Marek Wasiluk
 

Kwas hialuronowy – kto nas oszukuje?

Pisząc o powikłaniach po kwasie hialuronowym, próbuję zrozumieć, dlaczego dochodzi do nich coraz częściej. Od pacjentek, które trafiają do mnie z problemami, staram się uzyskać jak najwięcej informacji: kto podawał preparat, jaki produkt został użyty, kiedy pojawiły się objawy i jak rozwijało się powikłanie. Szukam wspólnego mianownika, bo faktem jest, że takich przypadków jest coraz więcej, są coraz bardziej nietypowe i coraz częściej pojawiają się późno.

To prowadzi do ważnego pytania: czy naprawdę wiemy całą prawdę o kwasie hialuronowym? Nie mam tu na myśli samego kwasu jako związku chemicznego, który jest dobrze poznany, bezpieczny i biozgodny. Mam na myśli gotowy preparat, który powstaje w procesie technologicznym i jest sprzedawany jako kwas hialuronowy.

Biozgodny kwas hialuronowy i powikłania – jak to możliwe?

Pacjenci często są zdziwieni, że kwas hialuronowy może powodować powikłania. Przecież wiadomo, że jest biozgodny i bezpieczny. I to prawda, jeśli mówimy o samej cząsteczce HA.

Problem polega na tym, że w gabinecie nie podaje się idealnie czystej cząsteczki kwasu hialuronowego, tylko konkretny preparat. Taki preparat jest produkowany przez bakterie, a następnie oczyszczany, sieciowany i pakowany. Każdy z tych etapów ma znaczenie dla bezpieczeństwa.

Od stopnia oczyszczenia zależy m.in. ryzyko reakcji alergicznych. Nie jest to alergia na sam kwas hialuronowy, ale np. reakcja na pozostałości ścian komórkowych bakterii. Innego typu problemy mogą pojawić się przy niedostatecznej aseptyce zabiegu.

To wszystko było dotąd w miarę znane i przewidywalne. Istniał dość logiczny podział na dobre i złe preparaty z kwasem hialuronowym. Wiadomo było, że są marki utrzymujące dobry poziom oraz produkty słabe, no name, o większym ryzyku.

Późne powikłania po kwasie hialuronowym

Największa zmiana polega na tym, że coraz częściej widzę powikłania, które nie pojawiają się po jednym dniu czy po tygodniu. Nie są to typowe reakcje, takie jak biofilm czy ropień, ale późne powikłania po kwasie hialuronowym.

Rekordowy czas od podania preparatu do wystąpienia powikłania, z jakim miałem do czynienia, wynosił trzy lata. Niestety nie wiem, jaki preparat został użyty, bo nie była to moja pacjentka. W wielu przypadkach trudno to ustalić, ponieważ pacjenci nie wiedzą, jaki kwas hialuronowy im podano.

Trzy lata to bardzo długo. Naturalnie pojawia się pytanie: jak to możliwe, skoro kwas hialuronowy zwykle rozkłada się dużo wcześniej — po kilku miesiącach, czasem po roku?

Gdy kwasu hialuronowego teoretycznie już nie ma

Powikłanie pojawiające się po tak długim czasie wydaje się nielogiczne. A jednak takie przypadki się zdarzają.

W takich sytuacjach zawsze zadaję sobie pytanie: czy to rzeczywiście powikłanie po kwasie hialuronowym? Jeśli tak, to w jaki sposób może być związane z preparatem, który teoretycznie dawno powinien zostać wchłonięty?

To początek trudnej diagnostyki. Postępowanie z takimi powikłaniami jest skomplikowane i nie ma jednej uniwersalnej metody. Jednym z kroków bywa podanie hialuronidazy. Czasem działa, mimo że kwasu teoretycznie nie powinno już być. Czasem jednak nie działa.

Skoro powikłania się pojawiają — i to tak późno — oznacza to, że rzeczywistość jest bardziej złożona, niż wynikałoby z prostego założenia: „kwas się wchłonął, więc problemu nie ma”.

Ile kwasu hialuronowego jest w preparacie?

Wspomniałem, że w preparacie nazywanym potocznie kwasem hialuronowym samego HA nie ma tak dużo, jak mogłoby się wydawać. To, czego używa się w gabinetach, to preparat z kwasem hialuronowym, a nie czysty kwas.

W 1 ml preparatu znajduje się około 20 mg samego HA. Reszta to woda oraz różne dodatki technologiczne, w tym związki związane z procesem sieciowania.

Właśnie dlatego nie wolno utożsamiać idealnej cząsteczki kwasu hialuronowego z gotowym preparatem, który przechodzi przez wieloetapowy proces produkcji.

Czy mamy wystarczające badania nad kwasem hialuronowym?

