Usunąć przebarwienie, nawet trudne, można, ale wyzwaniem jest zrobić to tak, by efekt był trwały, a ostatecznie przecież o to chodzi. Opowiadam o tym w wywiadzie dla „Miasta Kobiet” 

MK-rozkladowka

Przebarwienia – nowe możliwości leczenia

Dlaczego przebarwienia się leczy, a nie usuwa, wyjaśnia dr Marek Wasiluk, lekarzem medycyny estetycznej, autor książki Medycyna estetyczna bez tajemnic

Co roku o tej porze spotykamy się, żeby porozmawiać o przebarwieniach. Czy coś ostatnio zmieniło się o się w kwestii usuwania przebarwień?

Wykonuję bardzo dużo zabiegów na przebarwienia, więc z każdym rokiem zyskuję coraz wyższą efektywność leczenia. Dodatkowo, w tym roku pojawiło się nowe urządzenie, dzięki któremu wzbogaciłem swoją autorską metodę leczenia przebarwień o nowe rozwiązania. Jest to pulsacyjna RF mikroigłowa, którą przywiozłem z Korei. Przez rok zastanawiałem się nad jej zakupem aż zostałem przekonany, że to co obiecuje, jest realne. Żeby jednak nie było niedomówień, to urządzenie nie usuwa barwnika, ale w połączeniu z laseroterapią bardzo podnosi skuteczność usuwania uporczywych przebarwień.

Zanim o tym urządzeniu opowiemy dokładniej, przypomnijmy skąd w ogóle się biorą przebarwienia.

Przebarwienie sprowadza się do barwnika (melaniny). Melanina stale produkowana jest w skórze przez komórki barwnikowe (melanocyty). W zależności od ilości barwnika skóra jest jaśniejsza lub ciemniejsza. Barwnik spełnia funkcję ochronną przed promieniami UV, zagęszcza się, aby zablokować szkodliwe promienie, powstaje wtedy opalenizna, która stopniowo zanika. Czasem jednak melanocyty reagują nieprawidłowo, dochodzi do zbyt dużego ich skupienia lub do zbyt intensywnej produkcji melaniny i wówczas powstają przebarwienia. Dodatkowymi czynnikami sprzyjającymi ich powstawaniu są zaburzenia hormonalne, przyjmowanie leków fotouczulających oraz urazy.

Czyli wystarczyłoby usunąć ten nadmiar barwnika, aby przebarwienie zniknęło?

Teoretycznie tak, w praktyce przebarwienia to jeden z najtrudniejszych problemów estetycznych w sensie możliwości ich eliminowania. Jest co prawda kilka rodzajów przebarwień, które łatwo usunąć, np. piegi i przebarwienia starcze, ale jest też melasma i przebarwienia pourazowe, które są ekstremalnie trudne w leczeniu.
Melasma dotyczy twarzy i głównie spotykana jest u kobiet, chociaż zdarzyło mi się kilka przypadków melasmy u mężczyzn. Przebarwienia pourazowe to z kolei przebarwienia nabyte wskutek urazów, wypadków albo zabiegów. One mogą występować na całym ciele.

Dlaczego usuwanie przebarwień jest takie skomplikowane?

Dlatego, że przyczyny ich powstawania są złożone, w dodatku nie do końca rozumiemy mechanizmy, w jakich powstają, a w szczególności nie rozumiemy, dlaczego się utrwalają i dlaczego nawracają.
Wiemy, że czynnikiem wyzwalającym przebarwienia jest słońce, ale nie wiem, jak to się dzieje, że powstają akurat punktowo i dlaczego akurat w danym miejscu komórki wytwarzają nadmiar barwnika, a akurat po sąsiedzku, parę centymetrów dalej już nie. Wiadomo powszechnie, że na przebarwienia narażona jest twarz, bo jest najbardziej wystawiona na słońce, ale jednak dłonie wystawione są na słońce tak samo, a mimo to melasma powstaje na twarzy, a nie na dłoniach.
Nie znamy też przyczyny, dla której melasma nie powstaje na całej twarzy, tylko akurat na czole, policzkach i górnej wardze.
Sprawę komplikuje jeszcze to, że barwnik może być w komórkach i poza komórkami, płytko i głęboko, w naskórku i skórze właściwej. A to wymaga, poza w pierwszej kolejności precyzyjną diagnozą, różnych metod i pomysłów na zabiegi.
Jeszcze większym problemem są nawroty. Usunąć przebarwienie, nawet trudne, można, ale wyzwaniem jest zrobić to tak, by efekt był trwały, a ostatecznie przecież o to chodzi.

Dlaczego przebarwienia wracają?

