Share this article