Nie wiem, czy były wykonywane naprawdę sensowne metodologicznie badania nad późnym bezpieczeństwem i długofalowym utrzymywaniem się preparatów kwasu hialuronowego w organizmie. Podejrzewam, że nie ma ich zbyt wiele.

Kwas hialuronowy jest wyrobem medycznym, a nie lekiem. To oznacza, że wymagania badawcze są inne niż w przypadku leków. Najczęściej ocenia się bezpieczeństwo po podaniu, efekt wizualny i tempo wchłaniania, ale długofalowe badania są znacznie trudniejsze i kosztowniejsze.

Z mojego doświadczenia z obszaru badań klinicznych wynika, że firmy nie zawsze są gotowe inwestować w szerokie, kosztowne badania, jeśli prawo ich do tego nie zmusza. To jest problem, bo wielu pacjentów zakłada, że wszystko, co stosuje się w medycynie estetycznej, ma bardzo mocne podstawy naukowe i długie testy. Niestety nie zawsze tak jest.

Kto jest odpowiedzialny za powikłania?

Nie wiem, czy ktoś zna jednoznaczną odpowiedź. Możliwe, że powikłań jest więcej, bo wykonuje się coraz więcej zabiegów. Możliwe też, że część producentów nie wie wystarczająco dużo o długofalowym działaniu swoich produktów.

Mam jednak wrażenie, że globalnie jakość części preparatów z kwasem hialuronowym się obniżyła. Na świecie działa kilku głównych producentów, którzy przemysłowo wytwarzają kwas sprzedawany później różnym markom. To trochę przypomina produkcję koncentratu lub pulpy owocowej, którą potem różne firmy sprzedają pod własnymi etykietami.

Jeśli produkt wyjściowy jest słaby, cierpi na tym także produkt końcowy. A pacjent często nie ma żadnej możliwości sprawdzenia, co dokładnie zostało mu podane.

Problemem nie jest sam kwas, tylko rynek

Przykro mi, że tak często piszę krytycznie o kwasie hialuronowym. Ale tak naprawdę nie twierdzę, że sam kwas hialuronowy jest zły. Problem polega raczej na tym, że coś bardzo złego dzieje się z rynkiem.

Mówi się nam półprawdy, dystrybutorzy czasem nie wiedzą, co sprzedają, a czasem być może sami są wprowadzani w błąd. Nie mamy pełnego oglądu tej rzeczywistości.

Dlatego może się okazać, że ryzyko powikłania istnieje niezależnie od tego, kto wykona zabieg. Różnica polega jednak na tym, że lekarz powinien wiedzieć, jak zareagować na powikłanie, a osoba bez przygotowania medycznego zwykle takiej wiedzy nie ma.

FAQ – późne powikłania po kwasie hialuronowym

Czy powikłania po kwasie hialuronowym mogą pojawić się po czasie?

Tak. Zdarzają się późne powikłania po kwasie hialuronowym, nawet wtedy, gdy teoretycznie preparat powinien być już wchłonięty.

Dlaczego powikłanie może pojawić się, gdy kwasu już teoretycznie nie ma?

Nie zawsze wiadomo. Możliwe, że w tkankach pozostają elementy preparatu, dodatki technologiczne lub reakcje zapalne uruchomione wcześniej. Diagnostyka takich przypadków jest trudna.

Czy hialuronidaza zawsze działa przy późnych powikłaniach?

Nie. Hialuronidaza bywa jednym z etapów postępowania, ale nie zawsze rozwiązuje problem, szczególnie gdy mechanizm powikłania nie jest oczywisty.

Czy sam kwas hialuronowy jest zły?

Nie. Problemem nie jest sama cząsteczka kwasu hialuronowego, tylko gotowy preparat, jego jakość, proces produkcji, dodatki technologiczne oraz sposób użycia.

Dlaczego warto wiedzieć, jaki preparat został podany?

Informacja o preparacie jest bardzo ważna w razie powikłań. Ułatwia diagnostykę, ocenę ryzyka i wybór dalszego postępowania.

Disclaimer:
Powyższy materiał ma charakter informacyjny i edukacyjny.
Nie stanowi porady medycznej ani indywidualnej rekomendacji terapeutycznej.
Każdy przypadek wymaga indywidualnej konsultacji z lekarzem oraz odpowiedniej diagnostyki.

Ostatni komentarz
  • Bardzo dobry artykuł. A kto nas oszukuje? Moim zdaniem oszukuje nas przede wszystkim osoba, która rzekomo ma uprawnienia albo pracuje na bardzo złej jakości preparatach. Jedno jest pewne. Dany kwas musi mieć rejestrację FDA. Higiena też musi być. Są teraz te zestawy Custom pack dla lekarzy specjalnie rekomendowane. Konferencja też na ten temat była.

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

sassadsadasdsad