Pisałem ostatnio sporo o tym, że w medycynie estetycznej i regeneracyjnej kluczem do utrzymania młodości jest utrzymywanie odpowiedniej grubości skóry, a najlepiej zachowanie takiej, jaką dała nam natura.
Zobacz artykuł:
Grubość skóry – kluczem do zachowania młodości
Skóra z wiekiem cieńczeje, co jest główną przyczyną objawów starzenia. Czy jednak da się ten proces zatrzymać? Czy da się pogrubić skórę? Tak, jest to możliwe, chociaż metod nie ma zbyt wiele.
Najważniejsze jest jednak to, by pogrubiając skórę zachować jej estetykę, a o to jest już trudniej. Bo gdyby nie kwestia estetyki, najprostszą metodą byłoby – pomijając ból i kwestie zdrowotne – polanie skóry wrzątkiem albo oparzenie jej w inny sposób, bo wtedy regenerując się stałaby się grubsza, ale jednocześnie w nienaturalny sposób sztywna. Tymczasem ja, pisząc o pogrubieniu skóry, mam na myśli metody, które zrobią to w taki sposób, aby skóra zachowała swoje właściwości fizjologiczne.
Zabiegi medycyny estetycznej, działające na grubość skóry, dzielę na metody, które: spowalniają jej cieńczenie, utrzymują grubość na takim samym poziomie albo pogrubiają skórę.
Zanim jednak napiszę, jakie zabiegi w gabinecie mają zdolność pogrubiania skóry lub przynajmniej utrzymania jej grubości, najpierw o czynnikach pozagabinetowych, ogólnoustrojowych, a jednocześnie fundamentalnych, które wiążą się ze stylem życia. Nie pogrubimy nimi skóry, ale spowolnimy jej cieńczenie, a tym samym odsuniemy w czasie objawy starzenia.
1. Przewlekły stres – cegiełka za cegiełką
Przewlekły stres ma zabójcze skutki dla organizmu w kontekście zdrowia, zarówno psychicznego, jak i fizycznego. Ale także bardzo przyspiesza procesy starzenia się. Dlatego najważniejszą metodą spowolnienia cieńczenia skóry jest wyeliminowanie przewlekłego stresu.
Nie chodzi o stres będący efektem jednostkowego zdarzenia, typu że ktoś został okradziony w centrum handlowym albo skręcił kostkę i nie może chodzić. Ze stresem przewlekłym mamy do czynienia wtedy, gdy bodziec działa długofalowo – tygodniami, miesiącami albo latami – i zaburza homeostazę, czyli funkcjonowanie organizmu.
Na przykład miesiącami czy latami tkwimy w toksycznej pracy. Albo zmagamy się z przewlekłą chorobą kogoś w rodzinie. Takich czynników jest mnóstwo. Może to być także zmianowy tryb pracy, charakterystyczny dla takich profesji jak lekarz, ochroniarz czy strażak. Gdy strażak bierze udział w akcji gaszenia pożaru, która jest niebezpieczna i stresująca, nie jest to tak szkodliwe dla organizmu, jak to, że przebywa w permanentnym stanie czuwania i nie sypia w nocy.
Stresem dla organizmu może też być nieodpowiednia dieta – czyli odżywianie wykraczające poza schemat, jakiego organizm oczekuje. A więc albo za dużo jedzenia, albo jedzenie nie tego, co trzeba: żywność przetworzona, dużo konserwantów, ale też nadwrażliwości pokarmowe.
Stresem dla organizmu są również używki: narkotyki, papierosy i alkohol. Co do alkoholu – bez znaczenia, czy jest to wódka, czy wino. Nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu, on zawsze negatywnie wpływa na organizm. Jeśli już ktoś pije, to zdrowiej jest napić się więcej raz na miesiąc niż dwie lampki dziennie.
Przewlekły stres jest czynnikiem numer jeden wpływającym na cieńczenie skóry, dlatego kluczem do młodości jest jego eliminacja. To cieńczenie skóry w konsekwencji stresu odbywa się w mechanizmie ogólnoustrojowym.
W organizmie zachodzą dwa zjawiska: rozpadu i budowy lub odbudowy. Odbywa się to w każdej sekundzie i w każdej części organizmu. Po prostu tkanki naszego organizmu ulegają ciągłej wymianie. U ludzi młodych równowaga jest zachowana – w miejsce komórek i tkanek ulegających destrukcji powstaje tyle samo nowych – ale z wiekiem ulega to zaburzeniu.
Gdyby porównać skórę do muru, to w starzejącej się skórze cegły szybciej wypadają, niż są w ich miejsce dobudowywane nowe. Stres przesuwa tę równowagę w kierunku destrukcji. On naprawdę bardzo osłabia skórę – tempo uszkodzenia ściany jest takie samo, ale tempo jej naprawiania dużo mniejsze.
Zachęcam do spojrzenia na organizm jako całość i w perspektywie długofalowej. Kiedy wypadnie jedna cegiełka czy druga, nie zauważymy tego, nie będzie nam to na początku przeszkadzało. Ale jak wypadnie w końcu połowa cegieł, cała ściana zawali się w ciągu sekundy, bo konstrukcja została krytycznie osłabiona.
Nie chodzi o straszenie, jednak w organizmie ostatecznie zawalenie się całej ściany może oznaczać, że na reperację jest już za późno. Chociaż zdarzają się też wyjątki. Mogę podać przykład mojego taty. Kilka lat temu zdiagnozowano u niego pewne problemy kardiologiczne. Dostał leki na serce i po roku parametry się istotnie poprawiły.
Było to dość nietypowe, bo u osób po 80. roku życia tego typu zaburzenia, według mojej wiedzy, uznaje się za nieodwracalne. Nie mówimy tu o żadnym cudzie, bo to nie były duże zaburzenia, ale jednak wynik był niespodziewany. To świadczy o tym, że organizm żyje i funkcjonuje w pewien unikatowy sposób i nigdy nie jest za późno, żeby zająć się jakimś jego defektem.
Można przyjąć, że pewne rzeczy, które postrzegamy jako nagłe, w rzeczywistości nie dzieją się nagle. Coś je spowodowało – coś, co albo narastało dużo wcześniej w sposób niezauważalny, albo coś, co na pozór było niewinne, a wywołało ciąg zdarzeń zakończony poważną destrukcją.
2. Aktywność fizyczna – co za dużo, to niezdrowo
Drugą z rzeczy ogólnoustrojowych, która wpływa negatywnie na cieńczenie skóry, jest wysiłek fizyczny. Może to być zaskoczeniem, bo przecież wszyscy promują aktywność fizyczną jako element zdrowego stylu życia. I jest to prawda – aktywność fizyczna jest elementem dobrego życia i fundamentem młodości, ale aktywność regularna i umiarkowana, a nie bardzo wysiłkowa i długotrwała, nie mówiąc już o wyczynowej.
Jeśli spojrzymy na maratończyków, to raczej nie możemy powiedzieć, że wyglądają młodziej.
Zatem wysiłek tak, ale odpowiednio dawkowany. Przy tej okazji dygresja – cała medycyna jest dziedziną, która bazuje na dopasowaniu leczenia do organizmu. Sztuką jest słuchanie organizmu, a lekarzowi trochę trudno dobrze się wsłuchać w obcy organizm, dlatego tak ważna jest samoświadomość i uważność na to, co się dzieje z naszym ciałem, na co reaguje dobrze, a na co negatywnie.
Wysiłek fizyczny w nadmiarze nie odmładza. Dla zdrowia i młodości najlepszy jest wysiłek intensywny, lecz krótkotrwały.
Spróbuję to prosto wyjaśnić. Wysiłek fizyczny zwiększa natlenowanie organizmu. Tlen jest niezbędny do życia, z drugiej jednak strony w procesie przetwarzania tlenu na energię uwalniają się tak zwane wolne rodniki, które uszkadzają tkanki.
Mamy więc dwie sprzeczne informacje na temat tlenu – umożliwia życie i wpływa destrukcyjnie na organizm. Ten paradoks, że organizm potrzebuje tlenu do życia, a z drugiej strony tlen niszczy nasz organizm, ewolucyjnie został rozwiązany tak, że mamy na poziomie tkanek mechanizmy obrony przed wolnymi rodnikami.
Wiadomo, że bez tlenu się udusimy, ale nadmierna dawka tlenu będzie w nadmiarze uszkadzać tkanki. Jeśli jednak będzie ona odpowiednio nadmierna, to destrukcja tkanek uruchamia mechanizmy obronne i naprawcze.
Jeśli wysiłek trwa krótko, na przykład godzinę czy dwie, a mechanizmy naprawcze działają potem przez parę tygodni, to efekt netto będzie dla organizmu korzystny. Ale jeśli ktoś ćwiczy po kilka godzin dziennie przez wiele miesięcy czy lat, może być to już szkodliwe.
Takim wysiłkiem możemy powiększyć pojemność płuc, wydolność serca, poprawić mięśnie i ogólną kondycję fizyczną – i to jest super – ale zdecydowanie nie wpłynie to dobrze na starzenie się.
Dlatego regularny wysiłek fizyczny – tak, ale odpowiedniej długości, a nie intensywnie po kilka godzin dziennie. Odpoczynek też jest bardzo ważny.
Dobrym pomysłem na odpowiednie dotlenienie organizmu, którego efektem są procesy naprawcze dobrze wpływające na organizm, jest przebywanie w komorze hiperbarycznej. O wolnych rodnikach i paradoksie życiodajnego, a zarazem toksycznego wpływu tlenu na organizm pisałem w kontekście udanego eksperymentu wydłużania telomerów wskutek hiperbarycznej terapii tlenowej TUTAJ.
3. Dieta – jedzenie, które szkodzi
Kolejnym ogólnoustrojowym mechanizmem mającym wpływ na cieńczenie skóry jest dieta. W największym skrócie – trzeba jeść to, co jest organizmowi potrzebne, i nie jeść tego, co szkodzi. Zwracać uwagę bardziej na jakość niż na ilość, aby było czym – nawiązując do wcześniejszej metafory – zalepić dziurę w ścianie.
W swojej książce „Młodziej. Anti-age. Jak wyglądać pięknie i naturalnie” pisałem, że codzienne dostarczenie organizmowi składników odżywczych jest niezbędne dla jego prawidłowego funkcjonowania i ma również duże znaczenie dla procesów starzenia się.
Paradoksem współczesnego, zachodniego świata jest to, że z jednej strony nie mamy problemów z niedoborem składników odżywczych, bo na ogół nie brakuje nam jedzenia, a z drugiej to, co spożywamy, często nam szkodzi.
Przede wszystkim jemy za dużo, co prowadzi do nadwagi, która nie jest dobra ani dla zdrowia, ani dla urody. Spożywamy też dużo produktów, które nas trują, na przykład konserwantów i substancji kancerogennych w wysokoprzetworzonych produktach, czy antybiotyków i hormonów w produktach mięsnych.
Szkodzą nam tłuszcze trans – utwardzane oleje roślinne – które wywołują stany zapalne w naszym organizmie i prowadzą do otyłości. Najwięcej jest ich w fast foodach, frytkach, hamburgerach i chipsach ziemniaczanych.
Niekorzystny wpływ na nasze zdrowie ma również syrop glukozowo-fruktozowy, obecny niemal w każdym produkcie na półce ze słodyczami i sokami, ale też w wędlinach i przetworach mlecznych, który zaburza odczuwanie sytości i głodu.
Niekorzystny wpływ jedzenia na nasz organizm związany jest także z zanieczyszczeniem środowiska i sposobami uprawy roślin, które sprawiają, że nawet spożywając warzywa i owoce, wprowadzamy do organizmu toksyczne substancje. Przede wszystkim pestycydy, stosowane w rolnictwie, pomimo ich rakotwórczego działania. Ale też metale ciężkie, takie jak rtęć, kadm czy ołów, które przenikają do roślin z gleby, wody i powietrza.
Bezpośredni wpływ na starzenie się organizmu, w tym skóry, ma nadmierne spożywanie cukru, które prowadzi do degradacji kolagenu oraz elastyny w procesie glikacji białek. Fragmenty cukrów wiążą się z tymi dwoma białkami odpowiedzialnymi za prawidłową gęstość skóry i zmieniają ich strukturę. Kolagen staje się mniej elastyczny, a elastyna bardziej zniekształcona.
Eliminacja stresu, właściwy poziom aktywności fizycznej oraz odpowiednie odżywianie się – te trzy czynniki są bazowe dla zachowania młodości. Warto je wdrożyć, bo nie tylko mają wpływ na spowolnienie cieńczenia skóry, ale przede wszystkim dobroczynnie działają na każdą tkankę organizmu i są fundamentem zdrowego życia.
Wspomagaczem mogą być takie aktywności jak morsowanie czy sauna. Wzmacniają one mechanizmy twórcze w naszych tkankach względem mechanizmów destrukcyjnych. Bonusem jest wydzielanie się dopaminy, która sprawia, że chce się bardziej żyć, więc zamiast się zmartwiać, człowiek idzie na spacer.
O tym, jak zatrzymać cieńczenie skóry w gabinecie medycyny estetycznej – w kolejnym tekście.
Powiązane artykuły
- Grubość skóry – kluczem do zachowania młodości
- Co ma stres i aktywność fizyczna do grubości skóry
- Choroby jako czynnik przyspieszający starzenie
- Telomery i hiperbaryczna terapia tlenowa – odmładzanie
- Co ma wpływ na starzenie się skóry
- Odmładzanie
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.



