Medycyna estetyczna jest dziedziną medycyny, która potrafi zdziałać niesamowite rzeczy w obszarze powstrzymywania starzenia i poprawiania urody. Mam potrzebę podkreślenia tego tutaj, gdyż tak się ostatnio składa, że dużo piszę o koszmarnych skutkach ubocznych nieudanych zabiegów i ktoś mógłby zwątpić w medycynę estetyczną jako taką. Podkreślam więc – to wspaniale, że mamy tyle metod, którymi możemy się uporać nie tylko z prostym poprawianiem urody, ale i z wieloma poważnymi defektami. A że zdarzają się takie historie, jak dzisiejsza… No cóż, nagromadzenie ich u mnie wynika pewnie z faktu, że jak dzieje się coś złego, to jestem lekarzem pierwszego wyboru dla osób szukających ratunku.

Nietypowa reakcja na kwas hialuronowy  trzy godziny po podaniu (fot. arch. własne)

Nietypowa reakcja na kwas hialuronowy trzy godziny po podaniu (fot. arch. własne)

Pacjentka zgłosiła się z ustami napuchniętym i ogromnymną bolesnością (fot. arch. własne)

Pacjentka zgłosiła się z ustami napuchniętym i ogromną bolesnością (fot. arch. własne)

W trybie bardzo pilnym zgłosiła do mnie dziewczyna znajomego, która kilka godzin wcześniej wykonała sobie w jakimś gabinecie zabieg powiększania ust kwasem hialuronowym. Nie był to jej pierwszy zabieg tego typu. Robiła go już wcześniej i była zadowolona, a teraz, po rocznej przerwie, poszła ponownie, ale wybrała inny gabinet niż dotychczas. Zabieg robiła rano, ok. godz. dziewiątej, u mnie zjawiła się w południe. W ciągu zaledwie trzech godzin doszło u niej do niezwykle intensywnej, gwałtownej reakcji alergicznej na kwas hialuronowy, która skończyła się tym, że warga zrobiła się olbrzymia.

Nadwrażliwość na kwas zdarzają się, ale prawie zawsze mają spokojny, stopniowy przebieg, na ogół są rozłożone w czasie, narastają w ciągu kilku dni lub kilku tygodni. Tutaj tak nie było.Usta były napuchnięte, czerwone, niezwykle bolesne. Kobieta nie dała się dotknąć, a trzeba było z nimi coś zrobić. W pierwszej kolejności musiałem więc znieczulić grube wlókna nerwowe na twarzy, żeby pacjentka dała sobie dotknąć ust, bo przecież musiałem jej rozpuścić podany kwas. Standardowe znieczulenie, jak do powiększenia ust niestety nie działało. Otrzymała też odpowiednie leki doustnie. I na szczęści udało się dosyć szybko opanować sytuacje, i przywrócić wargę do w miarę normalnego stanu. Kiedy widzieliśmy się dwa dni później, próbowaliśmy dojść, co mogło się stać. Kobieta podała nazwę preparatu, jaki jej podano i była to nazwa dobrego kwasu hialuronowego, z wyższej półki cenowej, co mnie zdziwiło, tym bardziej, że pacjentka robiła zabieg u kosmetyczki, a te pracują na ogół na, tańszych preparatach. Zapytałem też o cenę zabiegu. I tu kolejne zdziwienie, bo zabieg, mimo iż wykonany drogim preparatem, był tani, mniej więcej o połowę tańszy, niż zabieg wykonywany w innych gabinetach tym konkretnym preparatem. I to budzi podejrzenia bo przy tej cenie zabiegu, zarobek kosmetyczki musiał być mikroskopijny, a zabieg z ekonomicznego punktu widzenia nie za bardzo opłacalny dla gabinetu.

 

Po kilku dniach, o zaaplikowaniu leków i rozpuszczeniu kwasu, usta wróciły do normy (fot. arch. własne)

Po kilku dniach, o zaaplikowaniu leków i rozpuszczeniu kwasu, usta wróciły do normy (fot. arch. własne)

Zastanawiałem się więc, co mogło być nie w porządku. Teoretycznie kwas hialuronowy jak każdy produkt może dać ostrą reakcję alergiczną, ale ta pacjentka miała już podawany kwas, i wszystko było ok, jest to więc nieprawdopodobne. Można więc wysnuć wniosek, że kwas hialuronowy nie był jak należy, skoro wystąpiła tak silna reakcja, tym bardziej, że nie był to jej pierwszy kontakt z HA. Może więc kosmetyczka kupiła preparat w jakiejś super promocyjnej cenie, w dobrej wierze, że jest to porządny HA, a tymczasem była to podróbka? Niestety, podróbki są dostępne. Hipotetycznie możliwa jest też druga wersja – pacjentkę okłamano, podając jej inny kwas niż ten, o którym ją informowano.
Obstawiałbym jednak pierwszą ewentualność, bo w ostatnim miesiącu słyszałem już o kilku podobnych przypadkach, choć nie tak drastycznych, to w identycznych schemacie (problem dotyczył tej samej marki kwasu, który był podawany przez kosmetyczki i zabieg był tani), co może oznaczać, że na rynku pojawiło się więcej tego podrobionego preparatu, i że został on sprzedany kosmetyczkom, które są mniej uwrażliwione na kwestię relacji ceny do jakości produktu, innymi słowy nie widzą, że jeśli dobry produkt jest przesadnie tani, to jest to podejrzane.

Share this article