Dzisiejszy wpis będzie nietypowy, bo napisany przez moją żonę Kamilę Wasiluk. Kamila jest stomatologiem i lekarzem medycyny estetycznej, ale to nie medycyna estetyczna, lecz ortodoncja jest jej pasją. Jest naprawdę w tym dobra! Ma tytuł Master of Science in Orthodontics zdobyty na podyplomowych trzyletnich studiach specjalizacyjnych na Donau University w Austrii. O prostych zębach i pięknym uśmiechu pisze na swoim blogu Mama Ortodonta i profilu fb 

Ostatnio napisała artykuł o tym, jakie zabiegi medycyny przetestowała na sobie, a raczej jakie zabiegi ja przetestowałem na niej.
Moja żona korzysta z zabiegów medycyny estetycznej w sposób w pełni świadomy, czyli z tych, które pomagają jej na bieżące problemy, jak np. przebarwienia, i z tych, które w sposób naturalny, a nie przerysowany, podtrzymują jej urodę. Wiadomo, że każdy lekarz medycyny estetycznej ma swoja własną filozofię działania, moją można poznać patrząc na Kamilę. Polecam jej tekst oraz jej blog.

Na zdjęciu moja żona Kamila Wasiluk

Na zdjęciu moja żona Kamila Wasiluk

 

Z jakich zabiegów medycyny estetycznej korzystam

Nadal nie każda kobieta chce się przyznać, że korzysta z zabiegów medycyny estetycznej. Wiele dziewczyn boi się tych zabiegów. Wynika to zazwyczaj z ciągle pokutującego w społeczeństwie przekonania, że medycyna estetyczna to tylko sztuczność i zniekształcanie wyglądu. A to nieprawda i dziś na własnym przykładzie, jako żona lekarza, który zajmuje się medycyną estetyczną, chciałabym Wam pokazać, że można dzięki tej dziedzinie medycyny wyglądać młodo i naturalnie. Wszystko zależy od tego, na jakie zabiegi się zdecydujemy i jak będziemy z nich korzystać. Należy pamiętać, że starzenie jest „chorobą przewlekłą”, dlatego lepiej robić regularnie drobne zabiegi, niż wszystko naraz w jednym momencie, a później przez kilka lat nic.

