W najnowszym numerze Miasta Kobiet ukazała się artykuł o zabiegach medycyny estetycznej u osób chorych przewlekle

Zabiegi medycyny estetycznej u osób chorych (nie tylko) przewlekle

Rozmowa z dr Markiem Wasilukiem o tym, czy istnieją bezwzględne przeciwwskazania do zabiegów upiększających i czy osoby chore przewlekle mogą korzystać z zabiegów medycyny estetycznej

Czy osoby chore mogą korzystać z zabiegów medycyny estetycznej?
To zależy o jakich chorobach mówimy. Choroby dzielimy na ostre i przewlekłe, a przeciwwskazania na względne i bezwzględne, i to tworzy miks możliwości.

Zacznijmy od chorób można powiedzieć chyba codziennych, takich jak np. grypa.
Grypa, angina czy przeziębienie to są choroby ostre, które traktuje się jako przeciwwskazanie bezwzględne. Ale nie dlatego, że zabieg medycyny estetycznej mógłby być niebezpieczny. Główny powód jest taki, że w czasie tego typu chorób cały układ odpornościowy jest zaangażowany w zwalczanie infekcji. Wykonanie zabiegu medycyny estetycznej jeszcze bardziej by ten układ odpornościowy osłabiło. Dlatego zaleca się, odczekać tydzień lub dwa, a w przypadku chorób typu ospa czy malaria, które bardzo osłabiają odporność, nawet 2-3 miesiące.

Wątpliwości nie budzą też choroby nowotworowe
I tak i nie. Na pierwszy rzut oka choroby nowotworowe stanowią bezwzględne przeciwwskazanie, ale tak naprawdę zależy od tego, w jakiej fazie jest choroba. Wiadomo, że jeśli jest to faza ostra, to absolutnie nie wykonujemy żadnych zabiegów. Ale co robić w okresie remisji? Ciągle nie wiadomo jaki jest mechanizm powstawania przerzutów, więc nie wiadomo też czy i jaki wpływ mogłyby mieć zabiegi medycyny estetycznej na chorobę. Wielu onkologów twierdzi, że żadnego, bo takie zabiegi wykonywane są miejscowo i nie powodują dużego urazu. Jednak nie można bagatelizować czynnika ludzkiego, psychologicznego. Może się bowiem zdarzyć, że za rok pacjent będzie miał wznowienie choroby i zacznie sobie wyrzucać, że był na zabiegu. Dlatego uznaje się, że jeśli faza remisji trwa już dwa lata, to decyzja czy robić zabieg medycyny estetycznej należy do pacjenta.

Jak choroba jest ostra to pacjent się szybko wyleczy, ale co robić z chorobami przewlekłymi, które trwają latami, a czasem całe życie? Czy takie osoby są skazane na omijanie gabinetów?
Osoby przewlekle chore mogą korzystać z zabiegów medycyny estetycznej. I to pomimo powszechnego przekonania, że jest inaczej, które sprawia, że te osoby z góry rezygnują z zabiegów. Gdyby nie mogły, byłoby to wobec nich bardzo niesprawiedliwe, szczególnie że akurat przy chorobach przewlekłych procesy starzenia zachodzą szybciej, więc akurat te osoby bardziej potrzebują lekarza medycyny estetycznej niż osoby zdrowe

