Marek Wasiluk
 

WOLUMETRIA TWARZY – co to jest, metody i efekty zabiegów wolumetrycznych

Wolumetria to jedno z takich pojęć, które słyszał każdy, kto choć trochę interesuje się medycyną estetyczną, ale mało kto dobrze je rozumie. Dotyczy to także profesjonalistów, a raczej półprofesjonalistów – osób, które wykonują takie zabiegi, bo nauczyły się tego na kursach, ale nie do końca potrafią kompleksowo rozłożyć na czynniki pierwsze istotę wolumetrii. Jak w takim razie mają to zrozumieć pacjenci?

Wolumetria twarzy – opinie

Obecnie coraz większej liczbie osób wolumetria kojarzy się negatywnie – głównie z wypełnianiem, a wręcz z napychaniem policzków kwasem hialuronowym i robieniem z nich „piłeczek ping-pongowych”.

Zabieg zaczyna mieć złą sławę przez negatywne opinie krążące wśród pacjentek i w social mediach. Słyszy się czasem: „zabiegu wolumetrycznego to sobie na pewno nie zrobię”.

Skąd się to bierze? Wydaje mi się, że ze skojarzenia dwóch elementów: kwasu hialuronowego i sztuczności. Wiele osób jest przekonanych, że wolumetrię można robić tylko kwasem hialuronowym i że efekt zawsze jest sztuczny. A to nieprawda.

Istnieją też inne preparaty do wolumetrii, a efekt może być perfekcyjnie naturalny.

Osoby, które źle przysłużyły się wizerunkowi wolumetrii, czyli te np. z policzkami jak piłeczki ping-pongowe, są po prostu ofiarami źle wykonanych zabiegów. Na ogół nie miały świadomości, że będzie taki efekt, chociaż bywa i tak, że mają to na własne życzenie, bo podążyły za trendem „powiększonych policzków”, a wyszło… jak wyszło.

Dotyczy to często także osób medialnych. Oczywiście są też osoby, które z premedytacją robią sobie przesadzone zabiegi, kształtują swoje ciało i twarz na wzór żywych lalek Barbie, a nawet na tym zarabiają.

Nie o to jednak chodzi w prawdziwej wolumetrii – tej, którą stosuje się w medycynie estetycznej premium, najczęściej jako remedium na utratę objętości tkanek następującą z wiekiem.

Chciałbym tym artykułem zdefiniować na nowo pojęcie wolumetrii i odczarować je. W mojej opinii jest to bardzo dobry zabieg, niezbędny na pewnym etapie starzenia w celu estetycznego odmładzania, a perfekcyjnie wykonany daje rewelacyjne efekty.

Wolumetria twarzy – co to takiego?

„Wolumen” oznacza objętość, kubaturę. Zabieg wolumetryczny jest więc zabiegiem dodawania objętości tkankom.

Dotyczy to głównie twarzy, ale nie tylko. Dlatego, żeby być bardzo precyzyjnym, należałoby mówić „wolumetria twarzy”, a nie po prostu „wolumetria”. Wszczepienie implantu w biust to też wolumetria. Wypełnienie warg sromowych kwasem hialuronowym to też wolumetria. Modelowanie pośladków to również zabieg wolumetryczny, choć różni się od wolumetrii twarzy.

Zobacz też:
Powiększanie pośladków

Przypomnę, że medycyna estetyczna działa w trzech głównych obszarach: odmładzania, upiększania i korygowania defektów. Zabiegi wolumetryczne mogą spełniać każdą z tych funkcji.

Możemy nimi niwelować objawy starzenia przez wypełnianie ubytków i przywracanie młodych proporcji twarzy. Możemy upiększać – czasem przez mikrowypełnienia w odpowiednich miejscach, a czasem przez sam fakt odmłodzenia twarzy. Możemy też korygować defekty, takie jak asymetrie twarzy.

W zabiegach wolumetrycznych w tkankę zostaje podany preparat, którego zadaniem jest zwiększenie objętości. Zabiegi mogą dotyczyć ograniczonych obszarów, np. policzków, żuchwy, brody, podbródka czy ust, ale także większych powierzchni – nawet całej twarzy.

Wolumetria – efekty

Niezależnie od tego, do czego użyjemy zabiegu wolumetrycznego, najważniejsza jest zasada: ma wyjść ładnie i naturalnie.

