Początek roku sprzyja podsumowaniom, więc i ja wpiszę się w ten trend. Mógłbym co prawda poprzestać na jednym zdaniu, że rewolucji w medycynie estetycznej nie było, ale przecież nie z samych rewolucji medycyna estetyczna jest zbudowana.

 

Początek roku to dobry czas na podsumowania (fot. Fotolia)

Początek roku to dobry czas na podsumowania (fot. Fotolia)

1. BEZ REWOLUCJI
Jak to już we wstępie zapowiedziałem, nie zdarzyło się w 2018 roku nic rewolucyjnego, nic wielkiego, nic co zmieniłoby oblicze medycyny estetycznej. Nie nastąpił żaden przełom ani na rynku technologii, materiałów czy produktów.

2. WZROST LICZBY POWIKŁAŃ
Wzrost powikłań po zabiegach jest niestety bardzo wyraźną tendencją. Coraz mniej kompetentne osoby, coraz słabszy sprzęt i materiały, tworzą razem niebezpieczną mieszankę. Chyba jeszcze nigdy nie napisałem tylu artykułów na temat powikłań co w 2018 roku. Co tydzień dostaję po kilka maili z nowymi przypadkami. Pacjenci przyjeżdżają do mnie z daleka, bo wyczerpali już wszelkie sposoby uzyskania pomocy u miejscowych lekarzy. Paradoksalnie bardzo często są to powikłania po zabiegach, które teoretycznie powikłań nie dają. To narasta i naprawdę nie wiadomo jak ten trend zatrzymać.

3. HIFU – NA TAK I NA NIE
Był to zdecydowanie rok HIFU. Zarówno w sensie pozytywnym, bo metodą tą można uzyskać bardzo dobre efekty liftingujące przy braku potrzeby regeneracji. I w sensie negatywnym, i to niestety nawet bardziej, bo HIFU weszło tam, gdzie wejść nie powinno, czyli do gabinetów kosmetycznych. Wykonują ten zabieg osoby, które zazwyczaj nie mają do tego kwalifikacji i bagatelizują inwazyjność tej metody, w związku z tym pojawia się cała masa powikłań, które nie powinny się zdarzyć: opadająca tkanka czy porażenie nerwów. Coraz więcej jest też marketingowych nadużyć, które prowadzą do sprzedaży zabiegów we wskazaniach, na które HIFU na pewno nie pomoże (np. rozstępy, cellulit).

4. ZMIERZCH GWIAZD
W ostatnim roku znów na wartości straciły nici PDO mono, czyli nici krótkie proste. Nici z haczykami ciągle znajdują zastosowanie, gdyż działają dobrze przy opadającej skórze.
Żywot medialny zakończyła też plazma medyczna. Co prawda jest cały czas obecna w gabinetach, ale już bez marketingowej histerii.

5. GDZIE TEN KOLAGEN
Kolagen pojawił się na rynku jako rewolucyjny wypełniacz, i bardzo szybko okazało się, że rewolucji nie spowodował. Była to kolejna generacja kolagenu (bo wypełniacze na bazie kolagenu już kilkukrotnie się pojawiały, i niestety nie zawojowały rynku medycyny estetycznej, ponieważ posiadały sporo wad). Powstało wokół niego trochę marketingowego szumu na początku, ale już się wyciszył, co nie dziwi, bo najważniejszą zaletą wypełniaczy na bazie kolagenu jest możliwość kreowania przekazu marketingowego, że wstrzykujemy kolagen, a nie bezpieczeństwo czy trwałość efektu (kolagen tu niestety ewidentnie przegrywa z innymi wypełniaczami).

Share this article