Marek Wasiluk
 

Powikłanie – grudki na dekolcie po stymulatorze tkankowym (zdjęcia PRZED i PO)

Od czasu, gdy pisałem ostatnio o stymulatorach tkankowych, rynek tych preparatów stosowanych w medycynie estetycznej bardzo przyspieszył i zaostrzył się. Zawsze było ich sporo, ale teraz co chwilę pojawia się coś nowego. Przybywa preparatów z Chin, z Ameryki Południowej, bez znaczenia, czy mają odpowiednią certyfikację, czy nie. To zjawisko dotyczy zresztą nie tylko stymulatorów tkankowych, bo podobną sytuację obserwuję z kwasem polimlekowym, który należy do stymulatorów objętościowych.

Problem ze stymulatorami tkankowymi

Sytuacja wynika trochę z tego, że nazwa „stymulatory tkankowe” to wielki worek, do którego wrzuca się niemal wszystko.

To sprzyja:

  • manipulacji,
  • nadużyciom,
  • zwykłej ignorancji.

Wraz z modą poszerzył się też rynek szkoleń prowadzonych przez niekompetentne osoby, często samozwańczych ekspertów.

Ogromnym problemem jest to, że część tych preparatów jest certyfikowana, a część nie. Ale nawet produkty certyfikowane często mają certyfikaty dla innego przeznaczenia niż to, do którego są stosowane. Na przykład są certyfikowane do użycia na skórę zewnętrznie, a wstrzykuje się je podskórnie w zabiegach mezoterapii.

Kolejny problem polega na tym, że ludzie nie czytają, nie dokształcają się i nie zastanawiają nad różnicami między preparatami.

Tak zwani eksperci zakładają, że zabiegi wszystkimi stymulatorami tkankowymi robi się podobnie:

  • te same wskazania,
  • te same okolice,
  • ta sama technika podawania.

To może prowadzić do tragedii.

I tego dotyczy dzisiejszy przykład.

Zobacz koniecznie:
Stymulatory tkankowe co to takiego (część 1)

i

Stymulatory tkankowe – efekty (część 2)

Powikłanie po stymulatorze tkankowym – grudki na dekolcie

W kwietniu trafiła do mnie kobieta z problemem grudek na dekolcie.

Pojawiły się u niej wiele miesięcy wcześniej, po zabiegu stymulatorem tkankowym podanym w technice mezoterapii.

Ponieważ grudki po zabiegu nie ustępowały, kobieta poszła najpierw do gabinetu, w którym miała wykonany zabieg przez osobę niebędącą lekarzem.

Dowiedziała się tam, że ma się nie przejmować, bo grudki się rozejdą.

Nie rozeszły się.

Po jakimś czasie zgłosiła się więc do lekarza, który ostrzyknął grudki preparatem, prawdopodobnie sterydowym.

Nierówności zniknęły, ale efekt był niestety krótkotrwały.

Po dwóch-trzech tygodniach grudki pojawiły się ponownie.

Kobieta próbowała też rozpuszczania grudek hialuronidazą.

Również bez efektu.

Zrezygnowana, przez wiele miesięcy nie robiła już nic w tej sprawie, aż znalazła mnie.

W pierwszej kolejności próbowałem się dowiedzieć, co w ogóle miała robione, jaki zabieg i jakim preparatem. Pacjentka nie była pewna ani tego, co jej podano, ani tego, czy dostała rzeczywiście to, co było deklarowane. Jedynym pewnym faktem było kilkanaście grudek na dekolcie.

Po usłyszeniu całej relacji od razu uprzedziłem pacjentkę, że rokowania nie są obiecujące.

Nie tylko nie wiedzieliśmy, co miała podane, ale też minęło dużo czasu od zabiegu.

Dodatkowo fakt, że ostrzyknięcie grudek sterydami dało efekt tylko na 2–3 tygodnie, mógł sugerować, że do zabiegu zastosowano bardzo niskiej jakości preparat z nieznanym składem.