Niestety są osoby, które nadużywają zabiegów  medycyny estetycznej, co w konsekwencji zmienia ich wygląd na nienaturalny. W Triclinium, które prowadzę wraz z moim mężem wyznawane jest inne podejście – kobieta po terapii ma wyglądać młodo i ładnie, jej skóra ma być jędrna, gładka, odżywiona, ale twarz ma wyglądać naturalnie, młodo i estetycznie.
Jestem już po 40 i mam troje dzieci. Z powodu nadmiaru zawodowych i domowych obowiązków trudno znaleźć przestrzeń czasową na częste zabiegi, jednak udało mi się rozprawić z problemami, które mocno mi przeszkadzały:
1. Zbędne owłosienie – chyba żadna kobieta za nim nie przepada. Pozbyłam się zbędnego owłosienia z bardzo dobrym efektem za pomocą fotodepilacji. W Triclinium robimy to za pomocą urządzenia E-light. Nie jest to laser, ale połączenie światła IPL i prądu RF. Dzięki takiej technologii zabieg jest mniej bolesny i radzi sobie również z jasnymi i cienkimi włosami, a także mogą go wykonywać osoby o ciemnej karnacji. Taka depilacja to długi proces, trzeba przejść ok. 6-7 naświetleń, wykonywanych w odpowiednich odstępach czasu (wynika to z tego, że włosy mają różne fazy wzrostu i wykonując zabieg dziś, nie zadziałamy na wszystkie włosy, bo część z nich jest uśpiona). Ważne, żeby każdorazowo zabieg był bardzo dokładnie zrobiony, czyli żeby osoba, która go wykonuje naświetliła każdy centymetr skóry, inaczej nie wszystkie włosy będą unieszkodliwione. Zabiegi są więc długie. Ale warto przejść przez ten proces. Z depilacji jestem bardzo zadowolona, bo w końcu pozbyłam się uciążliwego problemu.
2. Cera mieszana – to chyba utrapienie wielu z nas. Nie tylko młode dziewczyny, ale również dorosłe kobiety mają tego rodzaju problem. Ja też przez wiele lat borykałam się z wiecznie przetłuszczoną skórą i cyklicznie pojawiającymi się wypryskami. Rozwiązaniem na to okazały się chemiczne peelingi medyczne. Regularnie je wykonuję i bardzo je lubię. Nie tylko normalizują stan skóry, ale również przez to, że powodują złuszczanie, poprawiają jej koloryt. Skóra po nich jest widocznie odświeżona. Od pewnego czasu robię bardzo dobry, mocny peeling Perfect Derma Peel, który dodatkowo działa antystarzeniowo. Oczywiście te zabiegi można robić tylko jesienią i zimą, kiedy nie ma dużego promieniowania słonecznego i nie ma ryzyka, że na skórze powstaną przebarwienia pozabiegowe. Moja skóra jest dość odporna, dlatego ja nie potrzebowałam dni wolnych od pracy. Skóra po nich była po prostu zaczerwieniona, a trzeciego dnia zaczęła się złuszczać. W tym czasie wygląda się troszkę nieestetycznie, ale częste natłuszczanie pozwalało mi normalnie przetrwać dzień bez straszenia ludzi. Dodam tylko, że nigdy nie miałam dużych problemów  z trądzikiem. To jest poważne schorzenie, które leczy się w zupełnie inny sposób.
3. Przebarwienia – po trzeciej ciąży nabawiłam się przebarwień o podłożu hormonalnym. Melasma to bardzo uporczywe przebarwienia, które trudno usunąć i często nawracają. W jej przypadku nawet bardzo dobra profilaktyka i stosowanie kosmetyków z wysokim filtrem może być niewystarczające. Poza tym nie ma szans na to, żeby melasma samoistnie zniknęła. Kto przez to przeszedł, to wie o czym mówię. Dlatego nie obyło się bez odpowiedniej terapii. Marek stosował u mnie dwa przeznaczone stricte do leczenia przebarwień lasery: bromkowo-miedziowy i Q-switch. Działają one synergicznie i w trochę inny sposób. Melasmy nie da się niestety usunąć szybko. Zabiegów zawsze jest kilka, a czasem nawet kilkanaście, u mnie było ok. siedmiu. Lekarz musi dobrze wyważyć parametry zabiegu, tak aby był wystarczająco mocny i usuwał pigment, a jednocześnie nie za mocny, żeby nie nastąpiła reakcja obronna organizmu w postaci powrotu przebarwień, czasem jeszcze większych. Na szczęście ja pozbyłam się tych brunatnych plam i teraz pilnuję, żeby nie wróciły.
4. Tendencja do zmarszczek mimicznych na czole – po tacie odziedziczyłam skłonność do pojawiania się zmarszczek poziomych na czole i lwiej zmarszczki. Moje czoło silnie się marszczy, już nawet w okresie liceum mi to przeszkadzało. Bardzo skutecznym i bezpiecznym rozwiązaniem okazał się Botoks. Robię go regularnie, raz na pół roku, Unieruchamia on mięśnie mimiczne na czole, przez co skóra nad nimi się relaksuje i rozprostowuje się. W efekcie, po pierwsze zmarszczki znikają, a po drugie przez to, że czoło przestaje się marszczyć, istniejące zmarszczki nie pogłębiają się i nie powstają nowe. Oczywiście nigdy nie robię czoła na tzw. „blachę”, dzięki czemu mam możliwość zachowania jego ruchomości i nie wyglądam dziwnie. Zabieg jest niebolesny, bezpieczny i daje bardzo dobre efekty. Warto go stosować, szczególnie jeśli ma się takie jak ja tendencje do mocnego marszczenia górnej partii twarzy.
5. Starzejąca się skóra na twarzy – już po trzydziestce skóra zaczyna wiotczeć, a owal twarzy niekorzystnie się zmienia, pojawiają się bruzdy. Wychodzę z założenia, że lepiej zapobiegać niż potem być zmuszonym do wykonania inwazyjnych zabiegów, więc regularnie, dwa razy w roku wykonuję zabiegi, które poprawiają jędrność skóry, poprzez jej stymulowanie i „zachęcanie” do samonaprawy. Tak działają zabiegi oparte na termicznym podgrzaniu głębokich warstw skóry. Kontrolowane poparzenie odpowiednich partii skóry powoduje, że zaczyna się ona regenerować, powstają nowe włókna kolagenu i elastyny, które odpowiadają za jej odpowiednie napięcie. W efekcie skóra w naturalny sposób poprawia swoją jędrność. Ja bardzo lubię frakcyjną radiofrekwencję mikroigłową. Zabieg polega to na tym, że do skóry przykładana jest głowica urządzenia, która zakończona jest kilkudziesięcioma mikroigiełkami. Te mikroigiełki wbijają się w skórę i płynie po nich prąd zmienny, który indukuje ciepło. Na zewnątrz twarz jest tylko zaczerwieniona, natomiast w środku dochodzi do kontrolowanego podgrzania. Zabieg jest mało bolesny, nie wyłącza z funkcjonowania (prawie nic nie nie widać), a po kilku tygodniach pojawiają się bardzo dobre efekty – skóra jest lepiej napięta. To działa i jest lepsze niż wypełniacze, ponieważ daje naturalne efekty.
6. Mało jędrna skóra brzucha po ciążach – trzy ciąże odcisnęły się na moim ciele. Nie oszukujmy się, nawet jak się nie ma problemu z powrotem do poprzedniej wagi, nie każda kobieta ma szczęście naturalnego przywrócenia dawnej jędrności skóry na brzuchu, która była rozciągana do granic możliwości. Często pojawiają się też dodatkowo rozstępy. Ja od pięciu lat, raz na jakiś czas, na skórę brzucha wykonuję frakcyjną rf mikroigłową. Tę samą co na odmłodzenie twarzy, jednak parametry są zupełnie inne. Zabieg ten działa ujędrniająco, więc można ją stosować na każdy obszar na ciele, a poza tym odpowiednio wykonana leczy rozstępy, bo jako jedna z niewielu metod pozwala mocno podgrzać naprawdę bardzo głębokie warstwy skóry. A właśnie tam powstają rozstępy, które są niczym innym jak zerwanymi włóknami kolagenu i elastyny. Takie „dziury” trzeba na nowo odbudować i odpowiednio wykonana frakcyjna rf mikroigłowa sobie z tym radzi. Moje rozstępy zredukowały się,  a skóra brzucha zdecydowanie napięła.  Przeszłam około 8 zabiegów.
7. Gorsza kondycja ciała po zimie – czasami lubię też nieco bardziej kompleksowo poprawić wygląd ciała, zwłaszcza przed urlopem ? Proszę wtedy dziewczyny, które zajmują się u nas kosmetologią, żeby zrobiły mi zabiegi Robolex. To metoda, która łączy w sobie działanie kilku technologii i dzięki temu jednocześnie poprawia napięcie skóry, modeluje sylwetkę, a także pomaga pozbyć się cellulitu i tłuszczyku. Zabieg polega na przesuwaniu po ciele specjalnej głowicy, która masuje, podgrzewa i pulsacyjnie, delikatnie zasysa skórę. Ma dodatkowo laser biostymulacyjny. Zabieg trzeba wykonywać go w serii, więc robimy ok. 8 powtórzeń, 1-2 razy w tygodniu. Lubię go, bo czuję i widzę, że skóra na ciele staje się  wygładzona i napięta.
Jeśli chodzi o mnie, to wymienione wyżej terapie wystarczają mi w zupełności. Jak widzicie, te zabiegi pozwoliły mi uporać się, z jakimiś uporczywymi problemami lub działają dla mnie profilaktycznie. Nie robię wielkich rewolucji i nie próbuję zmienić swojego wyglądu, tylko  skutecznie o siebie zadbać.

