Osocze bogatopłytkowe jest jednym z lepszych zabiegów wspomagających medycynę estetyczną. Pobudza np. szybszą regenerację tkanek, ułatwiając gojenie się ran i owrzodzeń. Dobrze je robić po zabiegach inwazyjnych, np. po laserze lub rf mikroigłowej (byłoby idealne po zabiegach rf mikroigłową na rozstępy, gdyby nie duże koszty przy tak znacznej powierzchni). Natomiast nie da się osoczem usunąć chomików, zmarszczek, rumienia czy przebarwień, nie zliftingujemy nim twarzy, nie wypełnimy bruzd, ani nie powiększymy ust. Po prostu służy ono do czegoś innego.

Gdy mówimy skrótowo o zabiegu osoczem, chodzi w istocie o zabieg osoczem bogatopłytkowym. Zależy nam bowiem na wstrzyknięciu nie osocza, ale płytek krwi, bo to one dobrze robią naszej skórze, osocze służy jedynie do ich rozcieńczenia. Poprawna nazwa zabiegu brzmiałaby jeszcze lepiej w ten sposób: „zabieg wstrzykiwania płytek krwi rozcieńczonych osoczem” (fot. arch. własne Triclinium)

Gdy mówimy skrótowo o zabiegu osoczem, chodzi w istocie o zabieg osoczem bogatopłytkowym. Zależy nam bowiem na wstrzyknięciu nie osocza, ale płytek krwi, bo to one dobrze robią naszej skórze, osocze służy jedynie do ich rozcieńczenia. Poprawna nazwa zabiegu brzmiałaby jeszcze lepiej w ten sposób: „zabieg wstrzykiwania płytek krwi rozcieńczonych osoczem” (fot. arch. własne Triclinium)

Mimo zalet zabiegu przychodzą do mnie kobiety, które miały gdzieś robione osocze i są zawiedzione, bo zabieg okazał się nieskuteczny. Zawsze wtedy dopytuję o procedury, jakie były stosowane w czasie zabiegu, a także o oczekiwania, jakie miały pacjentki.
Niezadowolone pacjentki dzielę na dwie kategorie:
– takie, których oczekiwania były zawyżone. Albo namówiono je na zabieg, wprowadzając w błąd, że będzie on skuteczny na problemy, z którymi przyszły. Albo to one same oświadczyły, że życzą sobie zabiegu osoczem, np. na chomiki, i nikt nie wyprowadził ich z błędu, że to nieskuteczne, i nie poinformował, że nie o to chodzi w tym zabiegu.
– takie, którym zostało podane osocze niewłaściwej jakości, i na tym aspekcie się dzisiaj skupię

OSOCZE CZY PŁYTKI KRWI?
Gdy mówimy skrótowo o zabiegu osoczem, chodzi w istocie o zabieg osoczem bogatopłytkowym. Zależy nam bowiem na wstrzyknięciu nie osocza, ale płytek krwi, bo to one dobrze robią naszej skórze, osocze służy jedynie do ich rozcieńczenia. Poprawna nazwa zabiegu brzmiałaby jeszcze lepiej w ten sposób: „zabieg wstrzykiwania płytek krwi rozcieńczonych osoczem”. A tymczasem wielu lekarzy podaje osocze zwykłe albo wręcz… ubogopłytkowe, co wynika z niezrozumienia idei zabiegu.
Żeby zabieg przyniósł dobry efekt, trzeba:
– dobrze zakwalifikować pacjenta do zabiegu
– pobrać odpowiednią ilość krwi
– właściwie ją odwirować
– z odwirowanego preparatu pobrać właściwą część
– odpowiednio ją wstrzyknąć
Na każdym z powyższych etapów można popełnić błędy.

BOGATO CZY UBOGOPŁYTKOWE, CZYLI JAK ROZCIENCZAĆ PŁYTKI KRWI
Odwirowując krew rozdzielamy ją na trzy frakcje: czerwoną (czerwone płytki krwi), przezroczysto-żółtawą (osocze) i warstwę właśnie z płytkami krwi pomiędzy. Z 10 ml pobranej krwi, płytki krwi to zaledwie 0,3 ml, co wystarcza zaledwie na ostrzyknięcie blizny wielkości paznokcia. Dlatego często rozcieńcza się płytki krwi osoczem i wszystko zależy od tego w jakich proporcjach to zrobimy. Jeśli płytki krwi rozcieńczymy całym uzyskanym z odwirowania osoczem (czyli np. z 10 ml krwi do 0,3 ml płytek dociągniemy 4-5 ml osocza) to nie będzie to już osocze bogatopłytkowe tylko osocze o zwykłym stężeniu płytek krwi. Takie osocze, owszem, zadziała na skórę, ale nie będzie tak skutecznie jak stężone. A byłoby nim, gdyby do tych 0,3 ml płytek krwi dodać nie 4 ale najwyżej 1-2 ml osocza.

