Historia, którą opisuję, nie ma na razie happy endu. Jest zbyt świeża, dlatego piszę o niej na gorąco. Chodzi o bardzo nietypowe powikłanie po stymulatorze tkankowym. Kobieta, u której do niego doszło, właśnie wybiera się do szpitala.
Piszę o tym przypadku nie tylko ze względu na jego potencjalnie dramatyczny finał, ale przede wszystkim z powodu nietypowości objawów oraz po to, by zaktualizować to, co wcześniej pisałem o stymulatorach tkankowych.
Stymulatory tkankowe – moja aktualna opinia
Poprzednie dwa teksty o stymulatorach tkankowych wzbudziły sporo kontrowersji, co nie jest dla mnie zaskoczeniem. Rynek pokochał te zabiegi – są modne i bardzo dochodowe. Tymczasem ja takich zabiegów nie wykonuję.
Napisałem wcześniej, że „król jest nagi” – że obietnice, którymi obudowano stymulatory tkankowe, są w dużej mierze iluzją. Przynajmniej pocieszeniem było dla mnie to, że są to preparaty certyfikowane i że – mimo niewielkiej skuteczności – nie powinny robić krzywdy.
Z tej opinii muszę się dziś wycofać. Przypadek, który opisuję, pokazuje, że na rynku jest coraz więcej stymulatorów tkankowych bez certyfikatu i że mogą one powodować bardzo poważne powikłania.
Zaburzenia wzroku po zabiegu – przebieg zdarzeń
- Wtorek – podanie stymulatora tkankowego na całą twarz. Po około godzinie pierwszy epizod zaburzeń widzenia (ok. 15 minut).
- Środa – kilka epizodów w ciągu dnia, wizyta na ostrym dyżurze okulistycznym. Brak zmian w badaniu oka, podanie leków poprawiających ukrwienie.
- Czwartek – wizyta w gabinecie, podanie jednorazowego zastrzyku sterydowego.
- Piątek – kontakt ze mną.
- Sobota – wizyta w moim gabinecie, dokładny wywiad i analiza przebiegu.
- Poniedziałek – brak poprawy.
- Wtorek – decyzja o hospitalizacji i diagnostyce szpitalnej.
Oprócz zaburzeń widzenia pacjentka odczuwała bolesność w miejscach podania preparatu, szczególnie w okolicy policzka i jednej bruzdy nosowo-wargowej.
Dlaczego ten przypadek jest tak nietypowy
Objawy sugerują związek z zabiegiem, ale nie pasują do typowych mechanizmów powikłań naczyniowych:
- zaburzenia dotyczyły obu oczu (choć jednego bardziej),
- miały charakter epizodyczny, a nie stały,
- zmieniały się w zależności od oświetlenia.
To sprawia, że klasyczne wytłumaczenie zatkaniem pojedynczego naczynka jest mało prawdopodobne.
Podejrzany preparat – brak certyfikatu
Pacjentka udokumentowała opakowanie preparatu. Okazało się, że był to stymulator tkankowy bez certyfikatu dopuszczającego do iniekcji w Europie. Preparat posiadał dystrybutora w Polsce, co oznacza, że jest w obrocie systemowym, a nie incydentalnym.
To szczególnie niepokojące, bo pokazuje, że sprzedaż niecertyfikowanych produktów odbywa się jawnie i bez większych obaw o konsekwencje.
Możliwe mechanizmy powikłania
Na tym etapie można jedynie rozważać hipotezy:
- mechanizm naczyniowy (zator lub ucisk w innym miejscu niż oko),
- przemieszczenie się materiału z prądem krwi,
- reakcja toksyczna lub immunologiczna.
Pacjentka ma wywiad alergiczny i epizody leczenia sterydami, co mogło zwiększyć reaktywność organizmu.
Dlaczego czas reakcji ma kluczowe znaczenie
W tego typu powikłaniach liczy się czas. Postępowanie powinno być od początku kompleksowe i intensywne. Leczenie jednorazowe, doraźne, bez kontynuacji, często prowadzi do utraty szansy na pełne cofnięcie zmian.
Są powikłania, przy których mamy tygodnie na reakcję. Są też takie, gdzie liczy się każda godzina – zwłaszcza gdy w grę wchodzi wzrok.
Najważniejsze wnioski
- Stymulatory tkankowe nie są zabiegami „lekkimi”.
- Na rynku funkcjonują preparaty bez certyfikatu.
- Niecertyfikowane produkty mogą powodować ciężkie i nietypowe powikłania.
- Medycyna estetyczna jest medycyną, a nie prostą procedurą kosmetyczną.
Do sprawy wrócę, gdy będę znał dalszy jej przebieg.
Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej. Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.




Andzela | 2023/03/15
|
Witam.
U Mnie po ostrzyknięciu preparatem Gouri pod jedną powieką , w jednej chwili zrobiło mi się gorąco na twarzy zrobiłam się bordowa miałam trudności z złapaniem oddechu i duże duszności w klatce piersiowej .
co mogło być przyczyną ?
Urszula | 2023/06/19
|
Jestem w drugiej dobie po karboksyterapii i u mnie również pojawiają się zaburzenia ostrości widzenia, pierwszy raz wystąpiły kilka godzin po zabiegu i wracają co parę godzin. towarzyszy uczucie potrzeby przecierania oczu by wyostrzyć widzenie. przestraszyłam się i zadecydowałam o zaniechaniu jakichkolwiek zabiegów kosmetycznych ingerujących w moje ciało. dziękuję za ten tekst panie doktorze i kibicuję w walce o jakość i świadomość w kosmetologii i medycynie.