W wakacyjnym numerze Miasta Kobiet ukazał się mój artykuł: słońce wróg czy przyjaciel. Jest on zebraniem informacji, które już kilka razy pojawiały się na blogu w różnych moich tekstach.

Jak wyważyć między zaletami a zagrożeniami  płynącymi ze słońca (fot. Fotolia)

Jak wyważyć między zaletami a zagrożeniami płynącymi ze słońca (fot. Fotolia)

SŁOŃCE JEST ŹRÓDŁEM ŻYCIA, A JEDNOCZEŚNIE JEGO PROMIENIOWANIE JEST GŁÓWNĄ PRZYCZYNĄ STARZENIA SIĘ SKÓRY, A BYWA TEŻ POWODEM ZMIAN NOWOTWOROWYCH. JEST WIĘC SŁOŃCE PRZYJACIELEM CZY WROGIEM?

PRAWDZIWE PRZYPADKI
Jakiś czas temu w prasie naukowej został opisany przypadek mężczyzny, którego połowa twarzy była młoda, a druga połowa starsza o około dwadzieścia lat. Mężczyzna ten był kierowcą tira i codziennie jeździł tą samą trasą, wystawiając na działanie słońca tylko jedną połowę twarzy. Nie miało znaczenia, że słońce operowało przez szybę – nasłoneczniona strona twarzy bardzo szybko się zestarzała. Z kolei do mojego gabinetu jakiś czas temu przyszła dziewczyna, której twarz wyglądała jednocześnie staro i młodo, i patrząc na nią, odczuwałem silny dysonans. To znaczy, kształt twarzy był młody, ale skóra pięćdziesięciolatki. W czasie rozmowy okazało się, że od kilkunastu lat, po pięć razy w tygodniu, chodzi do solarium.
Te przykłady pokazują, jak słońce działa na skórę, przyspieszając procesy starzenia. Jednocześnie jednak nie potrzebujemy dowodów naukowych, żeby poczuć, jak ważne jest do codziennego funkcjonowania. Jesień i zima, kiedy jest krótki dzień i brakuje energii słonecznej, przekładają się automatycznie na spadek nastroju, stany depresyjne. Wiosną i latem od razu odzyskujemy siły witalne.

KORZYŚCI ZE SŁOŃCA
Bez słońca nie istniałoby życie na ziemi. Rośliny nie mogłyby przeprowadzić procesu fotosyntezy. O tym, że jest niezbędne do wytwarzania witaminy D3 wszyscy wiedzą, ale korzyści dla człowieka są dużo większe.
1) Witamina D3. Nasz organizm sam produkuje witaminę D3 pod wpływem słońca. Do wytworzenia odpowiedniej dawki tej aktywnej formy witaminy D wystarczy 15-30 minut przebywania na słońcu. Jest to witamina, którą trudno jest uzupełnić dietą czy suplementami, gdyż nie wiadomo dokładnie, jaka dawka jest optymalna; organizm każdego z nas jest na tyle inteligentny, że produkuje dokładnie tyle tej witaminy, ile potrzebuje (przykładowo w rejonach bardziej nasłonecznionych ludzie mają więcej witaminy D3 we krwi). Witamina D3
jest ważna dla dobrego funkcjonowania układu kostnego. U dzieci zapobiega krzywicy, u osób starszych osteoporozie. Wzmacnia też układ odpornościowy i wpływa korzystnie na zapobieganie chorobom autoimmunologicznym i nowotworowym.
2) Serotonina. Pod wpływem słońca zwiększa się poziom neuroprzekaźników poprawiających samopoczucie, takich jak serotonina, nazywana czasem hormonem szczęścia. Dzięki serotoninie czujemy się lepiej, mamy dobry nastrój. Jej niedobór wpływa na bezsenność i zaburzenia depresyjne. Jesienią i zimą, kiedy serotoniny jest mniej, można stosować fototerapię dla polepszenia samopoczucia i zmniejszenia ryzyka depresji sezonowych.
3) Melatonina. Melatonina jest hormonem regulującym cykl dobowy. Jej poziom wzrasta, gdy robi się ciemno (jest to sygnał dla organizmu, że trzeba się przygotować do snu) i gwałtownie spada, gdy robi się jasno. Im więcej słońca, tym niższy poziom melatoniny (a wyższy serotoniny), co wpływa na poprawę nastroju.
4) Toksyny. Słońce korzystnie działa na fizjologię organizmu, sprzyja wydalaniu toksyn, poprawia przemianę materii. Dlatego lato jest doskonałą porą na odchudzanie.
5) Ciśnienie krwi. Słońce normalizuje działanie układu sercowo-naczyniowego. Wpływa korzystnie na obniżenie ciśnienia krwi, zwiększa wydolność serca i zmniejsza ryzyko zawału.
6) Choroby skóry. Promieniowanie słoneczne korzystnie wpływa na leczenie chorób skóry (np. łuszczyca, trądzik, łupież).
8) Bóle mięśni i stawów. Słoneczne ciepło łagodzi bóle mięśni i stawów.

PROMIENIOWANIE SŁONECZNE
Skoro słońce jest tak korzystne dla człowieka, skąd tyle lęków przed nim? Nie są one bezzasadne. Chodzi o promieniowanie słoneczne, czyli fale elektromagnetyczne, które docierają ze słońca do ziemi. Jedną z ich składowych jest promieniowanie UV (ultrafioletowe). Są trzy zakresy promieniowania UV: UVA, UVB i UVC. Promieniowanie UVC jest najbardziej niebezpieczne, ale ono do ziemi nie dociera. Do człowieka dochodzi promieniowanie UVA i UVB, przy czym nie przenika głęboko, oddziałuje w zasadzie jedynie na skórę, powodując jej uszkodzenia. Promieniowanie UVB wywołuje bezpośrednie uszkodzenie DNA komórek, jest więc bardzo szkodliwe, bo przyczynia się do mutacji komórek i może spowodować powstawanie komórek nowotworowych. Na szczęście jest go niewiele w spektrum promieniowania słonecznego, bo to UVA stanowi większość (ok. 90 proc.) docierającego do nas promieniowania ultrafioletowego. Promieniowanie UVA powoduje powstawianie wolnych rodników, które działają niszcząco na struktury skóry i w dłuższej perspektywie są odpowiedzialne za starzenie się skóry (jej wiotczenie, zmarszczki), uszkadza prawidłową strukturę kolagenu i elastyny. Dodatkowo pod wpływem promieniowania UV pojawiają się przebarwienia czy piegi, zmiany naczyniowe, może nastąpić
zaostrzenie trądziku różowatego.

CO NAM NAPRAWDĘ SZKODZI – NAJNOWSZE BADANIA
Oprócz promieniowania UV słońce jest źródłem światła widzialnego oraz promieniowania podczerwonego i innych. Do niedawna wydawało się, że tylko promieniowanie UV jest odpowiedzialne za procesy starzenia się skóry. Najnowsze badania pokazują jednak, że odpowiada za nie promieniowanie słoneczne całościowo, a więc zarówno promieniowanie ultrafioletowe, podczerwone, jak i światło widzialne. Są jednoznaczne dowody, że cała elektromagnetyczna energia słońca przyspiesza procesy starzenia się skóry. Jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że promieniowania widzialnego jest ok. 40 proc., podczerwonego aż 50 proc., a UV – poniżej 10 proc., to widać gołym okiem, że wpływ promieniowania UV jako głównego czynnika był demonizowany, i że duże znaczenie mają czynniki, których do tej pory w ogóle nie brano pod uwagę. W tym kontekście zasadne jest pytanie, czy w takim razie stosowanie kremów z filtrami miało sens, skoro chroniły one jedynie przed promieniowaniem UV? I tak, i nie. Z jednej strony nie, bo preparaty z filtrami dawały złudne wrażenie ochrony, gdy tymczasem blokowały zaledwie 10 proc. szkodliwego promieniowania słonecznego. Z drugiej strony tak, bo filtry chronią przed poparzeniami słonecznymi (za które jest odpowiedzialne UV). Co więc zrobić z takimi informacjami i badaniami? Na pewno dla skóry jedynym sensownym sposobem ochrony byłoby unikanie słońca, ale to byłoby bez… sensu wobec niezwykle pozytywnych wartości, jakie słońce wnosi w życie.

JAK KORZYSTAĆ ZE SŁOŃCA
Co zatem robić w sytuacji, gdy słońce jest nam potrzebne i jednocześnie trzeba go unikać? Moim zdaniem zachować rozsądek i kierować się kilkoma podstawowymi zasadami.
1) Trzeba używać preparatów z filtrami UV, mimo iż jak wspomniałem wcześniej, nie chronią one przez całym spektrum niekorzystnego promieniowania. Na co dzień (czyli do pracy, na zakupy, na spacer, itd.) warto stosować kremy z faktorem 20-30, a przy większej ekspozycji na słońce i w czasie urlopu, wyższe (np. faktor 50). Przy kupowaniu kremów polecam sprawdzać, czy chronią zarówno przed promieniowaniem UVA, jak i UVB (bo obydwa są niebezpieczne), a także jaki jest ich skład (najlepsze są kremy łączące filtry mineralne i chemiczne).
2) Nie jest potrzebna bardzo duża dawka słońca dziennie, żebyśmy odczuli korzystne jego działanie. W zupełności wystarczy pół godziny lub godzina dziennie przebywania na słońcu. I nie trzeba się w tym celu specjalnie eksponować. Jesteśmy przecież poddani jego działaniu w czasie spaceru, w drodze do sklepu, do pracy.
3) Należy unikać słońca między godziną 11 a 15, wtedy promieniowanie jest najbardziej intensywne. Lepiej w tych godzinach przebywać w zacienionych miejscach.
4) Zdecydowanie należy zrezygnować z wylegiwania się na plaży. Najbardziej niekorzystne dla skóry i dla zdrowia sposób korzystania ze słońca to wielogodzinne leżenie na plaży i opalanie się. Jak widać to, czego potrzebujemy, żeby maksymalnie korzystać z dobrodziejstw słońca, to zachowanie rozsądku w eksponowaniu
się na jego działanie. Trzeba też wyważyć między korzyściami z korzystania ze słońca i aspektami negatywnymi. Przykładowo, część dermatologów uważa, że należy zdecydowanie unikać promieni słonecznych, strasząc nowotworami skóry. Ale z drugiej strony witamina D3 jest czynnikiem antynowotworowym, i jeśli nie ma jej w odpowiedniej ilości (co może się zdarzyć komuś, kto unika słońca), to nowotwory łatwiej się rozwijają. Pozostaje więc indywidualnie rozstrzygnąć, co jest dla nas lepsze. Nic nie jest czarne ani białe.

Share this article