Marek Wasiluk
 

Osocze w kremie, czyli wielkie oszustwo

Raz po raz z przykrością uświadamiam sobie, że istnieje grupa lekarzy związanych z medycyną estetyczną, którzy bez większych zahamowań wykorzystują niewiedzę i naiwność pacjentów.

Ostatnio przypomniała mi o tym pacjentka 50+, dla której przygotowywałem kompleks zabiegów odmładzających twarzy.

Na początek zaproponowałem jej osocze bogatopłytkowe, które miało pobudzić skórę i poprawić jej regenerację.

Pacjentka, która dojeżdżała na zabiegi z miasta oddalonego od Warszawy o około 200 km, zapytała, czy mogłaby wykonać osocze u znajomej lekarki w swoim miejscu zamieszkania.

Nie widziałem przeciwwskazań, choć zawsze pozostaje pytanie, czy ktoś wykona zabieg zgodnie z zasadami sztuki.

Osocze bogatopłytkowe – kiedy pojawiają się wątpliwości?

Przy następnym spotkaniu usłyszałem, że znajoma lekarka pobrała jej sześć probówek krwi.

Domyśliłem się, że chodziło o 6 × 10 ml. Było to dla mnie o tyle dziwne, że dostępne są kapsuły o większej pojemności. Co więcej – korzystniej i taniej jest użyć dwóch dużych probówek niż sześciu małych.

Dodatkowo w większych probówkach łatwiej uzyskać wysoką koncentrację płytek krwi.

Oczywiście technicznie można pobierać krew do małych probówek, ale jest to nielogiczne, chyba że istnieje drugie dno, np. stosowanie zwykłych, niecertyfikowanych probówek. Nie wiem jednak, czy tak było w tym przypadku.

Osocze w kremie – absurd medycyny estetycznej

Tego samego dnia wykonywałem pacjentce zabieg laserem frakcyjnym. Po zakończeniu poinformowałem ją, aby przez najbliższy tydzień nie używała żadnych własnych kosmetyków.

Pacjentka już miała wychodzić, gdy pochwaliła się, że lekarka wykonująca zabieg osoczem przygotowała jej krem z własnym osoczem, za który zapłaciła… 400 zł.

Ja się pytam: jaki sens ma taki krem?

Jak żywe komórki mają przeżyć w kremie przez tydzień, miesiąc czy choćby godzinę?

Co z zawartymi w osoczu czynnikami wzrostu, które są aktywne jedynie przez około 15–30 minut od odwirowania krwi?

Właśnie dlatego osocze trzeba podać jak najszybciej po przygotowaniu preparatu.

Dlaczego osocze w kremie nie ma prawa działać?

Wprowadzenie osocza do kremu przypomina trochę sytuację, w której otwieramy butelkę wody gazowanej, zostawiamy ją otwartą na kilka godzin albo dni, a potem nadal mówimy komuś, że dostaje wodę gazowaną.

Jak można sprzedawać taki krem za 400 zł i przekonywać pacjenta, że będzie świetnie działał, ponieważ zawiera jego własne osocze, które będzie stymulować skórę?

Przecież lekarz sprzedający taki preparat ma świadomość, że osocze w kremie nie ma szansy działać w taki sposób, jak klasyczne osocze bogatopłytkowe podane bezpośrednio po przygotowaniu.

To właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie biologii tego zabiegu. W osoczu najważniejsze są płytki krwi oraz uwalniane przez nie czynniki wzrostu. Ich aktywność jest krótka i wymaga szybkiego podania preparatu do tkanki.

Bez tego cały mechanizm działania przestaje mieć sens.

Osocze bogatopłytkowe – problem marketingu

Problem polega na tym, że wokół osocza bogatopłytkowego narosło bardzo dużo marketingowych mitów.

Pacjent często słyszy, że skoro preparat pochodzi z własnej krwi, to będzie działał praktycznie w każdej postaci i w każdych warunkach. Tymczasem skuteczność osocza zależy od bardzo konkretnych czynników:

  • jakości przygotowania preparatu,
  • ilości pobranej krwi,
  • stężenia płytek krwi,
  • użytego sprzętu,
  • czasu od przygotowania do podania.

Jeżeli ignoruje się te zasady, bardzo łatwo stworzyć zabieg, który dobrze wygląda marketingowo, ale biologicznie nie ma większego sensu.

Polecane tematy

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Ostatnie komentarze
  • Witam! Czy takie same zdanie ma Pan na temat leków na bazie osocza m.in. Solcoseryl (najlepsza mi znana masc bez recepty wspomagająca regenerację uszkodzonej skóry, minimalizujac powstanie blizn- niestety działa bardzo powoli), na temat wycofanego z producji Fibrolan-u (niestety- nigdy nie miałam okazji sprawdzić , już go nie było, gdy potrzebowałam, ale wiele slyszalam, ze efekty w stosowaniu Fibrolan-u na rany i oparzenia, jak i również powazniejsze podrażnienia bywaly spekakularne, i często w sytuacjach gdzie blizny normalnie by zostaly, po użyciu tej maści szybciej się wszystko goilo, bezbliznowo, albo prawie bezbliznowo). Czy te fakty mają potwierdzenie w Pana praktyce? Pozdrawiam

    • Solcoseryl to jest coś innego niż maść o której wspomniałem. Pozdrawiam. Marek Wasiluk

  • A Solcoseryl nie jest kremem/maścią na afty w jamie ustnej..?

    • Solcoseryl może być stosowany na afty, ale on ma trochę inny skład.

  • Witam,
    Solcoseryl został wycofany z produkcji. Zna Pan jakieś inne alternatywy dla tej maści?

  • Witam, trzeba śledzić jego dostępność. Znowu dostępny

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad