Dosyć często piszę o przebarwieniach. To nie oznacza, że co parę miesięcy pojawia się przełomowa terapia, ale jednak z każdym rokiem moich poszukiwań zyskuję coraz wyższą efektywność ich leczenia, a dodatkowo tym roku rzeczywiście pojawiło się nowe urządzenie, dzięki któremu wzbogaciłem swoją autorską metodę leczenia przebarwień o nowe rozwiązania.

Laserowe usuwanie przebarwień

Laserowe usuwanie przebarwień, fot. Pink Media

Melasma i przebarwienia pourazowe

Przebarwienia to jeden z najtrudniejszych problemów estetycznych w sensie możliwości ich eliminowania. W dodatku dotyka coraz większej liczby osób, zarówno młodych, jak i starszych. Co prawda ludzie od zawsze wystawiali się na słońce (a ten czynnik jest kluczowy w powstawaniu przebarwień), ale dochodzą też inne czynniki, np. to, że coraz więcej kobiet używa antykoncepcji hormonalnej.
Dwa rodzaje najtrudniejszych przebarwień, i nimi się w tym artykule zajmuję, to melasma i przebarwienia pourazowe.
Melasma dotyczy głównie twarzy i głównie spotykana jest u kobiet, chociaż mialem kilka przypadków melasmy u mężczyzn. Podejrzewam, że być może jest to efekt diety (np. w mięsie jest sporo hormonów).
Przebarwienia pourazowe to przebarwienia nabyte wskutek urazów albo zabiegów. One mogą występować na całym ciele.

Dlaczego to jest takie skomplikowane?

Problem z przebarwieniami jest taki skomplikowany, bo przyczyny przebarwień są złożone, w dodatku nie do końca rozumiemy mechanizmy, w jakich powstają, a w szczególności nie rozumiemy, dlaczego przebarwienia się utrwalają i dlaczego nawracają.
Przebarwienie to oczywiście nadmiar barwnika (melaniny). Melanina produkowana jest w skórze przez komórki barwnikowe (melanocyty). W zależności od ilości i umiejscowienia barwnika skóra jest jaśniejsza lub ciemniejsza. Barwnik spełnia funkcję ochronną przed promieniami UV, zagęszcza się, aby zablokować szkodliwe promienie, powstaje w większej ilości wtedy opalenizna, która potem zanika, bo ilość barwnika spada. Czasem „zarządzanie” barwnikiem w skórze funkcjonuje nieprawidłowo i wówczas powstaje przebarwienie, ale dlaczego tak się dzieje, nie wiemy albo nasza wiedza jest niepełna i więcej jest niewiadomych niż faktów. Oto kilka pytań bez odpowiedzi:
– Wiemy, że najważniejszym czynnikiem wywołującym przebarwienia jest słońce, ale nie wiem, jak to się dzieje, że powstają akurat punktowo, w zasadzie nigdy równomiernie na całej na przykład twarzy.
– Wiemy, że na przebarwienia narażona jest twarz, bo jest najbardziej wystawiona na słońce, ale jednak szyja czy dłonie wystawione są na słońce tak samo, a mimo to melasma powstaje na twarzy, a nie na dłoniach i szyi
– Skoro melasma powstaje na twarzy to dlaczego akurat na czole albo na policzkach albo na górnej wardze, a nie na całej twarzy?
– Wiemy, że przebarwienia tworzą się punktowo, ale, dlaczego akurat w danym punkcie komórki wytwarzają nadmiar barwnika, a akurat po sąsiedzku, parę centymetrów dalej już nie?

Sprawę komplikuje jeszcze to, że barwnik może być w komórkach i poza komórkami, i płytko i głęboko. A to wymaga, poza w pierwszej kolejności precyzyjną diagnozą, różnych metod i pomysłów na zabiegi.
Istnieją próby wyjaśnień tych przyczyn na poziomie tkankowym, ale to nadal nie odpowiada na pytanie, dlaczego na przykład przebarwienia pojawia się na prawym policzku, a na lewym nie, albo dlaczego u góry policzków jest, a na dole nie. Naprawdę, nie spotkałem się do tej pory z żadną sensowną hipotezą, a to utrudnia leczenie.
Jeszcze większym problemem są nawroty. Usunąć przebarwienie, nawet trudne, można, ale jak to zrobić, żeby efekt był trwały? To jest największe wyzwanie
Skoro nie rozumiemy mechanizmów powstawania przebarwień, to skąd mamy wiedzieć, jak je usuwać? Co gorsza, przez to, że występują punktowo, nie wiadomo, jak im zapobiegać. Unikanie słońca nie rozwiązuje sytuacji, bo słońce ma za dużo zalet, żeby się od niego całkiem odgrodzić, poza tym to też nie daje gwarancji, chyba że będziemy siedzieć cały czas w piwnicy. W ramach profilaktyki możemy unikać leków, które zwiększają ryzyko przebarwień, stosować filtry,

Przebarwienie gorsze od zapalenia płuc?

Co zrobić, jak już to przebarwienie się pojawi? Nie da się go wyleczyć, jak zapalenia płuc, przy którym postawimy diagnozę i jak wiem, jaka bakteria je wywołała, to podajemy odpowiedni antybiotyk, który te bakterie zniszczy, bo wiemy, że to ta bakteria jest przyczyną.
Przy przebarwieniach nie da się w ten sposób. Terapie usuwania przebarwień nie są zerojedynkowe. Przy zapaleniu płuc jest bakteria, patogen, i trzeba tę bakterię w całości zniszczyć, co do sztuki. A w przebarwieniach nie chcemy usunąć barwnika w całości! Chcemy usunąć jego część, w sposób kontrolowany. To trochę tak, jakbyśmy przy zapaleniu płuc musieli usunąć 8 milionów bakterii, a 2 miliony zostawić i mieć je pod kontrolą. Więc już z założenia terapia jest trudna, a jak ktoś nie ma świadomości tego wszystkiego, o czym piszę, to jest nierealna.

Inteligentny organizm

Zbiegi usuwania przebarwień mogą iść dwukierunkowo – niszczymy nadmiar barwnika (poza komórkami, w tkance, pomiędzy) albo – niszczymy komórki z barwnikiem. Wydaje się proste, ale organizm jest inteligentny, z jakiego powodu zapamiętuj, że w tym konkretnym miejscu miał więcej barwnika i dąży do odtworzenia go. W innych zabiegach tego nie mamy, a przecież w wielu wykorzystujemy zdolności regeneracyjne organizmu, np. w odmładzających terapiach działamy mocno na kolagen, żeby odtworzył się nowy, w zabiegach rf mikroigłowej działamy bardzo silnym bodźce np. na rozstępy po to, żeby organizm sam mógł ten rozstęp zregenerować. W przebarwieniach też jest odbudowa, ale tak jakby nastąpiło jakieś przesunięcie na niewłaściwe tory, np. jeden mocnym zabiegiem usuwamy przebarwienia, ale inteligencja skóry bardzo często, broniąc się, odtwarza barwnik ponownie.
Aby być skutecznym w leczeniu przebarwień trzeba nie tylko je zlikwidować, ale trzeba przede wszystkim odzwyczaić tkankę od tworzenia nadmiaru barwnika w tym miejscu. Klasyczne metody usuwania przebarwień tego nie robią! Prawda jest taka, że nie mając odpowiedniego sprzętu, nie mieszając zabiegów, nie działając kompleksowo na różne mechanizmy, nie mamy szans na usunięcie tych dwóch najtrudniejszych typów przebarwień: melasmy i przebarwień pourazowych.

Leczenie przebarwień

W terapii, którą stosuję ważne są wszystkie etapy, począwszy od diagnostyki, wywiadu i zaplanowania zabiegów. Od dawna już mówię, że to co robię to nie jest usuwanie przebarwień, tylko leczenie, w którym chodzi o trwały efekt. Inaczej niż w przypadku, który podaję jako ekstremalny przykład z przeciwległego bieguna: miałem pacjentkę, która zanim do mnie trafiła, robiła bardzo mocny zabieg, po którym goiła się przez tydzień, przez następne 3-4 tygodnie wyglądała dobrze, a potem przebarwienia wracały, robiła więc kolejny zabieg, znowu przez tydzień goiła twarz, żeby przez mniej więcej miesiąc dobrze wyglądać, i taką procedurę powtarzała przez 9 miesięcy! Była przekonana, że tam musi, że inaczej się nie da.