Do uzyskania dobrego efektu potrzebne są rozsądek, zrozumienie potrzeb pacjenta, wiedza i odpowiednie metody.

Zobacz też:
Zabiegi wolumetryczne

Czy zabiegi wolumetryczne są odpowiednie dla każdego? W teorii tak, pod warunkiem, że pacjent faktycznie ich potrzebuje.

Nie ma wyraźnej granicy wiekowej, kiedy takie zabiegi robić, a kiedy nie. Najczęściej stosuje się je u osób, u których pojawiają się już ubytki tkanki wymagające uzupełnienia, ale mam pacjentki zarówno 60+, jak i około trzydziestki, a nawet młodsze.

Osobiście preferuję naturalny wygląd. Mam wyczucie estetyki i stosuję medycynę estetyczną premium, w której często mniej znaczy więcej. Dlatego wykonuję zabiegi nawet osobom 25-letnim, jeśli faktycznie wymagają drobnej korekty wolumetrycznej.

Nie mam stałego szablonu, ile podać wypełniacza i gdzie, w zależności od wieku i problemu. Każdy przypadek traktuję odmiennie. Sposób wykonania zabiegu zależy od anatomii twarzy, grubości i jakości tkanek, podbudowy kostnej, przebiegu procesu starzenia, „sztywności” więzadeł, ilości i rozłożenia tłuszczu, wcześniejszych zabiegów oraz oczekiwań pacjenta.

Elementów na etapie planowania jest dużo. Nie ma jednego schematu.

Przykładowo, mam młodą pacjentkę, około 30 lat, u której zużyłem do wolumetrii aż 8 ml preparatu. Wygląda bardzo ładnie i bardzo naturalnie. Gdybym tę samą ilość podał mojej żonie, która ma zupełnie inną budowę twarzy, wyglądałaby karykaturalnie.

Naturalny efekt jest podstawą zabiegów, które wykonuję. Nie jestem zwolennikiem sztuczności, dlatego staram się planować zabiegi tak, aby nikt po moich zabiegach nie wyglądał sztucznie.

Przy tej okazji przypomina mi się anegdota. Ponieważ wiadomo, że często poprawiam po innych, trafiła do mnie pacjentka po zabiegu kwasem hialuronowym w bardzo złym stanie – policzki miała tak napchane, że wyglądały jak balon, który zaraz pęknie.

Pacjentka bardzo bała się gwałtownego korygowania, dlatego rozpuszczałem jej ten kwas małymi krokami. Trwało to około 10 wizyt. Pewnego razu zaraz po niej była umówiona na konsultację inna pacjentka, która jak tylko weszła, powiedziała: „tylko ja nie chciałabym wyglądać jak ta pani, która wychodziła przed chwilą”.

Nowa pacjentka pomyślała, że robię takie sztuczne zabiegi, a ja tylko korygowałem efekt po kimś innym.

Efekty uzyskiwane zabiegami wolumetrycznymi zależą od powodu ich zastosowania. Jeśli stosujemy wolumetrię jako zabieg odmładzający, to po odtworzeniu ubytków w tkankach i przywróceniu proporcji twarzy pacjentka może wyglądać dziesięć lat młodziej.

U jednej z pacjentek, której przypadek opisywałem na blogu, efektem zabiegów wolumetrycznych było uzyskanie naturalnego wyglądu twarzy [Zobacz: Upiększanie pięknego].

U innej pacjentki wolumetria nosa i wolumetria brody całkowicie zmieniła profil na bardziej zgodny z tzw. kanonami urody [Zobacz TUTAJ].

Wolumetria twarzy kwasem hialuronowym

To, czy efekt po zabiegu wolumetrycznym będzie sztuczny czy naturalny, zależy od trzech czynników: ilości wypełniacza, rodzaju wypełniacza oraz dobrego wykonania zabiegu.

W zabiegach wolumetrycznych najczęściej używa się kwasu hialuronowego, mimo że istnieje kilka alternatyw. To właśnie kwas hialuronowy najczęściej odpowiada za sztuczny wygląd.

Preparaty kwasu hialuronowego są najpopularniejsze, ponieważ są przewidywalne, proste w podaniu, łatwe do skorygowania w przypadku błędu, relatywnie tanie i dają natychmiastowy efekt. To wszystko prawda, ale kwas hialuronowy ma też wady.

