Jak wyleczyć blizny potrądzikowe – wywiad dla MK

W najnowszym numerze „Miasta Kobiet” odpowiadam na pytania o blizny potrądzikowe

Jak wyleczyć blizny potrądzikowe

 

Czym się różnią blizny potrądzikowe od innych?

Blizny potrądzikowe są specyficzne z kilku powodów. Najczęściej zlokalizowane są na twarzy, a twarz jest najbardziej wyeksponowaną częścią ciała. Jeśli jest cała usiana bliznami, powoduje to duży dyskomfort w funkcjonowaniu, niezależenie od wieku. Poza tym nie są to blizny pojedyncze, ale jest ich tak dużo, że zajmują znaczne powierzchnie, czasem wręcz całą twarz. Największy problem sprawia jednak to, że są bardzo niejednorodne. Blizny pourazowe, np. po operacji czy po zranieniu, są takie same, tyle że mniejsze lub większe, więc sposób ich usuwania jest podobny. Zupełnie inaczej jest w przypadku blizn potrądzikowych, których jest wiele rodzajów, a do każdego potrzebne jest innego typu leczenie. Nawet u jednej osoby tych rodzajów blizn może być bardzo dużo.

Jakie są rodzaje tych blizn?

Zacznijmy od tego, że problemem może być kolor albo struktura skóry. Blizny mogą więc być czerwone, w kolorze skóry lub odbarwione. Jeśli weźmiemy pod uwagę strukturę skóry, to mogą być wypukłe lub wklęsłe. Kolejnym kryterium podziału jest gęstość – mogą być blizny o normalnej lub zwiększonej (zmniejszonej raczej nie) gęstości. Do tego mogą być płytkie albo głębokie, ze zrostami lub bez. Gdybyśmy przemnożyli rodzaje blizn przez warianty, w jakich mogą występować, powstanie kilkadziesiąt różnych przypadków. Gdyby jeszcze jedna osoba miała blizny jednego rodzaju, nie byłoby to tak wielkim problemem jak to, że może mieć wszystkie te rodzaje naraz. To jest tak, jakby jeden pacjent miał jednocześnie wirusa grypy, opryszczki, ospy i jeszcze kilu innych chorób. To sprawia, że leczenie blizn jest trudne.

Ale da się?

Da się, chociaż, aby robić to skutecznie, niezbędna jest duża wiedza i doświadczenie lekarza. A do tego trzy inne czynniki: czas, dobra diagnoza i bogate portfolio metod i narzędzi w gabinecie.
Sprawę komplikuje jeszcze to, że po niektórych zabiegach potrzebny jest pewien okres rekonwalescencji, bo nie wygląda się po nich dobrze, nie da się ich ukryć, a nie każdy pacjent może sobie pozwolić na kilkudniowe wyłączenie z pracy. Dodajmy też od razu, że problem dotyczy zarówno młodych, jak i starszych osób. Często ktoś ma blizny od młodości i dopiero w późniejszym wieku może sobie pozwolić finansowo na zajęcie się nimi, albo wcześniej nie wiedział, że są takie możliwości. Ale jest też trądzik dorosłych, który występuje jako wyodrębniona jednostka chorobowa. To wszystko powoduje, że problem jest skomplikowany.

Jak więc się za niego zabrać?

Na rynku metod jest mnóstwo, tyle że nie wszystkie mają sens. Podstawowa zasada jest taka, że nie ma jednej uniwersalnej metody, która zadziała na wszystkie blizny. Jeśli więc gabinet reklamuje jakąś konkretną metodę, np. podcinanie blizny, dermapen czy laser frakcyjny, jako najlepszą na blizny, świadczy to o jego niekompetencji, bo np. podcinanie jest bardzo dobre, ale na blizny zrostowe, a na inne już nie.
Kolejna rzecz, o której już wspominałem – rzadko kiedy blizny u pacjenta są w miarę jednorodne (dotyczy to może 30 proc. osób) i do leczenia można zastosować jedną metodę, np. tylko laser frakcyjny. U większości występuje kilka, a nawet kilkadziesiąt wariantów blizn, co oznacza, że niezbędne jest stosowanie kilku metod i odpowiednie żonglowanie nimi. Jeśli więc ktoś nam proponuje jedną konkretną metodę na nasze blizny, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że efekt będzie mizerny, bo tylko niewielka część blizn zostanie usunięta.

Jakie blizny są najtrudniejsze?

Najtrudniej leczy się białe blizny, bo na odbarwioną skórę nie ma skutecznych metod. Bardzo skomplikowane są też przypadki, gdy blizna zanikowa i wypukła bezpośrednio sąsiadują ze sobą, bo działa się na nie zupełnie innymi metodami. Dużo pracy wymagają też blizny bardzo głębokie

Na czym w ogóle polega usuwanie blizn?

Każda metoda, która ma działać, musi wymusić przebudowę tkanki, tyle tylko, że w niektórych przypadkach ta przebudowa idzie w kierunku wypełnienia dziury, jak w bliznach zanikowych, a w innych – spłaszczenia tkanki. Ważne, aby zastosowane metody były nie tylko skuteczne, ale i bezpieczne.

Jakie metody spełniają te kryteria?

Powiem najpierw, czego nie robić. Nie ma sensu ostrzykiwanie blizn zanikowych kwasem hialuronowym, szczególnie na pierwszym etapie leczenia. Wypełniacz nie regeneruje blizny, jest zaledwie kamuflażem z krótkotrwałym efektem. To tak, jakbym miał dziurę w spodniach i zamiast zaszyć ją, pomalował nogę w tym miejscu atramentem. Nie smarujemy też blizn kosmetykami, nie daje to rezultatów. W nowoczesnej medycynie estetycznej odchodzi się też od dermabrazji i pilingów. Słaby piling będzie nieskuteczny, a mocny niebezpieczny. Unikam metod, o których wiem, że mogłyby zadziałać, ale pod warunkiem zastosowania bardzo dużej liczy zabiegów (a i to bez gwarancji skuteczności) takich jak mikronakłuwanie, laser nieablacyjny, laser pikosekundowy, retinoidy. Przy świeżych bliznach można ich próbować, ale liczba zabiegów w stosunku do efektów jest tak nieadekwatna, że lepiej stosować inne, sensowniejsze, bezpieczniejsze i skuteczniejsze metody.

Co warto robić?

Wszystko zależy od tego, jakie są blizny. Mam w portfolio zabiegowym kilka metod i je mieszam. Pięć najważniejszych z nich, stosowanych w różnych konfiguracjach, to: laser frakcyjny ablacyjny, RF mikroigłowa, laser chirurgiczny, ostra igła i osocze bogatopłytkowe (jako zabieg wspomagający). Czasem używam też preparatów chemicznych. Z takim zestawem jestem w stanie poradzić sobie z większością blizn. Oczywiście dla skuteczności zabiegów istotny jest sposób łączenia tych zabiegów, częstotliwość, parametry. To wszytko ma znaczenie, a dla każdego przypadku jest dobierany inny schemat postępowania. Ważna jest jakość urządzeń, bo laser laserowi nierówny, tak samo jak RF mikroigłowa. Przychodzą do mnie pacjenci, którzy mieli już leczone blizny, teoretycznie dobrymi metodami, ale bez dobrych rezultatów. Zastanawiałem się, co było przyczyną i nawet na początku niechętnie ich przyjmowałem, ale przekonałem się, że u mnie mają efekty, co oznacza, że wcześniej wykonywano im zabiegi albo słabej jakości urządzeniami, albo przy zastosowaniu złego schematu leczenia, a ten jest moim zdaniem kluczem do sukcesu.

Raz po raz przewija się w naszej rozmowie słowo „skuteczność”. Co to dokładnie oznacza, czyli ile wizyt i jaki efekt?

Na pytanie, ile zabiegów, odpowiedź jest prosta: nie da się tego powiedzieć. Jeśli lekarz przy pierwszej wizycie określa liczbę zabiegów, wprowadza pacjenta w błąd. Ja dopiero po 2-3 wizycie mogę bardziej precyzyjnie oszacować liczbę zabiegów, chyba że są to bardzo proste blizny. Przeciętnie jest to 5-7 zabiegów, ale gdy ktoś chce osiągnąć efekt idealny, może ich być nawet dwadzieścia. Trzeba wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik – czasem, ze względu na czas rekonwalescencji po zabiegu, ktoś woli mieć zabieg słabszy, a wówczas wiadomo, że trzeba ich wykonać więcej.
A jaki efekt? Da się bardzo dużo poprawić, ale rzadko w stu procentach. I nawet większość pacjentów nie oczekuje tego. Nie mają aż takiej cierpliwości i na pewnym etapie leczenia stwierdzają, że efekt jest już dla nich wystarczająco satysfakcjonujący. I rzeczywiście, po leczeniu u mnie trzeba im się bardzo długo i uważnie przyglądać, aby stwierdzić, że twarz nie jest idealnie równa. Przy długotrwałych i mocnych terapiach pacjenci otrzymują często bonus w postaci odmłodnienia, gdyż dochodzi do przebudowy skóry. Poprawia się jej gęstość, zmniejszają pory, wzrasta elastyczność.

rozmawiała Aneta Pondo/ www.miastokobiet.pl

Bez komentarza

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.