W lipcowo-sierpniowym numerze Miasta Kobiet ukazał się wywiad ze mną, o tym, jakie zabiegi medycyny estetycznej można wykonywać latem. 

LATO w medycynie estetycznej

Dla wielu osób okres wakacyjny oznacza przerwę w wykonywaniu zabiegów medycyny estetycznej. Czy słusznie? O tym, co można, a czego lepiej unikać latem, rozmawiamy z dr. Markiem Wasilukiem, lekarzem medycyny estetycznej, autorem książki „Medycyna estetyczna bez tajemnic”.

Przed nami lato. Co to oznacza dla medycyny estetycznej?

Gdybyśmy poczytali różne internetowe fora i gazety, zobaczylibyśmy, że są dwie skrajności. Jedna, że latem nie możemy robić prawie żadnych zabiegów, druga, że możemy niemal wszystko. Obie te opcje są nieprawdziwe, bo w medycynie estetycznej nie ma zjawisk czarno-białych, dominują odcienie pośrednie.

Ale jednak są jakieś zasady?

Najbardziej uniwersalna zasada jest taka, aby po zabiegach, które uszkadzają skórę i dość mocno ją podrażniają, nie wystawiać się na słońce. Uszkodzenie skóry wiąże się ze stymulacją procesów przebudowy i regeneracji, z podrażnieniem i pobudzeniem aktywności komórek, m.in. fibroblastów, które produkują kolagen i melanocytów, które odtwarzają barwnik. I to właśnie melanocyty są najbardziej kłopotliwe, bo one stwarzają ryzyko powstania przebarwień.

O jakiego typu zabiegach mówimy?

Paradoksalnie najbardziej ryzykowne nie są zabiegi medycyny estetycznej, ale kosmetyczne, typu mikrodermabrazja, oksybrazja, zabiegi złuszczające z kwasami, bo działają na naskórek, a tam właśnie są zgromadzone melanocyty. W gabinetach kosmetycznych i na kosmetycznych forach przewijają się informacje, że istnieją pilingi i zabiegi pobudzające skórę, które można robić przez cały rok. Ja jednak uprzedzam, że to nieprawda, bo niosą one bardzo duże ryzyko przebarwień, chyba że po zabiegu będziemy przez minimum miesiąc unikać słońca.
Latem bardzo źle działają też na skórę perfumy. Jest w nich alkohol, który wywołuje podrażnienia, a od ich tylko krok do przebarwień.

A więc co można wykonywać?

Generalnie można wykonywać wszystkie zabiegi, które działają na skórę właściwą albo głębiej, czyli np. HIFU, a nawet frakcyjną RF mikroigłową, bo mimo iż uszkadza delikatnie naskórek to działa przede wszystkim na skórę właściwą. Latem wykonujemy też zabiegi z kwasem hialuronowym, biostymulatorami, osoczem bogatopłytkowym oraz botoks.

Na pewno nie można wykonywać zabiegów laserowych

Nie do końca, są przypadki, że wykonujemy. Są bowiem różne typy laserów, działając według różnych mechanizmów, a i ludziom przytrafiają się rozmaite sytuacje życiowe. Była u mnie w ubiegłym roku latem pacjentka, którą pogryzł pies i miała na policzku świeżą bliznę. Leczenie blizn jest najskuteczniejsze, gdy wdraża się je od razu, po zagojeniu rany, dlatego nie czekaliśmy z zabiegami do jesieni.
Nie wykonujemy latem zabiegów laserowych na przebarwienia. Oczywiste jest, że jak ktoś ma przebarwienia, to znaczy, że ma do nich tendencje, a podrażnienie skóry zabiegiem i słońce te tendencje intensyfikuje.
Z założenia nie robimy latem zabiegów laserem frakcyjnym, gdyż uszkadza on zarówno skórę właściwą, jak i naskórek, chociaż tu też są wyjątki. Jeśli ktoś jest super świadomy ryzyka oraz obostrzeń pozabiegowych, i nie będzie wychodził na słońce, to zdarza mi się w uzasadnionych przypadkach na prośbę pacjentów taki zabieg wykonać. Oznacza to dla pacjenta, poza tradycyjnym tygodniem siedzenia w domu, aby wygoiła się skóra po zabiegu, dodatkowe kilka tygodni dłużej ostrożności, co oznacza, że do sklepu, który jest niedaleko, może przejść, ale na spacer z psem już nie.
Jeśli mam pacjentów, którzy przychodzą na zabiegi na blizny na niewielkich powierzchniach, np. na blizny po ospie, to nie przerywamy ich na czas wakacji. W przypadku białych blizn zabiegi latem są wręcz wskazane, bo dają szansę, że skóra nabierze koloru.

Jak się zabezpieczać po zabiegach przed słońcem?

Bezwzględnie go unikać albo osłaniać skórę ubraniem. Trzeba pamiętać, że filtry nie dają stuprocentowego zabezpieczenia. Minimalny okres zabezpieczenia się przed słońce po zabiegach wywołujących ryzyko przebarwień to miesiąc, a w pełni bezpieczny to 6-8 tygodni. Jeśli coś powyżej tego okresu się zadzieje, to już nie ma związku z zabiegiem.
Te obostrzenia dotyczą głównie kobiet, a szczególnie tych, które stosują antykoncepcję hormonalną, a jeszcze bardziej tych w ciąży i w okresie karmienia piersią, gdy organizm przeżywa hormonalną burzę.

Podobno w upały lepiej nie robić żadnych zabiegów, nie tylko tych, które grożą przebarwieniami, ale też np. botoksu czy wypełnień.

To jest mit, że nie należy wykonywać zabiegów medycyny estetycznej w upały, czyli przy temperaturach powyżej 28 stopi. Gdyby tak było, to w wielu krajach przez większość roku nie dałoby się wykonywać żadnych zabiegów. Przeciwnicy wykonywania zabiegów przy upałach powołują się na argument, że łatwiej wtedy o infekcje, łatwiej tworzy się biofilm, ale to nie jest prawda, biofilm nie zależy od temperatury. Owszem, raczej w temperaturach powyżej 30 stopni nie wykonuje się zabiegów, gdzie powstają duże rany, np. liposukcji, a to ze względu na niższy komfort pacjenta i większe krwawienie (przy wyższych temperaturach naczynia krwionośne bardziej się rozszerzają), ale nie m żadnych przeciwwskazań dla wycięcia włókniaka czy wstrzyknięcie botoksu lub kwasu hialuronowego.

tekst: Aneta Pondo / Miasto Kobiet

dr marek Wasiluk wywiad

Wywiad w czasopiśmie Miasto Kobiet

Share this article