Jest preparatem, który uciska na tkanki, powodując obrzęki. Jego obecność może prowadzić do nienaturalnego „zbicia” tkanki, czyli zwłóknień. Trudno też uzyskać nim naturalny efekt w miejscach o dużej ruchomości, bo może się przemieszczać.

Zobacz też:
Dwoista natura kwasu hialuronowego

Jest też kilka paradoksów. Zabiegi wolumetryczne z użyciem kwasu hialuronowego promuje się czasem argumentem, że kwas chłonie wodę, przez co efekt powiększenia jest wzmocniony, a dodatkowo występuje efekt nawilżenia.

Problem polega na tym, że chłonięcie wody nie jest tutaj zaletą, tylko wadą, ponieważ wizualnie daje objawy obrzęku. Jeśli komuś latem puchną kostki, to dobrze wie, że nie wygląda to naturalnie.

Problemem jest również to, że nie ma jednego preparatu kwasu hialuronowego. Nawet w ramach jednego producenta występują preparaty, które inaczej chłoną wodę.

Najlepiej byłoby stosować najmniej chłonne, ale one są droższe. Biorąc jednak pod uwagę, że dłużej się utrzymują, może to być korzystniejsze rozwiązanie dla pacjentów. Czasem u osób wykonujących zabiegi pojawia się pokusa, by zastosować tańszy kwas i więcej zarobić na zabiegu. Uprzedzam jednak, że im gorszy kwas, tym większe ryzyko obrzęku.

Według mojej opinii można stosować kwas hialuronowy do wolumetrii i uzyskiwać dobry efekt, ale pod warunkiem, że podaje się małe ilości, w odpowiednich miejscach i używa dobrej jakości preparatu.

W przybliżeniu można uznać, że podanie 1–2 ml zazwyczaj nie zrobi krzywdy, ale 5 ml już może – choć ponownie, jest to kwestia indywidualna.

Wolumetria kwasem hialuronowym i sztuczny efekt

Problem sztuczności wyglądu po podaniu kwasu hialuronowego dotyczy przede wszystkim twarzy. Nie występuje on np. po podaniu HA w wargi sromowe.

W takim zastosowaniu nie będzie większej różnicy estetycznej między preparatami wypełniającymi, niezależnie od tego, czy będzie to kwas hialuronowy, biostymulator objętościowy czy własna tkanka tłuszczowa. Różnica będzie dotyczyć głównie trwałości efektu.

Wyjątkowość twarzy wynika z obecności mięśni mimicznych, dzięki którym wyrażamy emocje: radość, smutek, żal, złość, zdziwienie. Aby ten system ekspresji działał prawidłowo i był dobrze odbierany przez mózg, mięśnie muszą dobrze współdziałać ze skórą.

Aby to wyjaśnić, sięgnę do motoryzacji. Wyobraźmy sobie, że w samochodzie mamy silnik i koła. To, czy silnik dobrze współdziała z kołami, zależy w dużym uproszczeniu od sprzęgła, które pośredniczy w przekazywaniu mocy silnika na koła.

Jeśli sprzęgło źle działa, silnik może pracować, ale ten ruch nie przekłada się na koła. Gdy wprowadzimy do tkanek wypełniacz z kwasu hialuronowego, staje się on takim pośrednikiem między mięśniami a skórą.

Jeśli preparatu jest za dużo, jest źle podany albo powoduje obrzęk, skóra nie porusza się w naturalny sposób. To powoduje sztuczność w odbiorze twarzy.

Dlatego przy zabiegach wolumetrycznych można przyjąć zasadę, że tam, gdzie ruchomość twarzy jest duża, lepiej nie podawać kwasu hialuronowego w ogóle albo podawać go bardzo mało. Tam, gdzie ruchomość twarzy jest mała, można w miarę bezpiecznie aplikować kwas.

W takich obszarach jak skronie, kąt żuchwy czy linia żuchwy można podawać kwas hialuronowy bez większej obawy o sztuczny efekt. Natomiast w najbardziej ruchomych obszarach twarzy, czyli w policzkach, okolicach ust i oczu, lepiej stosować alternatywne preparaty, najlepiej biostymulatory objętościowe.

Oczywiście nadal znaczenie ma to, ile kwasu hialuronowego podamy, jak go podamy i jakie doświadczenie ma osoba wykonująca zabieg.