Dlaczego osoby chore przewlekłe szybciej się starzeją?
Wpływają na to różne mechanizmy. Weźmy np. cukrzycę. Tutaj problemem jest zaburzenie krążenia. Notabene dokładnie ten sam mechanizm przyspiesza starzenie u nałogowych palaczy. Gorsze krążenie, czyli słabszy przepływ krwi oznacza upośledzone roznoszenie tlenu i składników odżywczych po organizmie. To doprowadza do sytuacji permanentnego niedotlenienia. Wtedy też wszystko słabej się goi, zaburzony jest proces regeneracji tkanek. A przecież ten proces regeneracji jest niezbędny, bo organizmie cały czas dochodzi do mikrourazów, w skórze rozpada się kolagen i tworzy się nowy. W praktyce skóra cukrzycowa jest szara, matowa, łatwiej tworzą się zmarszczki, jest cienka, bo kolagen szybciej zanika. Do tego dochodzi zażółcenie bardzo typowe dla staruszków. Za to zażółcenie odpowiada tzw. glikacja białek. Zjawisko to polega na oklejaniu białek przez cukier występujący w nadmiarze. U osób powyżej 70 roku życia to normalny proces, ale osoby z cukrzycą mają żółta, czyli wizualnie starą skórę już po 50-tce.
Inny mechanizm starzenia występuje u osób z chorobami tarczycy, jest on spowodowany zaburzonym poziomem hormonów, a hormony mają ogromny wpływ na wszystkie organy, na serce, nerki, na cały metabolizm. U osób z niedoczynnością tarczycy skóra traci blask, sprężystość, robi się suchsza i co jest bardzo charakterystyczne gąbczasta w dotyku. Pojawiają się też przebarwienia typu melasma, a także wypadają włosy. Bardzo specyficzne jest też gwałtowne opadnięcie skóry, chyba że ktoś przytył, co też jest tendencją przy chorobach tarczycy. Dobra wiadomość, jest taka, że poziom hormonów można wyregulować.

To wróćmy do tego, co u takich osób można zrobić. I czy naprawdę można, bo panuje opinia, że te osoby nie nadają się na wizytę w gabinecie medycyny estetycznej
Można zrobić bardzo dużo. Zacznijmy od tarczycy, a konkretnie od Hashimoto, bo to jest już w tej chwili powszechny problem. Hashimoto to zapalenie tarczycy o podłożu immunologicznym. Składają się na nią dwa komponenty – zapalenie tarczycy (powodujące, że gruczoł nie wydziela hormonów) i autoimmunologiczność, czyli autoagresja organizmu. Najnowsze dane statystyczne mówią, że w Polsce występuje ona u 470 tys. osób, czyli u ok. 1,2 proc. populacji. Hashimoto to choroba przewlekła, która ma niekorzystny wpływ na procesy urodowe, np. przyspiesza starzenie się skóry i osłabia włosy. Choroby tarczycy nie są bezwzględnym przeciwwskazaniem do zabiegów. Tyle tylko, że niektóre zabiegi są na sto procent bezpieczne, a inne pozostają na granicy podwyższonego ryzyka albo po prostu dają nieco słabszy efekt.
Trzeba oczywiście rozróżnić stan czynnej choroby i stan choroby ustabilizowanej, i zanim się przystąpi do zabiegów, najpierw zbadać tarczycę, czyli nadreaktywność układu odpornościowego oraz funkcje tarczycy (poziom hormonów). Zabiegi dopasowuje się do wyników badań. Jeśli ktoś ma uregulowany poziom hormonów, to na pewno można mu robić zabiegi, które stymulują pracę własnych komórek, np. zabiegi laserowe, HIFU czy radiofrekwencję. W przypadku zabiegów laserowych zawsze będą skuteczne zabiegi na naczynka czy przebarwienia, natomiast zabiegi laserem frakcyjnym mogą mieć nieco niższą skuteczność niż u osób zdrowych. Wszystkie natomiast są bezpieczne, bo uraz w czasie zabiegu (uszkodzenie skóry, aby mogły się wzbudzić procesy regeneracji) jest krótkotrwały i nie ma ryzyka autoagresji.

Co z kwasem hialuronowym, który jest najpopularniejszym zabiegiem?
Generalnie wszystkie zabiegi związane z podawaniem jakiegoś preparatu do skóry wiążą się z wprowadzeniem do organizmu ciała obcego (np. kwasu hialuronowego, nici, biostymulatora), które tkwi w skórze kilka miesięcy i w każdym momencie może pobudzić układ odpornościowy; a ten atakuje własne tkanki organizmu, traktując je jak obce, i chce się ich pozbyć. Zarówno przy Hashimoto, ale też przy innych chorobach o podłożu autoimmunologicznym wstrzyknięte preparaty mogą być potraktowane jak coś super obcego, np. drzazga, i organizm będzie się chciał szybko ich pozbyć, tworząc stan zapalny. Drugie ryzyko jest takie, że może się rozregulować cały układ odpornościowy, choć nie jest ono wielkie, bo 1 gram substancji na cały układ odpornościowy, to drobiazg. Jednym słowem, boimy się nie tyle problemów ogólnoustrojowych, co bardziej miejscowych w rodzaju autoagresji, stanu zapalnego, albo że pojawi się grudka lub zwłóknienie.
W praktyce zdarza się, że wstrzykuje się przy Hashimoto kwas hialuronowy, ale wówczas przed zabiegiem wykonuje się odpowiednie badania krwi i trzeba uświadomić pacjenta, że zachodzi sytuacja podwyższonego ryzyka.
Z założenia nie wstrzykuje się takim osobom substancji biostymulujących (typu Sculptra czy Ellance), a jeśli już, to na ryzyko pacjenta. Natomiast ani osobom z hashimoto, ani z chorobami autoimmunologicznymi absolutnie nie powinno się wstrzykiwać stałych implantów.

