Kilka dni temu przyszła do mnie na zabieg usuwania rozstępów pacjentka X. O mojej metodzie dowiedziała się w ubiegłym roku, ale że do Warszawy było jej daleko, wygooglała, że w Gdyni jest miejsce, które reklamuje się, że usuwa rozstępy rf mikroigłową. Co więcej, na stronie tego gabinetu, w tekście zachęcającym do zabiegu, wymienione jest moje nazwisko jako pioniera w dziedzinie usuwania rozstępów.
Pani X w tymże gabinecie w Gdyni (dodam jeszcze, że kosmetycznym (!), a nie medycyny estetycznej) miała robiony zabieg w lutym. Do mnie trafiła w czerwcu, bo nie było żadnego efektu, jeśli chodzi o rozstępy, za to pojawiły się niepokojące i nieestetyczne skutki uboczne w postaci przebarwień. Jak już niejednokrotnie pisałem przebarwienia nie sa niczym zaskakującym, gdyż jest to najczęstsze powikłanie po zabiegach medycyny estetycznej, z którym należy sie liczyć. Pojawiają się one także u niektórych moich pacjentek. Jednak przebarwienia u pacjentki X są inne niż te, z którymi mam do czynienia: mocniejsze, nieregularne i sprawiające wrażenie, jakby zabieg został wykonany kiepskiej jakości sprzętem, w nieodpowiedni sposób i nieodpowiednią końcówką. W czasie rozmowy pani X przyznała, że zabieg nie był wykonywany przez lekarza, ani kosmetologa, ani nawet przez kosmetyczkę, tylko przez… pana, który handluje urządzeniami kosmetycznymi (w tym, jak zrozumiałem, do rf mikroigłowej). Sprzęt był zupełnie inny od mojego, niewykluczone, że była to chińska podróbka lub urządzenie, które nie przeszło odpowiednich testów. Pani X nie była świadoma, że zabieg, któremu się poddaje nie jest zabiegiem kosmetycznym, tylko dość inwazyjną procedurą, wymagającą zarówno odpowiedniego urządzenia, jak i kwalifikacji lekarza wykonującego zabieg, który jest świadomy tego co ma zrobić, świadomy tego co chce osiągnąć, świadomy tego jak skóra reaguje w trakcie zabiegu, świadomy co się może dziać po zabiegu. Wykonywanie tak agresywnego zabiegu (a więc niosącego z założenia ryzyko powikłań) przez niewykwalifikowaną osobę i niewłaściwym urządzeniem (czyli z góry można przyjąć, że nie przyniesie on efektów) jest nieetyczne. Po czterech miesiącach od zabiegu pani X nie widzi żadnej zmiany w rozstępach, co o tyle jest dziwne, że jej rozstępy nie należą do takich, które mogą nie zareagować.

U pani Marty rozstępy są pozostałością po szybkim wzroście w okresie dojrzewania. Pojawiły się na udach, gdy miała 14-15 lat. (fot. Pink Media)

Usuwanie rozstępów metoda rf mikroigłowej jest zabiegiem INWAZYJNYM i wymaga dużej wiedzy i doświadczenia  (fot. Pink Media)

Pani X trochę późno się zorientowała, że bardziej się opłaca jechać nawet z drugiego końca Polski do Warszawy i mieć wykonany zabieg przez właściwą osobę, niż szukać zamienników w okolicy (a tych zamienników dla mojej autorskiej metody nie ma!), których konsekwencją są trudne do naprawienia skutki uboczne.

