Mało się pisze na temat bezpieczeństwa terapii w medycynie estetycznej. Na ogół o większości zabiegów można przeczytać, że są łatwe i przyjemnie. Na moim blogu ten temat raz po raz powraca, i nawet spotkałem się z zarzutami, że straszę pacjentów i zniechęcam ich do zabiegów.

Nic podobnego, nie straszę ani nie zniechęcam, natomiast uważam za swój obowiązek, aby udostępniać tego typu informacje, bo nawet jeśli przypadków poważnych powikłań nie jest wiele, to jednak się zdarzają, i zarówno lekarze jak i pacjenci powinni mieć tego świadomość. Ci pierwsi powinni też dysponować wiedzą, która pozwoli im poradzić sobie, gdy komplikacje już się przytrafią. Podejście, aby nie pisać o powikłaniach w obawie przed zniechęcaniem do zabiegów, jest dla mnie co najmniej niedojrzałe. Moim zdaniem słaba jakość usług w jednym gabinecie odbija się niekorzystnie na całej branży, więc tego rodzaju informacje stanowią jeden z elementów budowania większej świadomości, co jest w interesie wszystkich pracujących w branży medycyny estetycznej i korzystających z jej usług.

Najniebezpieczniejsze strefy podawania kwasu hialuronowego są zarazem tymi, w których takie zabiegi przeprowadza się najczęściej (fot. Fotolia)

Najniebezpieczniejsze strefy podawania kwasu hialuronowego są zarazem tymi, w których takie zabiegi przeprowadza się najczęściej (fot. Fotolia)

Dlatego dziś będzie o sześciu strefach, w których wypełnienie kwasem hialuronowym jest najbardziej niebezpieczne. Od razu dodam, że te najniebezpieczniejsze strefy są zarazem tymi, w których takie zabiegi przeprowadza się najczęściej, a powikłania, jeśli się zdarzą, są poważne i wymagają od lekarza szybkiej reakcji. Kwas hialuronowy jest popularny, media podkreślają jego skuteczność i bezpieczeństwo. Ale wprowadzanie do organizmu nawet najbezpieczniejszego preparatu niesie ryzyko, mogą się zdarzyć powikłania. Gdyby wykonujący zabiegi mieli tę świadomość, to siła rażenia powikłań byłaby mniejsza, bo szybciej by na nie reagowano. Każdy zabieg będzie bezpieczniejszy, gdy wykonująca go osoba ma świadomość związanego z nim ryzyka. Ma w sobie wówczas pokorę, jest uważniejsza i wyczulona na nietypowe reakcje.