Z jakich zabiegów mogą korzystać osoby z cukrzycą?
Przy cukrzycy możemy robić właściwie wszystko, ale nie zapominając o tym, że cukrzyca typu I może mieć nieco autoimmunologiczne podłoże. Wykonując zabiegi u osób z cukrzycą trzeba pamiętać o tym, że gojenie będzie przebiegać wolniej, więc na wszelki wypadek trzeba będzie przez kilka dni podawać antybiotyk przy bardziej inwazyjnych zabiegach. Efekty zabiegów u osób z cukrzycą będą też minimalnie słabsze niż u osób zdrowych. To samo dotyczy też osób, które nałogowo palą.

A inne choroby?
Wszystkie zabiegi możemy wykonywać przy nadciśnieniu, u osób z implantami zębowymi, aparatami ortodontycznymi, protezami metalowymi, a także z rozrusznikiem serca.
Słyszy się czasem, że jeśli pacjent ma rozrusznik serca, śrubę albo płytkę metalową w nodze, to nie można mu robić zabiegu RF. To jest prawdą jedynie w odniesieniu do RF monopolarnej, przy której pacjent ma przyklejoną do ciała lub trzyma w ręce elektrodę uziemniającą. Prąd płynie po linii najmniejszego oporu, ale jaka jest ta linia najmniejszego oporu w organizmie, nie mamy nad tym kontroli. Możemy natomiast bez obaw robić RF bipolarną albo RF mikroigłową, przy której prąd płynie od jednej igły do drugiej.
Istnieją ograniczenia w wykonywaniu zabiegów, gdy ktoś bierze leki na krzepliwość krwi. Rośnie wówczas ryzyko powstania siniaków, będą one też większe. Dzieje się tak dlatego, że wielkość siniaka zależy od ilości krwi, która wypływa z naczynka, a to z kolei od tego, jak szybko płynie krew, jak duża jest dziura i jak szybko tworzy się skrzep. Jeśli więc ktoś ma z tym problem, dobrze byłoby odstawić leki na kilka dni przed zabiegiem, o ile jest to możliwe.

Jak to wygląda w praktyce? Lekarze wykonują zabiegi czy raczej się ich boją?
Wykonującym zabiegi zdarza się przejawiać dwie szkodliwe postawy:  albo podchodzą do chorób zbyt ostrożnie, albo na odwrót – zbyt lekko. Lekarze z założenia dmuchają na zimne i często nie wykonują zabiegów, chociaż mogliby (jedynym wyjątkiem jest kwas hialuronowy, który wykonują, przyjmując założenie, że jest bezpieczny, bo biozgodny z własnym kwasem pacjenta, i to akurat nie jest dobry pomysł). Dla odmiany kosmetyczki wykonują zabiegi bez wahania, często w ogóle o choroby nie pytając. A więc lekarz nie robi, choć mógłby, a kosmetyczka robi, choć nie powinna.
Więc na zakończenie podkreślę, że osoby z przewlekłymi chorobami nie muszą rezygnować z upiększających zabiegów. Sugeruję jednak znaleźć doświadczonego lekarza, który dobrze oceni stan zdrowotny pacjenta i dobrze dopasuje zabiegi.

tekst: Aneta Pondo / www.miastokobiet.pl

Wywiad z Mieście Kobiet

Wywiad z Mieście Kobiet

Share this article