Często się też zdarza, że robiący zabiegi dysponują nieodpowiednimi probówkami, więc w ogóle nie mają jak odseparować i pobrać tych 0,3 ml płytek krwi. Pobierają więc samo osocze, ale jego wartość jest marna, bo jest ono pozbawione płytek krwi (jest to osocze ubogopłytkowe), a zabieg nim świadczy o niezrozumieniu idei zabiegu osoczem. Jest to moim zdaniem główny powód, dla którego w wielu gabinetach zabiegi osoczem są nieskuteczne.

INNE CZYNNIKI SKUTECZNOŚCI
Skuteczność zabiegu zależy też od tego, ile pacjent ma płytek krwi. A z tym bywa różnie –normy wynoszą od 120 tys. do 450 tys. na 1 ml3. Ponieważ skuteczność zabiegu zależy od liczby wstrzykniętych płytek krwi (a nie od ich wielkości czy objętości osocza bez płytek), to przy pobraniu tej samej objętości krwi do odwirowania liczba płytek w preparacie może się różnić u różnych pacjentów nawet trzykrotnie.

Kolejna sprawa – preparat trzeba podać jak najszybciej (najlepiej do 20 minut od pobrania krwi, maksymalnie do pół godziny). To dlatego, że żywotność stymulatorów w preparacie jest krótka.

Ważna jest też technika wstrzyknięcia. Stosowane są trzy sposoby podania – igłą, pistoletem i przez wklepywanie w skórę. Najmniej komfortowe, choć najskuteczniejsze, jest podawanie igłą, choć osocze ma skłonność do wytryskiwania ze strzykawki, a część wypływa po wyjęciu igły ze skóry, i w ten sposób, oceniam, na 5 ml preparatu marnuje się ok. 1 ml. To i tak niewielka strata. Przy stosowaniu pistoletu wykorzystuje się połowę preparatu, bo reszta rozlewa się po skórze. Metoda wklepywania, choć najbardziej komfortowa i ostatnio modna po zabiegach typu dermapen, dermaroller, czy laserze frakcyjnym, marnuje jeszcze więcej osocza (powiedziałbym nawet, że… większość).

JAK JA TO ROBIĘ
Kiedy sam wykonuję zabieg osoczem, stosuję probówki ze specjalną rurką dzięki czemu można precyzyjnie pobrać całość płytek krwi. Do jednego zabiegu pobieram zwykle od pacjenta 30 ml krwi. Uzyskuję z niej ok 0,8 ml płytek krwi, które rozcieńczam niewielką ilością osocza. Podaję preparat wyłącznie igłą – żadnego pistoletu ani wklepywania. Aby ograniczyć liczbę wkłuć (i tym samym straty osocza), robię to tunelowo, jak najgłębiej, żeby wtłoczyć jak najwięcej preparatu. Jak dotąd nikt jeszcze do mnie nie przyszedł ze skargą, że wykonane przeze mnie osocze nie działa. Dodatkowo przekonałem się, że jeśli ktoś robił u mnie zabieg laserem frakcyjnym bez osocza, a potem powtórzył go z osoczem, to widząc różnicę w sposobie gojenia się skóry i w jej wyglądzie po zabiegu, do lasera bez osocza nigdy już nie wrócił.

O ile dla osób starszych osocze polecam jako wspomagacz, a nie samodzielny zabieg, to dla młodych ludzi (25-30 lat) powinno ono być jednym z pierwszych zabiegów spowalniających efekty starzenia. Efekt minimum, jaki gwarantuje, to świeżo wyglądająca skóra (co widać do 3 tygodni po zabiegu), a np. pod oczami, gdzie skóra jest najcieńsza, poprawa jej sprężystości.
Jeśli jednak oczekujemy spektakularnych rezultatów, zabieg trzeba regularnie ponawiać. Bardzo też pomaga przy problemach z gojeniem się skóry.

Share this article