W połowie marca byłem w Seulu na jednych z największych na świecie targów medycznych: Korea International Medical & Hospital Equipment Show (KIMES)

KIMES

KIMES w Korei to jedne z największych targów na świecie (fot. Kamila Wasiluk)

Innowacyjna Azja

W kulturze azjatyckiej mocno jest zakorzeniony trend do upiększania się i poprawiania swojego wyglądu. Dlatego jest to bardzo duży rynek dla przemysłu związanego z kosmetyką, medycyną estetyczną i chirurgią plastyczną. Szczególnie ta ostatnia jest w Korei niezwykle zaawansowana.
Dynamicznemu rozwojowi, zwłaszcza w dziedzinie urządzeń, sprzyja rząd wspierający innowacyjność. Był czas, że Korea znana była głównie z kopiowania rozwiązań amerykańskich i europejskich. Teraz jednak w wielu dziedzinach przewyższa nas w innowacyjności. Dość przypomnieć, że nici PDO i RF mikroigłowa to pomysły koreańskie.

Trendy i zwyczaje

Obecność na tego typu targach jest raz na jakiś czas niezbędna, żeby mieć ogląd, co się dzieje na świecie w dziedzinie medycyny estetycznej, w jakim kierunku podążają jej trendy. Bo chociaż targi były ogólnie medyczne, to ponad połowę ich powierzchni zajmowały stoiska związane z medycyną estetyczną (reszta to inne dziedziny: stomatologia, sale operacyjne, szpitalne sprzęty).
Jestem poszukiwaczem nowych metod, rozwiązań, autorskich procedur. Takie targi podsycają kreatywność. Oczywiście nie wszystkie pomysły, z jakimi się tam spotkałem są sensowne i nie wszystkie urządzenia można zakupić (chociażby z powodu braku certyfikatów na rynek europejski). Spotkałem się też z zabiegami, na które jest zapotrzebowanie w tamtejszej kulturze, a u nas byłyby śmieszne, np. uwypuklanie nosa za pomocą nici (Azjatki mają płaskie nosy, stąd u nich potrzeba uwypuklenia )

Nowe urządzenia

Pojechałem do Korei także z zamysłem zakupu kilku nowych urządzeń do Triclinium. Przywiozłem z targów np. laser diodowy do nienwazyjnej lipolizy (tak zwany ciepły laser). Nie jest to totalna innowacja, bo pojawił się na rynku około dwa lata temu, ale potrzebowałem tego czasu, by przekonać się, że jest dobry. Jestem w trackie negocjacji kilku innych urządzeń, a są też takie, które chętnie bym kupił, ale niestety część nie mają certyfikatów na nasz europejski rynek.
Urządzenia, które kupuję nie zawsze są superrewolucyjnymi, kosmicznymi technologiami (obserwuję, że coraz trudniej o super przełomowe technologie), ale genialność rozwiązań często wynika paradoksalnie z ich prostoty. Tak było np. z RF mikroigłową, która nie jest technologicznie bardzo skomplikowanym urządzeniem (a działa rewolucyjnie i w procesach odmładzania i usuwania rozstępów), ale ktoś musiał na to wpaść, by tak zestawić igły z prądem.
Do najbardziej niszowych i kosztownych technologii można byłoby zaliczyć laser ekscymerowy, który byłby jedynym ratunkiem na odbarwienia, ale jego jeszcze nie kupię, gdyż jest ciągle bardzo drogi, bardzo trudny i kosztowny utrzymaniu, a skala jego wykorzystania zbyt mała, by ta inwestycja się opłaciła. Plusem jest jednak to, że w Korei pojawił się innowacyjny technologicznie laser, na podobne wskazania, który jest totalną innowacją.
Targi zagraniczne, czy w Korei, czy w USA czy innym kraju zawsze są miejscem poszukiwania inspiracji, które mając odpowiednią wiedzę medyczną można przełożyć na nowe terapie czy poprawienie skuteczności już znanych

Korea słynie z nowości technologicznych (fot. Kamila Wasiluk)

Korea słynie z nowości technologicznych (fot. Kamila Wasiluk)

Pojechałem do Korei przyjrzeć się nowym trendom i zakupić kilka nowych urządzeń (fot. Kamila Wasiluk)

Pojechałem do Korei przyjrzeć się nowym trendom i zakupić kilka nowych urządzeń (fot. Kamila Wasiluk)

KIMES to targi medyczne, na których połowę ekspozycji zajmują nowości z medycyny estetycznej (fot. Kamila Wasiluk)

KIMES to targi medyczne, na których połowę ekspozycji zajmują nowości z medycyny estetycznej (fot. Kamila Wasiluk)

Dynamicznemu rozwojowi, zwłaszcza w dziedzinie urządzeń, sprzyja rząd wspierający innowacyjność (fot. Kamila Wasiluk)

Dynamicznemu rozwojowi, zwłaszcza w dziedzinie urządzeń, sprzyja rząd wspierający innowacyjność (fot. Kamila Wasiluk)

Share this article