O nadpotliwości pisałem wiele razy. Dziś wracam z tym tematem nie po to, by go przypomnieć (czemu sprzyjają wakacje, gdy problem się jeszcze bardziej uaktywnia), ale dlatego, że znalazłem naprawdę rewolucyjne rozwiązanie dla osób, których dotyczy nadmierne pocenie dłoni i stóp. Największym bowiem problemem dotychczasowych metod nie była ich nieskuteczność, ale właśnie problem z zastosowaniem ich na stopy i dłonie

nadpotlwiość stóp i dłoni

Do tej pory podawanie botoksu w stopy było potwornie bolesne, Rewolucyjna metoda, która właśnie odkryłem, wyeliminowała igłę (fot. Fotolia)

Nie choroba, ale duży kłopot

Nadpotliwość nie jest jednostką chorobową. Traktowana jest jako problem estetyczny. Tyle tylko, że ten estetyczny problem dla wielu osób jest ogromnym dyskomfortem, a czasem wręcz uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Wyobraźmy sobie osobę, która musi ciągle podawać w pracy rękę na powitanie, a ta ręka jest cały czas mokra. A zdarzają się przypadki, że z dłoni wręcz kapie, tak ogromna jest nadprodukcja gruczołów potowych.
To, że pocimy się pod pachami jest normalne, są jednak osoby, które od tego pocenia się mają mokre całe ubranie. Do tego dochodzi nieprzyjemny zapach. Nic dziwnego, że ludzie z nadpotliwością mają naprawdę duży problem w codziennym funkcjonowaniu w przestrzeni publicznej.
Nadpotliwość dotyczy najczęściej pach, dłoni, stóp, pachwin i ma różne stopnie nasilenia, zawsze jednak jest wywołana nadmierną aktywnością gruczołów potowych i to na nie trzeba zadziałać, aby pozbyć się tego problemu.

Dotychczasowe metody zwalczania nadpotliwości

Metody można podzielić na cztery rodzaje, przy czym w praktyce stosowane są te, które podaję w punkcie 3 i 4.

1. Działanie ogólnoustrojowe
W teorii na nadpotliwość można stosować leki doustne. W praktyce nie robi się tego, gdyż obciążałyby one mocno cały organizm, szczególnie, że trzeba byłoby je brać cały czas przez wiele lat.

2. Działanie naruszające sterowanie gruczołami
To pozostaje raczej w strefie teorii – chodzi o chirurgiczne lub laserowe uszkodzenie nerwów sterujących gruczołami. Możliwe, ale praktycznie nie stosowane

3. Działanie blokujące (toksyna botulinowa)
Podanie toksyny botulinowej (botoksu) to najczęściej stosowana i najbardziej bezpieczna metoda usuwania nadpotliwości. Głównym jej minusem jest to, że działa tylko na parę miesięcy. Jeśli ktoś ma nadpotliwość o niedużym natężeniu, która staje się problematyczna głównie latem, wówczas wystarczy botoks stosować sezonowo. W innym przypadku konieczne jest powtarzanie zabiegu co 4-6 miesięcy. Botoks działa dobrze na wszystkie miejsca, ale stosuje się go głównie na pachy. Podaje się wtedy preparat w ok. centymetrowych odstępach. Stosowanie na dłonie i stopy ogranicza ogromna bolesność zabiegu, dlatego decydują się na niego osoby naprawdę bardzo zdeterminowane. Tych miejsc nie da się dobrze znieczulić. Znieczulenie kremem jest za słabe, bo z trudem przenika przez naskórek, a znieczulenie podane igłą jest równie bolesne jak sam zabieg.

3. Działanie termiczne (np. wypalanie gruczołów potowych RF mikroigłową)
W metodzie tej chodzi o uszkodzenie gruczołów poprzez wywołanie w nich kontrolowanego poparzenia. To dobra metoda, ale zabieg jest trudny, mocno inwazyjny. Nie robi się go latem, trzeba go zaplanować wcześniej. Po zabiegu powstaje rana, która wymaga ok. dwóch tygodni na zagojenie. Uraz, który powstaje, jest dużo większy niż w przypadku używania RF mikroigłowej do zabiegów usuwania rozstępów.
W praktyce RF mikroigłową można stosować na nadpotliwość pod pachami. Niestety nie da się zastosować tej metody na dłonie i stopy z prozaicznej przyczyny. Urządzenie jest tak skonstruowane, że niemożliwe jest wbicie igieł wystarczająco głęboko w tak twardą skórę, jaką mamy na dłoniach i stopach

Nowe rozwiązanie dla dłoni i stóp

Największym problemem dotychczasowych metod jest, jak widać, problem z zastosowaniem ich na stopy i dłonie. Bo to, że zabieg botuliną trzeba powtarzać co parę miesięcy, nie jest takie straszne jak fakt jego dużej bolesności. Moje poszukiwania szły więc w tym kierunku: co zrobić, aby dało się zastosować botoks do stóp i dłoni, a jednocześnie uniknąć bolesności zabiegu.

Metodą prób i błędów oraz poszukiwań naukowych wymyśliłem zastosowanie odpowiedniego podłoża i urządzeń, aby dało się podać botoks bez igły! Z całą pewnością mogę napisać, że rozwiązanie jest rewolucyjne.

W metodzie, którą opracowałem, wykorzystuję wiedzę chemiczną i zjawiska biofizyczne, plus nowoczesną technologię w celu takiego zwiększenia przepuszczalności skóry, by botoks mógł ją spenetrować. W czasie moich studiów w Londynie zostałem zainspirowany pomysłami i pracami dotyczącymi sposobów przekraczania bariery ochronnej skóry i zacząłem eksperymentować. Dopiero piąta próba okazała się sukcesem. Przy zastosowaniu mojej metody botoks przenika nawet w zrogowaciałą skórę. Zabieg trwa oczywiście dłużej niż podanie botuliny igłą i wymaga trochę więcej preparatu. Najważniejsze jednak, że ta metoda działa i nie boli, a rezultat utrzymuje się przez 4-5 miesięcy.
To dla osób, które mają cały czas mokre stopy i dłonie, naprawdę bardzo dobra wiadomość.

Share this article