Wobec coraz częstszych tego typu przypadków, a także maili do mnie, komentarzy na blogu pragnę jeszcze raz podkreślić, że:

1) Usuwam rozstępy metodą AUTORSKĄ. Opracowanie jej zajęło mi prawie rok testów, poszukiwań, pracy nad protokołami zabiegowymi.
2) Nie ma w Polsce (ani na świecie!) innej osoby, która tę metodę stosuje. Nawet osoby, które dysponują takim samym sprzętem (chociaż w zasadzie takich osób nie ma), nie mają szans na wykonywanie tych samych zabiegów, bo nikogo nie przeszkoliłem w tym zakresie, a dystrybutorzy/producenci sprzętu do niedawna nie wiedzieli, że w ogóle można go używać do rozstępów. Nie dotarła do mnie informacja o kimś, kto by podobnie jak ja przez rok testował ( w zasadzie za darmo) i poszukiwał optymalnej metody (nie jest to niemożliwe, ale prawdopodobieństwo jest minimalnie), za to dotarły informacje o osobach pragnących się szybko wypromować się i zarobić. Osoby posiadające podobny sprzęt innych producentów tym bardziej mają kłopot ze skutecznym działaniem, bo część urządzeń RF mikroigłowej nie nadaje się do rozstępów z powodu ograniczeń technologicznych (nie takie parametry, nie takie końcówki).
3) Barierą, która ogranicza używanie urządzeń rf mikroigłowej do usuwania rozstępów, jest duża inwazyjność metody. Żaden rozsądny lekarz bez odpowiedniego przeszkolenia (którego nie ma kto zrobić, bo ja ich nie robię) lub bez wielomiesięcznych testów własnych (na które raczej nie mają czasu) nie będzie ryzykował inwazyjnych zabiegów tym urządzeniem.
4) Usuwanie rozstępów moją metodą z wykorzystaniem frakcyjnej rf mikroigłowej jest zabiegiem INWAZYJNYM. Aby zlikwidować rozstęp mocno wkłuwamy się w skórę i parzymy ją. Dochodzi do kontrolowanego, ale mocnego poparzenia. Przeraża mnie myśl, że ten zabieg może wykonywać nie lekarz, nawet nie kosmetolog, tylko „pan, który handluje tym urządzeniem”, jak to było w przypadku pani X. To tak, jakby ogrodnik, który ścina gałęzie drzew poszedł amputować rękę, bo przecież umie obcinać. To niestety są częste przypadki, gdy ktoś niekompetentny bierze się za zabiegi medycyny estetycznej. I nie dotyczy to jedynie rf mikroigłowej – kosmetyczki robiące np. botoks są już w tej chwili plagą. Osoba bez medycznego wykształcenia, bez znajomości anatomii, bez znajomości fizjologii nie ma wyobraźni co może się wydarzyć i jakie mogą być konsekwencje źle wykonanego zabiegu lub jakiejś nietypowej reakcji klienta. A tym bardziej nie ma zazwyczaj możliwości i kompetencji, by zająć się leczeniem powikłań. Coraz częściej mam niestety do czynienia z takimi przypadkami.
5) W związku z tym, co wyżej napisałem NIE ODPOWIADAM za efekty wykonywania zabiegów na rozstępy poza moim gabinetem, przez inne osoby. Nie odpowiadam też za zdrowie i skutki uboczne zastosowania w sposób nieodpowiedzialny przez inne osoby rf mikroigłowej na pacjentach.
6) Na stronach internetowych kilku gabinetów przywoływane jest moje nazwisko lub cytowane są moje artykuły dotyczące usuwania rozstępów. Podpieranie się przez te gabinety moim autorytetem następuje bez mojej wiedzy i nie oznacza, że ja w jakkolwiek sposób autoryzuję to, co one robią.
7) Na pojawiających się w internecie stronach gabientów z informacją o zastosowaniu rf mikroigłowej na rozstępy roi się od błędów. Opisy są kopią tego, co przekazuje producent, są totalnie nieprofesjonalne, a osoby, które je piszą nie mają pojęcia o podstawowych pojęciach z zakresu fizjologii skóry i mechanizmów regeneracji, nazewnictwa i technologicznych aspektów urządzeń. Ewidentnie autorzy nie wiedzą, o czym piszą. Nie ma informacji o efektach ubocznych, o tym, jak wygląda skóra po zabiegu. Można odnieść wrażenie, że przychodzi pacjent, skórę się głaszcze, lekko nakłuwa tak, że nie ma śladu, a rozstępy znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Share this article