Wiem, że każda z nas jest inna, ma inne problemy urodowe, a przez to potrzebuje innych terapii. Widzę, z jak różnymi problemami zgłaszają się do Triclinium nasze Pacjentki. Jedne potrzebują usunąć poważny defekt np. rozstępy, blizny, czy przebarwienia. Innym przeszkadza upływający czas i chcą się odmłodzić. Jeszcze inne nie są zadowolone z urody, jaką obdarzyła je natura i chciałby nieinwazyjnie poprawić rysy swojej twarzy (usunąć jakąś asymetrię, usunąć garbek na nosie, wysunąć bródkę itp). Są też Pacjentki, które nie są zadowolone ze swojej figury, albo po prostu chcą zapobiegać powstawaniu objawom starzenia. Dlatego potrzeba mądrego podejścia lekarza, który zaproponuje zabiegi indywidualnie dobrane dla każdego, a nie działa szablonowo. Dlatego radzę Wam, abyście zawsze dobrze sprawdziły, jak działa gabinet, do którego się wybieracie, jakie ma zabiegi, jakim sprzętem dysponuje i jakie doświadczenie mają ludzie, którzy w nim pracują. Rola lekarza jest więc niezmiernie ważna.

Kamila Wasiluk / mamaortodonta.pl

Share this article