Zabiegi usuwania przebarwień mogą iść dwukierunkowo – niszczymy nadmiar barwnika (poza komórkami, w tkance, pomiędzy) albo – niszczymy komórki z barwnikiem. Wydaje się proste, ale organizm jest inteligentny, z jakiegoś powodu zapamiętuje, że w tym konkretnym miejscu miał więcej barwnika i dąży do odtworzenia go.
Aby być skutecznym w leczeniu przebarwień trzeba nie tylko je zlikwidować, ale trzeba przede wszystkim odzwyczaić tkanki od tworzenia nadmiaru barwnika w tym miejscu. Klasyczne metody usuwania przebarwień tego nie robią! Prawda jest taka, że nie mając odpowiedniego sprzętu, nie mieszając zabiegów, nie działając kompleksowo na różne mechanizmy, nie mamy żadnych szans na usunięcie tych dwóch najtrudniejszych typów przebarwień: melasmy i przebarwień pourazowych.

Ale jest jednak jakaś nadzieja?

W mojej klinice Triclinium tak, dlatego że od paru lat stosuję autorską terapię i z roku na rok zwiększam skuteczność zabiegów, w te chwili jest to 75-80%, czyli nie do osiągnięcia w żadnym innym gabinecie. Od dawna powtarzam, że to co robię to nie jest usuwanie przebarwień, tylko leczenie, w którym chodzi o trwały efekt. Inaczej niż w przypadku, który podaję jako ekstremalny przykład z przeciwległego bieguna: miałem pacjentkę, która zanim do mnie trafiła, robiła bardzo mocny zabieg, po którym goiła się przez tydzień, przez następne 3-4 tygodnie wyglądała dobrze, a potem przebarwienia wracały, robiła więc kolejny zabieg, znowu przez tydzień goiła twarz, żeby przez mniej więcej miesiąc dobrze wyglądać, i taką procedurę powtarzała przez 9 miesięcy! Była przekonana, że tak musi, że inaczej się nie da.

Jak wygląda leczenie przebarwień w Triclinium?

Podstawą jest dobra diagnostyka, nowoczesny sprzęt i kierowanie się myśleniem w doborze metod i ich modyfikacji w trakcie zabiegów. Stosuję głównie laser Q-Switch oraz laser bromkowo-miedziowy z odpowiednio dobranymi parametrami oraz terapię domową. Niezbędnym elementem jest też cierpliwość. 5 zabiegów to minimum, a górna granica jest właściwie nie ustalona, zdarza się i kilkanaście zabiegów. W tym roku zacząłem łączyć laseroterapię ze wspomnianym na początku urządzeniem RF mikroigłową pulsacyjną

Ta nazwa przypomina RF mikrogłową frakcyjną.

To są zupełnie inne urządzenia, chociaż wyglądają podobnie. Różnica tkwi w parametrach prądu. Tylko jedna firma na świecie produkuje RF pulsacyjna i strzeże informacji o szczegółach technologicznych.

Na czym polega jej działanie?

RF mikroigłową pulsacyjną działamy na połączenie skórno-naskórkowe, które w procesie starzenia skóry ulega degeneracji. Skóra składa się ze skóry właściwej i naskórka, które są połączone, ale mają zupełnie inną budowę i funkcje. Niekoniecznie chcemy, aby pewne cząsteczki chemiczne, jakie się znajdują w skórze właściwej, przechodziły do naskórka, i na odwrót.
Jedna z hipotez objaśniających przebarwienia wiąże je ze starzeniem się tego połączenia i „przeciekaniem” barwnika. Nie wiemy w jakim mechanizmie to się odbywa, może barwnik wędruje w głąb, a może istnieją jakieś związki chemiczne, które pobudzają skórę właściwą do np. tworzenia kolagenu, ale jak przenikają do naskórka, to może tam pobudzają komórki barwnikowe. To są wszystko hipotezy, ale jedno jest pewne, że starzenie się połączenia skórno-naskórkowego ma jakiś wpływ na przebarwienia. Pewne jest też, że RF pulsacyjna poprawia jakość tego połączenia.
Dlatego warto przy leczeniu przebarwień połączyć ją z laseroterapią. Wtedy laser będzie usuwał nadmiar barwnika, rozjaśniał skórę i trochę normalizował jej funkcje, a RF mikroigłowa pulsacyjna poprzez naprawę połączenia skórno-naskórkowego sprawi, że nowy barwnik nie będzie się wytwarzał w nadmiarze.
Skutkiem ubocznym rf mikroigłowej pulsacyjnej, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, jest likwidacja tzw. rumienia starczego, czyli stałego zaczerwienienie skóry, które pojawia się szczególnie na szyi i dekolcie o osób 50+, a także odmłodzenie skóry. Na poziomie połączenia skórno-naskórkowego jest największe zgromadzenie własnych komórek macierzystych i możliwe, że gdy indukujemy pobudzenie dokładnie w tym miejscu, jesteśmy w stanie pobudzić te komórki do aktywności.

rozmawiała Aneta Pondo / Miasto Kobiet

Share this article