Podstawą mojej terapii były do tej pory laser Q-Switch oraz laser bromkowo-miedziowy z odpowiednio dobranymi parametrami oraz terapia domowa. Terapia nie daj stuprocentowej gwarancji powodzenia czy braku nawrotu, ale skuteczność jest bardzo wysoka (75%) i niespotykana w innych gabinetach. Zdarza się czasem tak uporczywe przebarwienie albo czasem nawrót, jednak tych przypadków jest coraz mniej.
Niezbędnym elementem tej terapii jest cierpliwość. Nigdy nie jest to mniej niż 5 zabiegów, a górna granica jest właściwie nie ustalona, zdarza się i kilkanaście zabiegów.

Rf mikroigłowa pulsacyjna – nowa nadzieja

W tym roku w mojej terapii pojawiała się nowość: RF mikroigłowa pulsacyjna, którą przywiozłem z Korei. Przez rok zastanawiałem się nad jej zakupem aż zostałem przekonany, że to co obiecuje, jest realne.
Żeby jednak nie było niedomówień. To urządzenie nie usuwa przebarwień. Powinno mieć miejsce w terapii, jako jedno z narzędzi, ale samo barwnika nie usunie, jego celem jest normalizacja pracy skóry.
RF pulsacyjną działamy na połączenia skórno-naskórkowe, które w procesie starzenia skóry ulega degeneracji. Skóra składa się ze skóry właściwej i naskórka, które są połączone, ale mają inne funkcje, i są rozdzielone. Niekoniecznie chcemy, aby pewne procesy, jakie się dzieją w skórze właściwej, przechodziły do naskórka, i na odwrót.
Jedna z hipotez objaśniających przebarwienia wiąże je ze starzeniem się tego połączenia i „przeciekaniem” barwnika. Nie wiemy w jakim mechanizmie to się odbywa, może barwnik wędruje w głąb przez dyfuzję, a może istnieją jakieś substancje chemiczne, które na przykład pobudzają skórę właściwą do tworzenia kolagenu, ale jak przenikają do naskórka, to może tam pobudzają komórki barwnikowe. To są wszystko hipotezy, ale jedno jest pewne, że starzenie się połączenia skórno-naskórkowego jakiś wpływ na przebarwienia ma, a RF pulsacyjna na pewno działa na poprawę tego połączenia.
Dlatego warto przy leczeniu przebarwień połączyć ją z laseroterapią. Wtedy laser będzie usuwał nadmiar barwnika, rozjaśniał skórę i trochę normalizował jej funkcje, a RF mikroigłowa pulsacyjna poprzez naprawę połączenia skórno-naskórkowego sprawi, że nowy barwnik nie będzie się wytwarzał w nadmiarze.

Skutek uboczny – odmłodzenie

Nie mam jeszcze wystarczających doświadczeń własnych z leczeniem przewlekłych przebarwień, wiem od lekarzy zagranicznych, że rf mikroigłowa pulsacyjna działa na nie. Natomiast zdążyłem przez kilka miesięcy sprawdzić jej działanie na tzw. rumień starczy (związany ze zniszczoną skórą), czyli stałe zaczerwienienie skóry, które pojawia się szczególnie na dekolcie o osób 50+, o czym pisałem w artykule w ubiegłym miesiącu.
Jak działamy na połączenie skórno-naskórkowe, mamy przy okazji efekt odmłodzenia, bo na tym poziomie skóry jest największe zgromadzenie komórek macierzystych i możliwe, że gdy dokonujemy urazu dokładnie na tym poziomie to jesteśmy w stanie wyindukować aktywność tych komórk. Regeneracja połączenia skórno-naskórkowego jak widać działa kompleksowo na wiele problemów.

RF mikroigłowa pulsacyjna jest całkowitą nowością. Chociaż wygląda podobnie do frakcyjnej rf mikroigłowej, jest to kompletnie inne urządzenie, bo ma zupełnie inne parametry prądu, a to w nim jest cały klucz do działania, a nie w ilości i rodzaju igiełek. Zabieg w teorii wygląda podobnie, ale mniej boli, więc jeśli jest wykonywany na małej powierzchni, to nawet nie trzeba znieczulenia.
Ponieważ, gdy pojawia się nowe urządzenie, wzrasta tendencja do podszywania pod ten zabieg innych zabiegów, które nim nie są, uprzedzam, że RF pulsacyjną ma w tej chwili tylko jeden producent, a parametry prądu są opatentowane i firma nie chce zdradzić, jak one są dobrane.

Share this article