Zgłosiła się do mnie pacjentka, której, w rezultacie zabiegu HIFU, zaczęła opadać lewa część twarzy.

Uszkodzenie nerwu twarzowego w czasie zabiegu HIFU jest przykładem wysoce rażącej niekompetencji osoby wykonującej zabieg (fot. za zgodą klientki)

Uszkodzenie nerwu twarzowego w czasie zabiegu HIFU jest przykładem wysoce rażącej niekompetencji osoby wykonującej zabieg (fot. za zgodą klientki)

Piszę o tym, bo widzę, że dla osób zafascynowanych efektami, jakie można uzyskać dzięki HIFU, zabieg ten ciągle wydaje się prosty i bezpieczny. Owszem, efekty po zabiegu są fascynujące, i owszem, nie jest to zabieg skomplikowany, jeśli się wie, jak go przeprowadzić. Jednak, jak już wiele razy zwracałem uwagę, za jego wykonywanie często biorą się osoby niewykwalifikowane, które nie znają wystarczająco anatomii twarzy, a przede wszystkim brakuje im pokory. I dotyczy to nie tylko rodzimego rynku, bo wspomniana pacjentka wykonywała zabieg za granicą, a przyczyną komplikacji na pewno nie była niska jakość urządzenia – został on wykonany dobrym sprzętem.

Pacjentce, o której piszę, w czasie zabiegu uszkodzono nerw twarzowy, który jest odpowiedzialny za unerwienie ruchowe mięśni twarzy. Nerw twarzowy, który steruje mimiką, to duży nerw, biegnący pod skórą (miejscami głębiej, miejscami płycej) od ślinianki przyusznej promieniście w kierunku policzka. Muszę przyznać, że uszkodzenie go w czasie HIFU jest ogromną sztuką i świadczy o dużej niekompetencji osoby wykonującej zabieg.

Z ultradźwiękami jest tak, że uszkadzają te miejsca, gdzie trafia ich skupiona wiązka. W tym wypadku najwyraźniej źle ustawiono głębokość zabiegu w danym miejscu i wiązka ultradźwięków trafiła na wspomniany nerw. W efekcie dwa dni po zabiegu pacjentce „zesztywniała” lewa strona twarzy – kącik ust, policzek. Nie może za bardzo poruszyć mięśniami twarzy, nawet się uśmiechnąć, w dodatku odczuwa ból. Efekt jest taki, jakby była po wylewie, tyle że przy wylewie dochodzi do uszkodzenia w mózgu, a tutaj porażony został nerw obwodowy. Czeka ją długotrwałe leczenie sterydami i lekami poprawiającymi krążenie, oraz fizjoterapia, choć nikt nie jest w stanie określić, jak długo potrwa i czy uda się zregenerować nerw i nie zostanie np. jakiś tik.

Dlatego po raz kolejny zwracam się do osób wykonujących HIFU – skoro na skórze nie widać jego śladów (np. zaczerwienienia skóry), nie znaczy, że zabieg jest super bezpieczny; ślady pozostają, tyle że wewnątrz skóry i pod nią. Toteż trzeba bardzo uważać, jak się go wykonuje.

Share this article