Przeszczep tłuszczu na twarz, czyli lipotransfer twarzy

Skoro kwas hialuronowy, mimo swojej powszechności, nie jest idealnym preparatem do wypełniania, pojawia się pytanie: co w zamian?

Z wolumetrią naturalnie kojarzą się zabiegi wypełniania własną tkanką tłuszczową. Lipotransfer w obrębie twarzy jest zabiegiem modnym i intensywnie promowanym – zarówno w mediach, jak i w gabinetach.

Też go wykonywałem i czasem nadal wykonuję, ale bardzo szybko zacząłem wycofywać się z niego jako z masowego zabiegu. Jeszcze w biust, pośladki, dłonie czy wargi sromowe zdarza mi się podawać własny tłuszcz pacjenta, ale w twarz tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Taki zabieg ma pewne zalety: jest to wypełniacz własny, czyli autologiczny, naturalny i niealergizujący. Ale przez kilka tygodni po zabiegu utrzymuje się obrzęk i stan zapalny, który prowadzi do zwłóknień, a one przyczyniają się do sztucznego wyglądu po zabiegu.

Kiedy dotarło to do mnie po długofalowej obserwacji własnych pacjentek oraz osób, o których wiem, że miały wykonany przeszczep tłuszczu na twarzy, ograniczyłem te zabiegi do minimum.

Obecnie lipotransfer wykonuję głównie u osób 60+, które potrzebują dużo wypełniacza, a nie stać ich na inne zabiegi. Aby uniknąć efektu sztuczności, traktuję tkankę tłuszczową jako zrąb, czyli podstawę wypełnienia, a do ładnego wykończenia twarzy proponuję użycie innych preparatów i metod.

Dzięki temu można też wygładzić pewne nierówności po zabiegu, ponieważ nie da się przewidzieć, ile tłuszczu się wchłonie i w jaki sposób.

Zobacz też: Przeszczep tłuszczu pod oczy

Wolumetria – biostymulatory objętościowe

Trzeci rodzaj preparatów do wypełniania to biostymulatory objętościowe. Nie należy ich mylić z modnymi dziś stymulatorami tkankowymi.

Do biostymulatorów objętościowych należą między innymi polikaprolakton, czyli Ellanse, kwas L-polimlekowy, czyli Sculptra i Lanluma, oraz hydroksyapatyt wapnia, czyli Radiesse.

To są preferowane przeze mnie preparaty wolumetryczne, mimo że ogólnie są mało popularne – zarówno w Polsce, jak i na świecie. Niechęć do nich wynika głównie z braku wiedzy i doświadczenia, trudniejszej techniki podania, wysokiej ceny oraz konieczności perfekcyjnej kwalifikacji medycznej.

Biostymulatory objętościowe mają ograniczenia. Źle wykonany zabieg daje zły efekt, którego nie da się skorygować tak prosto jak w przypadku kwasu hialuronowego, bo biostymulatora nie można rozpuścić hialuronidazą.

Mimo tych ograniczeń, moim zdaniem – popartym doświadczeniem i wiedzą – jest to najlepsza metoda wolumetryczna.

Przede wszystkim dlatego, że efekt po dobrze wykonanym zabiegu jest bardzo naturalny i długo się utrzymuje. Wypełnienie następuje przez produkcję własnego kolagenu, który już nie znika.

Kolejne objawy starzenia nie są więc efektem zniknięcia lub wchłonięcia się wypełniacza, jak w przypadku kwasu hialuronowego, ale wynikają z naturalnych, fizjologicznie postępujących procesów starzenia.

Wypełnienie biostymulatorami objętościowymi nie wywołuje też takich obrzęków jak zabieg kwasem hialuronowym.

Podsumowanie

Wolumetria twarzy nie musi oznaczać sztucznego wyglądu ani „napompowanych” policzków. Taki efekt jest najczęściej wynikiem złej kwalifikacji, nadmiaru preparatu, niewłaściwej techniki albo zastosowania metody niedopasowanej do konkretnej twarzy.

Dobrze zaplanowana wolumetria może odmładzać, upiększać i korygować proporcje w sposób naturalny. Kluczowe jest jednak rozumienie anatomii, procesu starzenia, właściwości preparatów i potrzeb pacjenta.

Disclaimer: Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad