Marek Wasiluk
 

Podsumowanie roku 2020 w medycynie estetycznej

Jak podsumować rok 2020, który tak bardzo nas zaskoczył?

1. Słowo roku – koronawirus

Słowem roku (i tematem) jest na pewno koronawirus. Pojawił się pod koniec lutego 2020, poprzewracał świat do górny nogami, potem ofiarował krótką przerwę na oddech w wakacje, i jesienią wrócił ze zdwojoną siłą.
W branży medycyny estetycznej przystopował potencjalne nowości, nie pojawiły się żadne nowe technologie. Obiecujące badania nad nowym kwasem hialuronowym, o których pisałem, także się nie rozwinęły. U mnie osobiście koronawirus wstrzymał wszystkie wyjazdy naukowe i zawodowe, których rok wcześniej miałem aż w nadmiarze.

Bardzo dużo ten rok dał mi do myślenia pod kątem psychologii tłumu, skali ogólnoświatowej niewiedzy medyczno-zdrowotnej, fake newsów. Ponieważ COVID-19 jest czymś nowym, czymś poważnym, a jednocześnie od strony medycznej można powiedzieć, że fascynującym, i ponieważ oprócz medycyny estetycznej zajmuję się metodologią badań w medycynie w ramach mojej drugiej firmy Clinmark, trochę pisałem na blogu o wirusie i analizowałem fakty, które można wyczytać ze statystyk i dostępnych badań naukowych.

Chociaż nie jestem wirusologiem ani epidemiologiem, trochę wgłębiłem się od strony bardziej naukowej w temat koronawirusa. Podejrzewam, że każdego, kto ma otwarty umysł, temat koronawirusa fascynuje, bo COVID-19 jest chorobą, która nie za bardzo wpisuje się w żaden schemat, logika przy niej często zawodzi. To, co mnie interesowało i co zgłębiałem najbardziej, to kwestia wrażliwości na koronawirusa i powiązania zachorowalności oraz sposobu przebiegu choroby z rasą, chorobami cywilizacyjnymi i stylem życia [COVID-19: Choroby cywilizacyjne, wiek i styl życia]
SARS-CoV-2 to wirus „inteligentny” w tym sensie, że jest głównie niebezpieczny dla osób, których styl życia jest oderwany od „natury” – takie przynajmniej rysują się trendy na ten moment.

Co w związku z tym robić? Wniosków, tez, opinii jest mnóstwo, ale nie ma jednego klucza. Moim zdaniem im bardziej ktoś prowadzi zdrowy styl życia – dobrze się odżywia i wysypia, nie jest poddawany ciągłemu, nadmiernemu stresowi, zapewnia sobie codzienną dawkę ruchu, i nie jest obciążony chorobami cywilizacyjnymi, używkami, tym mniejsze występuje u niego ryzyko objawowego zachorowania i ciężkiego przebiegu choroby.

2. Powikłania po zabiegach medycyny estetycznej

W 2020 roku moja klinika Triclinium jako placówka medyczna funkcjonowała niemal cały czas, chociaż ze sporymi ograniczeniami. Miałem za to więcej czasu, żeby przeanalizować swoje metody, co robić, jak łączyć zabiegi, żeby jeszcze bardziej zwiększyć swoją skuteczność.
Ten rok był na pewno rokiem młodych i świadomych pacjentów oraz w takim samym stopniu, rokiem osób z powikłaniami, które do mnie trafiają z różnych miejsc.
Cały czas otrzymuję po kilka maili tygodniowo od osób, które mają problemy po zabiegach estetycznych. Nie zawsze są to powikłania, ale np. sytuacje, że coś źle zostało zrobione w sensie estetyki, że wyszło nie tak, jak trzeba.

Ludzie z bliznami zgłaszają się do mnie, bo nie działają zabiegi, którym się poddawali. Pacjenci po kwasie hialuronowym z reakcjami alergicznymi, osoby po HIFU piszą, że nie ma efektu albo że jest odwrotny od zamierzonego. Problemy pojawiają się po inwazyjnym laserze frakcyjnym, ale też po zwykłej mezoterapii!

Wielu osobom zaproponowano absurdalne zabiegi, np. ładnej dwudziestokilkulatce wolumetrię, czy równie młodej kobiecie inwazyjny zabieg na podniesienie powieki górnej, który nie miał prawa zadziałać (bo nie było wskazań do takiego zabiegu), a przy okazji wyszły powikłania.
Co do tych dwóch ostatnich przykładów, mam teorię, że ponieważ rynek osób korzystających z zabiegów medycyny estetycznej w roku pandemii się zmniejszył, różne gabinety robiły zabiegi na siłę, nawet gdy nie było wskazań albo bez odpowiedniej kwalifikacji pacjenta, byleby tylko zrobić i zarobić. Na pewno pojęcie medycyny estetycznej dewaluuje się i jej poziom spada niestety. Pojawiają się nawet takie nazwy jak „kosmetologia medycyny estetycznej”. To brzmi dla mnie dokładnie tak samo, jak „furmanka samochodu osobowego” (czyli furmanka, która aspiruje do tego, żeby zostać samochodem, a co więcej, w zasadzie udaje, że ona przecież niczym się od samochodu nie różni).

3. Odmładzanie, eksperymenty i świadomi pacjenci

Wspomniałem już, że był to też rok świadomych pacjentów, takich, którzy wiedzą, że odmładzanie jest procesem i że profilaktyka antystarzeniowa zaczyna się w okolicach trzydziestki, a nie pięćdziesiątki. Moi pacjenci 30+ ładnie wyglądają i chcą to utrzymać. Nie chcą się zestarzeć, więc trzeba starannie zaplanować dla nich terapię, żeby za lat 5, 10 i 15 wyglądali tak samo dobrze, jak teraz. Daje to duże pole do łączenia zabiegów, czasem eksperymentowania, a przy okazji dokonywania mikrokorekt, czyli wprowadzania zmian estetycznych, które z ładnej twarzy robią twarz jeszcze ładniejszą.

4. Przebarwienia – skutecznie

Jak co roku dokonałem delikatnej modyfikacji działań w leczeniu przebawień. Po tylu przypadkach, które przewinęły się przez moje ręce, gdy patrzę na pacjenta domyślam się, co jest mu potrzebne, a jednocześnie utwierdzam się w przekonaniu, że do każdego pacjenta jest potrzebna naprawdę inna terapia, nie istnieje jeden protokół zabiegowy. Na pewno im więcej metod znajduje się w portfolio lekarza i gabinetu, tym lepiej, bo zaskakujące bywa odkrycie przy każdym pacjencie, co działa, a co nie, chociaż teoretycznie „powinno”.
Potwierdziła się też skuteczność pulsacyjnej RF mikroigłowej, którą odkryłem półtora roku temu na potrzeby przebarwień, ale też redukcji niektórych wersji rumienia i odmładzania.

Życzę sobie i Państwu, Czytelnikom mojego bloga, aby ten rok przyniósł więcej stabilizacji niż zawirowań. A jeśli potrzebujecie Państwo mojej pomocy, czy w trudnych przypadkach urodowych, czy po to, aby utrzymać stan posiadania, czyli swoją aktualną młodość i urodę, zapraszam do Triclinium (w Warszawie)

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.