Zobacz też:

Powikłanie po hydroksyapatycie wapnia (grudki) plus ogólnie o powikłaniach po stymulatorach objętościowych

Leczenie powikłania w postaci grudek

Podjąłem terapię naprawczą „po swojemu”, ale z nastawieniem, że szansa na powrót do stanu wyjściowego jest mała.

Jednak po trzech miesiącach efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.

Szczególnie mając na uwadze, że wcześniej przez wiele miesięcy pacjentka próbowała w różnych miejscach różnych metod.

Po grudkach prawie nie ma śladu.

Zabiegów wcale nie wykonałem dużo, zaledwie kilka.

Nie będę rozpisywał, jaką dokładnie zastosowałem terapię, bo ślepe naśladownictwo tego, co robię, nie przyniesie nikomu nic dobrego.

Do każdego pacjenta trzeba podejść indywidualnie.

Mogę jedynie napisać, że najczęściej przygotowuję terapię skojarzoną.

To, że od ponad dziesięciu lat zajmuję się powikłaniami, pozwala mi na:

  • wymyślanie nowych autorskich procedur,
  • dopasowywanie ich do poszczególnych przypadków,
  • reagowanie na konkretne podłoże problemu.

Osiągnięcie sukcesu nie zawsze jest możliwe, o czym uprzedzam pacjentów.

Miałem nadzieję, że u tej pacjentki trochę uda się poprawić wygląd, ale nie spodziewałem się, że po grudach prawie nie zostanie śladu.

grudki na dekolcie - przed zabiegiem

PRZED zabiegiem. Grudki na dekolcie – powikłanie po stymulatorze tkankowym / fot. arch. własne

PO kilku zabiegach. Grudki na dekolcie zniknęły niemal całkowicie / fot. arch. własne

Skąd się biorą powikłania po stymulatorach tkankowych

Zróbmy jednak krok wstecz.

Dlaczego w ogóle zrobiły się te grudki?

Przeprowadziłem diagnostykę pacjentki pod kątem ewentualnych chorób, na przykład immunologicznych.

Kobieta jest zdrowa, więc podejrzewam, że głównym winowajcą jest po prostu bardzo słaba jakość produktu. Prawdopodobnie niecertyfikowanego, być może pochodzącego z podejrzanych źródeł. Możliwe, że pacjentka dostała coś, co w ogóle nie powinno być podawane człowiekowi. Do tego mogła dojść niewłaściwa technika podania.

Dosyć przerażające jest to, że nikt w gabinecie nie udzielił jej informacji, co właściwie miała podane.

Ona sama nie była na tyle asertywna, aby się o to dopominać.

Zabieg miała wykonany w gabinecie kosmetycznym i nie przez lekarza.

Dlaczego takich powikłań będzie więcej

Pokazując ten przypadek, chcę zarysować szerszy kontekst.

Nie jest to ani pierwszy, ani jedyny przypadek grudek i nierówności po preparatach.

Takich przypadków będzie więcej po stymulatorach tkankowych, ale również po kwasie polimlekowym.

Wzrasta liczba wykonywanych zabiegów, więc zgodnie ze statystyczną logiką wzrasta też liczba powikłań.

Jednocześnie chciałem pokazać, że nawet w takim przypadku, który uznaję za skomplikowany, da się coś zrobić.

Wiele zależy od:

  • indywidualnego pacjenta,
  • podłoża problemu,
  • tego, co zostało podane,
  • czasu, jaki minął od zabiegu.

Czasem pacjent po prostu nie powinien mieć jakiegoś zabiegu z przyczyn medycznych.

To nie był akurat ten przypadek, ponieważ pacjentka była zdrowa.

Gdyby miała medyczne przeciwwskazania do zabiegu, nie zlikwidowałbym tych grudek tak szybko.

Wniosek: rynek płynie swoim rytmem

Rynek płynie swoim rytmem, a my nie mamy na to większego wpływu.

W kolejnych tekstach wyjaśnię jeszcze kilka kwestii związanych z certyfikowaniem produktów.

Napiszę też o powikłaniu po zabiegu wykonanym produktem certyfikowanym, ale nie do tego zastosowania, do którego został użyty.

Polecane tematy

Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad