Gdybym nie był obecny na TikToku, pewnie nie miałbym świadomości, do jakiej kreatywności posuwają się ludzie z branży beauty, żeby poszerzać swoje rynki zbytu. Tym razem chodzi o botoks full face, czyli o to, że kosmetyczki reklamują toksynę botulinową jako preparat, którym można zrobić niemal wszystko. Temat stał się tak modny i pełen przekłamań, że trudno przejść obok niego obojętnie.
Toksyna botulinowa – wskazania medyczne i estetyczne
Ekspresowo przypomnę, że toksyna botulinowa działa, w dużym uproszczeniu, paraliżująco na mięśnie, doprowadzając je do rozluźnienia, czego efektem jest na przykład wygładzenie zmarszczek mimicznych.
Toksyna botulinowa ma zarówno wskazania medyczne, jak i estetyczne. Medyczne obejmują między innymi leczenie migreny, bruksizmu, nadreaktywnego pęcherza, przykurczów mięśni, a czasem nawet zeza. Od niedawna wykorzystuje się ją także w zabiegach wspomagających erekcję u mężczyzn.
Zobacz koniecznie:
Toksyna botulinowa zamiast Viagry?
Jeśli chodzi o wskazania estetyczne, najważniejszym jest korygowanie zmarszczek, głównie w górnej części twarzy: lwiej zmarszczki, zmarszczek poziomych na czole oraz zmarszczek wokół oczu. W niższych partiach twarzy stosuje się ją między innymi na zmarszczki nad ustami oraz zmarszczki marionetki.
Zobacz też:
Co ty wiesz o botoksie – skuteczność zabiegu
Donos na siebie
Toksyna botulinowa ma status leku, co oznacza, że jest dostępna wyłącznie na receptę i może być stosowana jedynie przez lekarzy. Teoretycznie. W praktyce istnieje nielegalny obrót tym preparatem, a oprócz kilku legalnych produktów mamy także preparaty rosyjskie i chińskie.
Modę na botoks full face rozpowszechniają jednak nie lekarze, tylko kosmetyczki. Zaskakuje mnie liczba filmów, w których opowiadają o tych zabiegach – że je wykonują, gdzie podawać preparat i jakie wspaniałe efekty można osiągnąć.
To tak, jakby same składały na siebie donos, przyznając publicznie, że stosują preparaty, których nie mają prawa używać. To trochę jak relacja na żywo kogoś, kto właśnie wypił pięć piw, wsiadł do samochodu i chwali się, że świetnie mu się jedzie.
Szokuje mnie nie tylko to, że kosmetyczki nielegalnie stosują toksynę botulinową, ale też to, że się tym chwalą. Opowiadają w filmach, jakie są świetne w znajomości anatomii. Prym wiedzie szczególnie jedna kosmetyczka-influencerka z zachodniej Polski, która wyrosła na „ekspertkę od botuliny”. W swoich dobrze zmontowanych filmach pokazuje punkty na twarzy, w które rzekomo należy podawać preparat, żeby poprawić każdy fragmencik twarzy.
Osoba oglądająca takie filmy może dojść do wniosku, że lekarze przez 20 lat stosowali botulinę błędnie i nie wpadli na to, że można rozszerzyć jej zastosowanie na tak wiele wskazań. Bo dotychczas stosowano ją głównie w górnej części twarzy, a mniej w dolnej, gdzie najczęściej wykorzystywana była na przykład na uśmiech dziąsłowy czy wyszczuplenie dolnej części twarzy.
A z filmów kosmetyczek wynika, że botoks w wersji full face zastępuje wszystko: lifting chirurgiczny, wypełniacze, stymulatory, niemal całą medycynę estetyczną. Według nich wystarczy tylko odpowiednio wstrzyknąć – przed uchem, za uchem, wyżej, niżej – i gotowe.
Przekaz jest prosty: w zasadzie nie musisz stosować niczego innego, bo botulina skoryguje cały kształt twarzy.
To nie ma prawa zadziałać
A jakie są fakty? Czy to hit, czy full ściema?
Podam przykład.
Przyszła do mnie pacjentka, która miała problem po takim bezsensownym zabiegu z użyciem botuliny. Kosmetyczka namówiła ją na podanie toksyny botulinowej w celu zniwelowania bruzdy nosowo-wargowej, wychodząc z założenia, że mięsień się zrelaksuje i bruzda się zmniejszy. Pacjentka nie znała się na tym, więc zaufała „specjalistce”. Zabieg miała wykonany w grudniu, przed świętami.
