Moda na osocze bogatopłytkowe w medycynie estetycznej trwa od kilku lat. I bardzo dobrze, bo jest to zabieg o bardzo dużej skuteczności działania. Chciałbym jednak uświadomić, zarówno pacjentom, jak i wielu lekarzom, że o tej skuteczności decydują niuanse, o których warto wiedzieć. Oto one:

1. Czy to co podajemy pacjentowi jest na pewno osoczem bogatopłytkowym?
To, o czym piszę w pierwszym punkcie, to podstawa zabiegu. Jeśli się tego nie rozumie to może się okazać, że pacjent zamiast osocza bogatopłytkowego, otrzyma osocze… ubogopłytkowe.
Nasza krew składa się z:
– płynnego osocza (ok. 55%), jest to głównie woda oraz białka, witaminy, sole mineralne i inne składniki odżywcze i przemiany materii
– leukocytów (czyli białych krwinek) i trombocytów (czyli płytek krwi) – ok. 1%
– erytrocytów, czyli czerwonych krwinek (ok. 44%.)
Po odwirowaniu pobranej od pacjenta krwi, następuje rozdzielenie tych składników, zgodnie z zasadą, że cięższe opadają na dno, lżejsze idą do góry. Na dole są erytrocyty, u góry osocze, a pomiędzy nimi najważniejsza dla zabiegu warstwa leukocytów i płytek krwi (tzw. warstwa leukocytarno-płytkowa). Gdyby ktoś po odwirowaniu pobrał z probówki i podał pacjentowi to, co jest w górnej warstwie, to mielibyśmy zabieg osoczem ubogopłytkowym, bo akurat ta część jest pozbawiona najważniejszych dla zabiegu składników, czyli płytek krwi, które są w cieniutkiej warstwie leukocytarno-płytkowej. Tutaj stężenie płytek krwi jest nawet 70-krotnie większe w porównaniu do stężenia w krwi nieodwirowanej. Ale jest tego stężonego płynu tak niewiele (ok. 0,2-0,3 ml, w zależności od ilości pobranej krwi), że po pobraniu dociąga się jeszcze trochę samego osocza, jednak oczywiście nie w całości, ale ok. 20% zawartości probówki (resztę wyrzucamy), tak, żeby uzyskać np. 4 ml preparatu. Tyle wystarczy na ostrzyknięcie całej twarzy. Oczywiście wtedy stężenie już nie jest 70-krotne, ale 7-krotne (przy założeniu, że pobieramy 30 ml krwi, z czego ok. 0,3 ml to warstwa leukocytarno-płytkowa, a ok. 3,7 ml osocze). Takie stężenie do zabiegów na twarz jest skuteczne, przy niższym – skuteczność drastycznie spada. Ponieważ im wyższe stężenie leukocytów i płytek krwi, tym większa skuteczność zabiegu, można też postępować w ten sposób, że ostrzykujemy twarz punktowo osoczem o wyższym stężeniu, np. zamiast 4 ml preparatu przygotowujemy z tej samej objętości krwi 2 ml mocno stężonego preparatu i ostrzykujemy nim tylko okolice oczu. Z kolei na małe blizny można stosować minimalnie jedynie rozcieńczony osoczem preparat, w którym stężenie może być nawet 30-50-krotnie wyższe w porównaniu ze stężeniem płytek w krwi.

Najlepsze do odwirowywania osocza są próbówki z przewężeniami lub kanalikami. Fot. Triclinum

Najlepsze do odwirowywania osocza są próbówki z przewężeniami lub kanalikami. Fot. Triclinum

2. Czy stosujemy odpowiednie zestawy probówek do odseparowania osocza?
Chodzi tu zarówno o bezpieczeństwo (a więc zawsze niech będą to zestawy z certyfikatem), jak i optymalizację probówek pod względem odseparowania osocza. Wyobraźmy sobie, że ktoś wiruje krew w zwykłej probówce. Warstwa leukocytarno-płytkowa pomiędzy erytrocytami a osoczem jest tak cienka, że naprawdę bardzo trudno jest ją pobrać, jest to wręcz niemożliwe technicznie. Dlatego najlepsze są probówki profilowane, z przewężeniami lub zestawem kanalików do odseparowania osocza.

3. Czy mamy odpowiednią wirówkę i dobrze dobrane parametry wirowania?
Proces wirowania nie może być ani zbyt szybki (żeby nie doszło do uszkodzenia płytek krwi), ani zbyt wolny (bo wtedy nie nastąpi prawidłowe odseparowane składników krwi). Na jakość separacji ma wpływ kąt wirowania. Najlepiej jeśli w wirówce próbówki ułożone są horyzontalnie, gdyż siła dośrodkowa działa równolegle do długiej osi probówki. W wirówkach kątowych próbówka jest wirowana pod kątem 20-30 stopni i to już daje gorszy efekt. Wirówki horyzontalne są dwa razy droższe od kątowych, więc większość gabinetów ma te drugie, gorsze.

Po włączeniu wirówki probówki ustawiają się w niej w pozycji horyzontalne, najlepszej do wirowania. Fot. Triclinium

Po włączeniu wirówki probówki ustawiają się w niej w pozycji horyzontalne, najlepszej do wirowania. Fot. Triclinium

4. Czy podajemy preparat w odpowiedni sposób?
Płytki krwi w osoczu są aktywne mniej więcej 20 minut. Dlatego zabieg ostrzykiwania trzeba wykonać szybko i sprawnie, żeby zmieścić się w tym czasie. To, co w osoczu „działa” to są płytki krwi, które podane do tkanki aktywują się i uwalniają czynniki wzrostu. Ta aktywacja następuje wskutek kontaktu preparatu z fibroblastami. Można też podać przed wstrzyknięciem do osocza chlorek wapnia, który jest aktywatorem, ale nie jest to niezbędne. Z racji krótkiego żywota aktywnych płytek krwi bezsensowne są wszelkie kremy na bazie osocza, które coraz częściej gabinety oferują pacjentom po zabiegu. Część osocza pozostałą po zabiegu miesza się z kremem-bazą i sprzedaje bardzo drogo klientom, nieświadomym, że osocze w takiej postaci nie ma prawa zadziałać. Pisałem na ten temat w artykule Osocze w kremie

Osocze trzeba podać od razu po odwirowaniu, bo jego żywotność to ok. 20 minut. Fot. Triclinium

Osocze trzeba podać od razu po odwirowaniu, bo jego żywotność to ok. 20 minut. Fot. Triclinium

Na koniec warto pamiętać, że osocze bogatopłytkowe to bardzo bezpieczny i skuteczny zabieg, ale nie jest to panaceum na wszystkie problemy starzejącej się skóry, dlatego powinno być stosowane tam, gdzie faktycznie ma prawo zadziałać. I jeszcze warto pamiętać, że zabieg osoczem prawdziwie bogtopłytkowym trochę musi kosztować, bo profesjonalne zestawy sporo kosztują i są jednorazowego użytku.

Więcej o osoczu bogatopłytkowym można przeczytać w mojej książce Medycyna estetyczna bez tajemnic. Piszę w niej m.in. dlaczego osocze jest „dopalaczem” dla komórek, jakie są wskazania dla stosowania, kiedy łączyć je z innymi zabiegami, a kiedy stosować samodzielnie, a także, w jakich sytuacjach jest najbardziej skuteczne, a kiedy nie zadziała.

!!!!!!!okladka_optym

Share this article