Trafiła do mnie ostatnio pacjentka z przebarwieniami, konkretnie z melasmą na czole. Opowiedziała mi, że poszła ze swą przypadłością do lekarza znanego z mediów i usłyszała, że do usunięcia przebarwienia wystarczy jeden zabieg. Zgodziła się i wbrew logice (o tym, dlaczego, za chwilę) zapłaciła za niego ok. 5 tys. zł.

Nie wierzcie w cudowne metody na melasmę. Nie da się zdjąć przebarwienia machnięciem różdżki. Fot. Fotolia

Nie wierzcie w cudowne metody na melasmę. Nie da się zdjąć przebarwienia machnięciem różdżki. Fot. Fotolia

Po zabiegu była wprawdzie rozczarowana, bo nie przyniósł on żadnych efektów, ale nie miała do lekarza większych pretensji, a raczej do siebie, że uwierzyła, że tak prosto można usunąć melazmę – sama jest lekarką i w głębi czuła, że to, co jej zaproponowano i wykonano, nie mogło zadziałać, bo byłoby to zbyt piękne i proste. Wróciła do lekarza, aby zareklamować zabieg, i usłyszała, że skoro nie ma efektu, to może zrobią jeszcze jeden… Nie skorzystała. Wolała przyjść do mnie.

Pierwszy lekarz wykonał jej to, co standardowo stosuje na niemal wszystkie przypadłości, promując to w dodatku jako autorski zestaw, czyli BBL + laser frakcyjny + osocze bogatopłytkowe.

Dlaczego pacjentka wydała pięć tysięcy wbrew logice i dlaczego nie było, a nawet więcej – nie było prawa uzyskania efektu usunięcia przebarwień?

– Pacjentka, również lekarka, miała świadomość, że jeśli ktoś jest bardzo medialny, to nie musi być automatycznie najlepszym specjalistą w swej dziedzinie. Zastanawiała się nawet, kiedy lekarz ten wykonuje zabiegi, skoro raz po raz widywała zdjęcia z imprez, na których bywa. Podchodziła więc do jego oferty z rezerwą. A jednak, wbrew swojej intuicji, zwabiona medialnością, do niego właśnie a nie do kogoś innego udała się ze swoim problemem.

– Powiedziano jej, że zestaw BBL z laserem frakcyjnym i osoczem bogatopłytkowym rozprawi się z jej problemem, co więcej – wystarczy jeden zabieg (aczkolwiek, jak widać, bardzo drogi). Było to błędne założenie. Wiele razy pisałem, że przebarwienia, a szczególności melasę, trzeba usuwać stopniowo, niezbyt agresywnymi zabiegami. Nawet jeśli jeden zabieg pomógłby (na co szansa była), to przebarwienia szybko by wróciły i prawdopodobnie z większym nasileniem. Po prostu taka jest natura tego defektu i nie da się tego przeskoczyć nawet dysponując choćby i najlepszym sprzętem. Sam mam urządzenia, którymi mógłbym likwidować przebarwienia od ręki, ale nie robię tego, bo wiem, że po takim zabiegu na sto procent wrócą i to zazwyczaj w ciągu kilku tygodni

– Dlaczego zaproponowano pacjentce taki zestaw metod? Nie każdy wie, że BBL to po prostu urządzenie IPL. Powiedzmy sobie szczerze – nie jest to technika optymalna do usuwania przebarwień, a do melasmy wręcz niewłaściwa. Owszem, można nią wykonywać takie zabiegi, jeśli przebarwienia są typu starczego. Również laser frakcyjny nie jest właściwym urządzeniem na melasmę, wręcz może ją pogorszyć. Do usuwania przebarwień najlepsze są lasery, których długość fali mieści się zakresie 500-532 nm. Taka fala jest najlepiej pochłaniana przez melaninę. Do usuwania przebarwień służą też lasery Q-swich (do głębokich przebarwień) i laser bromkowo-miedziowy (emitujący dwie długości fali, mój ulubiony, doskonały przy uporczywych, nawracających przebarwieniach i o podłożu naczyniowym). Pacjentka powiedziała mi, że wytłumaczono jej, iż trzeba połączyć BBL+ laser frakcyjny, bo jej przebarwienia były częściowo płytkie, a częściowo głębokie. Przekonano ją, że BBL zajmie się tymi płytkimi, a laser frakcyjny – głębokimi. No cóż, z mojego punktu widzenia świadczy to o nieznajomości w jaki sposób działa laser i w jaki sposób usuwa on przebarwienia. To tak, jakbyśmy chcieli ze ściany zerwać płytki i tynk pod nimi. Przyszedłby robotnik i powiedział, niestety trzeba robić to dwa razy, najpierw musimy użyć dłuta, w celu usunięcia płytek, a potem młota udarowego. Inaczej się nie da. Każdy z nas by się od razy zapytał, czy sam młot nie wystarczy, czy on nie usunie i płytek i tynku? W przypadku pacjentki – laser frakcyjny, który miał być do usunięcia głębokich przebarwień, potrafi potrafi usunąć także płytkie, więc dołączenie IPL-a było bezsensowne (inna sprawa, że lasera frakcyjnego ja bym nigdy nie zastosował do usuwania przebarwień w ogóle)

– Pacjentce wykonano zabieg na całą twarz. Po co, skoro melasmę miała tylko na czole?

Oczywiście po tak agresywnym nawet jednym zabiegu przebarwienie zniknie, bo prawie cała skóra zostaje zdarta z buzi. Nie ma skóry, to nie przebarwień, dlatego 3 tygodni po zabiegu skóra jest zazwyczaj „bielutka”, bez przebarwień, bo się jeszcze nie zdążyła odbudować. Ale 6 tygodni po zabiegu wraca do normy i przebarwienia wracają, a zdarza się, że są jeszcze bardziej widoczne. Czyli zabieg za 5 tysięcy daje efekt na melasmę na… kilka tygodni. Potem można zrobić kolejny, i kolejny, i tak dalej. Moja pacjentka „rekordzistka” miała agresywnych zabiegów 9 w ciągu roku, zanim do mnie trafiła, po każdym był efekt na kilka tygodni, a potem następował nawrót, więc kolejny zabieg. Tylko czy nie uczciwiej byłoby uprzedzać pacjenta, że po laserze frakcyjnym czy IPL/BBL efekt jest na krótko, i prawie pewne, że po miesiącu przebarwienia pojawią się ponownie?

Moja skuteczność leczenia przebarwień ma źródło w… cierpliwości. Nie obiecuję pacjentom, że będzie łatwo i szybko, i że 100% zejdzie. Wiem jednak, co i po co robię. O przebarwieniach pisałem wielokrotnie na blogu, a także w książce Medycyna estetyczna bez tajemnic. Moi czytelnicy wiedzą, że zestaw narzędzi, który stosuję, nie jest uniwersalny. Każdy przypadek wymaga modyfikacji i indywidualizacji metod, często już w trakcie terapii. Nie wierzcie w cudowne metody na melasmę. Nie da się zdjąć przebarwienia machnięciem różdżki. Tu potrzebny jest profesjonalizm i czas. A i tak nie ma 100% skuteczności. Melasma to jeden z najtrudniejszych problemów estetycznych do korekty.

Share this article