Jakie było jej zdziwienie, gdy zauważyła, że… nie może się uśmiechnąć. Bruzda została bez zmian, a mięśnie odpowiedzialne za podnoszenie kącika ust i górnej wargi przestały działać.
To osoba medialna, pełniąca eksponowane stanowisko, więc brak uśmiechu mocno komplikował jej życie. Starała się uśmiechać, ale górna warga się nie unosiła. Kosmetyczka, której to zgłosiła, tłumaczyła się, że „widocznie botulina zmigrowała”.
Dopiero wtedy pacjentka zaczęła szukać informacji, poczytała o toksynie i anatomii twarzy i sama doszła do wniosku, że ten zabieg nie miał prawa zadziałać.
Do mnie przyszła po ratunek, ale przywrócenie stanu do normy trwało kilka tygodni.
Jeśli zabieg nie miał prawa zadziałać w teorii, to po co w ogóle był proponowany i wykonany? Moja teoria jest taka: gdy dla jakiegoś preparatu brakuje nowych wskazań, zaczyna się je wymyślać na siłę.
Stymulatory tkankowe, szczególnie te „lekkie”, mają coraz gorszy PR, bo wychodzi prawda o ich realnej skuteczności. Kwasu polimlekowego i mocnych stymulatorów kosmetyczki zaczynają się trochę bać, bo coraz częściej pojawiają się powikłania, które przy tych preparatach są trudniejsze do opanowania. Więc może botoks?
I nagle okazuje się, że kosmetyczka wymyśliła coś, na co lekarze nie wpadli przez 20 lat.
Słyszałem nawet, że autorką „metody na botoks” jest polska kosmetyczka, która zarabia podwójnie – na wykonywaniu zabiegów i organizowaniu szkoleń dla innych kosmetyczek. A w innym filmie inna kosmetyczka chwali się, że szkoli nawet lekarzy. Nie mam jak tego zweryfikować, ale brzmi to jak sytuacja, w której ktoś, kto nauczył się latać na symulatorze, zaczął organizować kursy dla pilotów realnych samolotów.
Czy my żyjemy w innym świecie? I pomijam już samą kwestię kompetencji w sensie wiedzy, bo tu coś z założenia jest nie tak. To prawna samowola, do tego jawnie demonstrowana: „nie jestem lekarzem, ale robię botoks, robię to nielegalnie, robię to na niesprawdzone wskazania, ale co mi zrobicie?”.
Brak skrupułów i kłamstwa w social mediach
Szokuje mnie, jak bardzo można nie mieć skrupułów w naciąganiu pacjentów. Jak można bezkarnie mówić głupoty, z których wynika, że botoks jest lekiem na wszystko, a lekarze nie poznali się na jego cudownych właściwościach.
Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą – i w social mediach ma się doskonale.
Cieszę się, że w sierpniu ubiegłego roku zacząłem działać na TikToku. Dzięki temu mam wgląd w to „równoległe życie”, które coraz mocniej wchodzi w to, co kiedyś uznawaliśmy za normalność.
Ale już widzę, że nie wszyscy lubią to, co robię, bo psuję ich misterne manipulacyjne plany na naciąganie klientów.
Powiązane artykuły
- Botoks full face – czy full ściema?
- Co ty wiesz o botoksie – skuteczność zabiegu
- Toksyna botulinowa zamiast Viagry?
- Zmarszczki i bruzdy
- Odmładzanie
- Mity na temat starzenia w gabinecie medycyny estetycznej
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




MAŁGORZATA | 2025/02/26
|
Panie doktorze, jest pan jednym z nielicznych, do ktorych mam pelne zaufanie. Dlatego do Pana jezdze ? prosze pamietac, ze jeszcze sie taki nie urodzil, co by wszystkim dogodzil. Pozdrawiam.
Magdalena jaskulska | 2025/02/27
|
Jak dobrze jest przeczytać mądre słowa. Zgadzam się w pełni, że to co się dzieje na TT i innych mediach społecznościowych to wymyka się spod kontroli. Trafiłam na Pana stronę bo szukam , czytam, i chce wiedzieć więcej na temat anatomii twarzy (zajmuję się TYLKO masażem KOBIDO). przekażę tylko zwykłe dziękuję za to, że chce się pan dzielić swoją wiedzą, chętnie z niej korzystam. właściwie to, im więcej czytam, tym zdałam sobie sprawę, że wiem za mało i właśnie zamówiłam sobie książkę „twarz – atlas anatomii klinicznej” bo lubię czerpać wiedzę ze sprawdzonych źródeł. pozdrawiam bardzo serdecznie. – Magdalena jaskulska