Ponieważ w tym miesiącu odmładzamy Anetę Todorczuk i jednym z zabiegów, które jej wykonaliśmy, było HIFU, przypomnę dziś fragment mojej książki „Medycyna estetyczna bez tajemnic” (wyd. PZWL) na temat HIFU właśnie. Książka jest cały czas dostępna w sprzedaży i jest kompendium medycyny estetycznej.

Książka "Medycyna estetyczna bez tajemnic" / fot. materiały prasowe

Książka “Medycyna estetyczna bez tajemnic” / fot. materiały prasowe

 

Oto fragment książki:

HIFU to nowe narzędzie medycyny estetycznej, które doskonale sprawdza się w zabiegu bezinwazyjnego liftingu twarzy. Nazwa to skrót od angielskiego terminu High Intensity Focused Ultrasound, co znaczy „skupiona wiązka fal ultradźwiękowych o dużym natężeniu”. Sama technologia jest znana od dawna – już około 20 lat temu stosowano ją w medycynie do usuwania guzów, m.in. raka prostaty. W medycynie estetycznej wykorzystywana jest od kilku lat i jej popularność rośnie.

Skoncentrowane ultradźwięki, wykorzystywane przez HIFU, służą do wywołania tarcia komórek, i w efekcie ich przegrzania, co stymuluje procesy naprawcze. Ściślej, fale emitowane przez głowicę urządzenia, przechodzą przez naskórek i kumulują się w jednym punkcie, w głębi skóry, powodując drgania komórek, które w wyniku tarcia je silnie rozgrzewa. Tworzy się więc rodzaj stożka, o szerokiej podstawie na zewnątrz i wierzchołku wewnątrz skóry. Stożki na zadanej głębokości powodują punktowe poparzenia o średnicy 0,5-1 mm, w odstępach 1-2 mm od siebie. Skupianie fal odbywa się na jednej z trzech głębokości (1,5 mm, 3mm lub 4,5 mm), określonych na stałe przez producenta urządzenia. Kiedy fale przechodzą przez naskórek pojedynczo, nie powodują żadnego efektu. Niewielki efekt może być widoczny już bezpośrednio po zabiegu, bo włókna kolagenowe ulegają skróceniu. Jednak na właściwy rezultat liftingu, w postaci trwałej zmiany kształtu twarzy i napięcia policzków, trzeba zaczekać od kilku miesięcy do pół roku.

Najważniejszą zaletą technologii HIFU jest to, że skóra pozostaje z wierzchu nietknięta (czasem bywa jedynie trochę zaczerwieniona), nie ma więc konieczności rekonwalescencji, i na drugi dzień po zabiegu można wracać do normalnych zajęć. Dla porównania – po RF mikroigłowej ślady widać 1-2 dni, a po laserze frakcyjnym 5-7 dni. HIFU wykonujemy na twarz, ale można też na resztę ciała – brzuch, pelikany, pośladki, także biust. W odczuciu niektórych osób zabieg jest bezbolesny, w odczuciu innych – boli. Zależy to po części od tego, jaka okolica została nim potraktowana.
Kolejną zaletą tej technologii jest bezpieczeństwo, co sprawia, że może być stosowana u osób z implantami, zastawkami lub rozrusznikiem, czyli takich, które są dyskwalifikowane do wielu zabiegów wykorzystujących nowoczesne technologie. Zabieg, w naturalny sposób stymulujący własne tkanki pacjenta, ma bardzo wysoką skuteczność, a oddziaływanie na sporej głębokości nawet 4,5 mm daje dobry efekt liftingu . Można go traktować jako sensowną alternatywę dla liftingu chirurgicznego.

HIFU ma też kilka minusów. Pierwszy z nich to cena urządzenia, która rzutuje na ceny zabiegów. Druga to brak możliwości płynnej regulacji głębokości zabiegu. Brak płynności i dowolności zmian sprawia, że trzeba żonglować głowicami, w wielu przypadkach brakuje wartości pośrednich. Minusem jest też punktowość zabiegu. Gdy wykonujemy zabieg na zadanej głębokości, to tkanka powyżej pozostaje nienaruszona, co zmniejsza skalę regeneracji komórek. Można sobie oczywiście wyobrazić, że w czasie zabiegu robimy trzy przejścia głowicą – zaczynamy na głębokości 4,5 mm, potem przechodzimy na 3mm, i na koniec na 1,5mm. To jednak trwa bardzo długo i dużo kosztuje. Wysoki koszt wynika z ceny kartridża, który jest przewidziany na ograniczoną liczbę „dziurkowań” i kosztuje bardzo dużo. Dla porównania, w zabiegach RF mikroigłowej lub laserem frakcyjnym liczba przejść głowicy nie jest aż tak istotna, gdyż koszt eksploatacyjny jest dużo niższy. HIFU nie jest selektywne (jak np. laser), a jednocześnie wytwarza dużą dawkę energii, więc choć technologia jest bezpieczna, wymaga bardzo rozsądnego stosowania, gdyż jak wiadomo, nawet najbezpieczniejszym urządzeniem można zrobić krzywdę, gdy się go niewłaściwie użyje. Łatwo sobie wyobrazić, że zabieg HIFU wykonany zbyt głęboko i mocno w miejscu, w którym płytko pod skórą znajduje się kość i włókna nerwowe (np. na czole) można doprowadzić do punktowego zapalenia kości, a czasem jeszcze poważniejszych komplikacji albo uszkodzenia nerwów. Dlatego kluczowe jest poprzedzenie zabiegu bardzo szczegółowym badaniem, przed wszystkim grubości skóry i tkanki tłuszczowej.

Wady nie podważają mojej opinii, że HIFU to jedna z lepszych metod liftingujących. Nadal za najbardziej skuteczną uważam radiofrekwencję mikroigłową (umożliwia większe zagęszczenie stref podgrzania, a i samo podgrzewanie jest silniejsze), ale HIFU ma niezaprzeczalny atut w postaci braku rekonwalescencji, oraz faktu, że może sięgać głębiej – nawet do 4,5 mm w głąb skóry. Bardzo korzystne efekty przynosi łączenie RF mikroigłowej i HIFU w jednym zabiegu, albo naprzemienne stosowanie tych metod.

Książkę można kupić on line lub w Triclinium w czasie wizyty:
https://pzwl.pl/Medycyna-estetyczna-bez-tajemnic,4841483,p.html

Share this article