1. Pionowe zmarszczki między oczami, czyli tzw. lwia zmarszczka.
Az 40 proc. wszystkich groźnych powikłań, jakie się zdarzają przy użyciu HA, występuje w tej strefie. Wiele osób może to zdziwić, szczególnie, że w ostatnim czasie także kosmetyczki wykonują takie zabiegi, co może stwarzać pozory, że jest to zabieg super bezpieczny. Trochę się dziwię kosmetyczkom i lekarzom, że mają odwagę wykonywać ten zabieg. Ja sam, choć mam doświadczenie i wiedzę, a może właśnie dlatego, z założenia nie podaję kwasu w to miejsce, robię to jedynie w wyjątkowych przypadkach, na wyraźne życzenie pacjenta i bardzo ostrożnie. Nie jest to tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też estetyki. Jeśli bowiem zmarszczka jest głęboka, to podanie HA niewiele da, bo skóra jest tam cienka, a mięśnie silne, natomiast ryzyko duże z powodu przebiegającej tamtędy ważnej tętnicy nadbloczkowej. Najpoważniejsze powikłania są konsekwencją podania HA do tętnicy i zatkania jej światła. Ale nie tylko – nie trzeba podać kwasu w światło tętnicy, by spowodować problemy. Nawet jeśli poda się go obok, może on spowodować ucisk ściany tętnicy, co ogranicza lub zamyka przepływ krwi i niedotleniona tkanka ulega martwicy. Uważam więc, że na lwią zmarszczkę najlepszy jest botoks.
2. Grzbiet nosa.
Zabiegi korygowania grzbietu nosa kwasem hialuronowym są popularne, więc trzeba pamiętać o ostrożności, bo przebiega tamtędy tętnica grzbietowa nosa i liczne odgałęzienia innych tętnic. Około 25 procent wszystkich groźnych powikłań po zastosowaniu HA stanowią właśnie powikłana wskutek zabiegów w tej okolicy. Lekarze często minimalizują je, podając kwas kaniulą, a nie igłą, ale to nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa, nadal konieczna jest bardzo duża uważność.
3. Bruzy nosowo-wargowe.
Statystyki mówią, że dochodzi tu do ok. 14 proc. wszystkich groźych powikłań po HA. To sporo, jeśli się weźmie pod uwagę, że jest to chyba najpopularniejsze wskazanie dla kwasu hialuronowego. W dodatku prosta, jeśli się wie, w jaki sposób podawać kwas, i pamięta przy tym o ryzyku. W czasie zabiegów ważne jest, aby obserwować, czy pacjent nie ujawnia nietypowych reakcji, i umieć rozpoznać objawy, jakie występują przy podaniu HA do tętnicy, bo i tu także największe ryzyko zabiegu wiąże się z podaniem kwasu do tętnicy i zatkaniem jej.
4. Środkowy kącik oka.
Zabieg obarczony jest dużym ryzykiem podania do naczynia. Fakt, że dosyć rzadko zgłaszane jest powikłanie zatkania tętnicy kwasem w tym miejscu wynika z tego, że jest to chyba jedyne miejsce powszechnie uważana za niebezpieczne.
5. Czoło
Powszechnie uważane za bezpieczne, ale szczególną ostrożność należy zachować przy głębszym podaniu w dolnej 1/3.
6. Skronie.
Paradoksalnie niebezpieczne jest szczególnie płytkie podawanie kwasu hialuronowego w tej okolicy.

Trzy pierwsze z wymienionych miejsc – lwia zmarszczka, grzbiet nosa i bruzdy nosowo-wargowe – przy podawaniu HA generują największe ryzyko. Czy to oznacza, że nie należy tam podawać kwasu? Oczywiście, że nie, szczególnie, że w przypadku bruzd nosowo-wargowych jest to jedna z najlepszych opcji, a w przypadku nosa, jego korekta kwasem często rozwiązuje problem asymetrii lub mankamentów urody, i pozwala uniknąć zabiegu chirurgicznego. Jedynie przy lwiej zmarszczce lepiej podać botulinę. Niezaprzeczalnie jednak początkujący lekarze powinien zacząć naukę podawania HA od mniej ryzykownych miejsc, np. od zmarszczek poziomych czoła, czy zmarszczek wokół oczu.

Ilekroć piszę o istnieniu niebezpiecznych stref, zawsze zwracam uwagę na konieczność perfekcyjnej znajomości anatomii. Nasza twarz to coś jak kanapka. Na kościach twarzoczaski znajduje się kolejne warstwy, jak sałata, wędlina, ser, pomidor itp., poszczególne warstwy przenikają się i mieszają, trzeba wiedzieć, gdzie co się znajduje. Trzeba też wiedzieć, co pacjent może poczuć i zgłaszać, gdyby doszło do ucisku czy zablokowania tętnicy, i co można z tym zrobić, aby szybko przywrócić drożność, bo wtedy liczą się minuty, od refleksu lekarza zależy rozległość powikłań.
Nigdy nie można mieć pewności, że podanie kwasu płytko, w skórę, będzie bezpieczne. Owszem, mezoterapia na ogół nie przysparza problemów, i owszem, podawanie HA w skórę jest bezpieczne, tyle tylko, że jest ona cienka (2 mm grubości), i bywa, że ktoś jest przekonany, że podaje go w skórę, a wstrzykuje głębiej. Jednym słowem – zabiegi te wykonuje się bardzo łatwo, ale równie łatwo zatkać tętnice. Tego się nie czuje.

Share this article