Wyobraźmy sobie przeciętną 60-letnią kobietę. Zobaczmy jak wygląda skóra na jej twarzy, szyi i dłoniach (czyli w miejscach, które są w sposób ciągły odsłonięte i wyeksponowane na działanie słońca) w porównaniu ze skórą brzucha. Jest pomarszczona i o wiele bardziej mniej sprężysta, ma przebarwienia i więcej znamion, wygląda mówiąc wprost dużo starzej. To najbardziej namacalny dowód, że słońce ma decydujący wpływ na proces starzenia się skóry. Uważa się, że odpowiada za nie aż w 80 procentach.

promieniowanie UV

Słońce jest życiodajną siłą, ale też źródłem promieniowania ultrafioletowego (UV), którego wpływ na człowieka jest szkodliwy. Fot. Fotolia

 SŁOŃCE: ŻYCIE VS. DESTRUKCJA

Wiadomo, że słońce jest niezbędne do życia. Rośliny bez niego nie mogłyby przeprowadzić procesu fotosyntezy. U człowieka aktywuje wytwarzanie witaminy D3 (co u dzieci zapobiega krzywicy, a w starszym wieku osteoporozie), a także zwiększa produkcję serotoniny i melatoniny, które poprawiają nastrój i działa antydepresyjnie oraz regulują nasz rytm dobowy. Niestety słońce jest też źródłem promieniowania ultrafioletowego (UV), którego wpływ na człowieka jest szkodliwy.
Są trzy zakresy promieniowania UV: UVA, UVB i UVC.
Promieniowanie UVC jest najbardziej niebezpieczne, ale ono do ziemi nie dociera. Do człowieka dochodzi promieniowanie UVA i UVB, przy czym nie przenika głęboko, oddziałuje w zasadzie jedynie na skórę, powodując jej uszkodzenia. Promieniowanie UVB wywołuje bezpośrednie uszkodzenie DNA komórek, jest więc bardzo szkodliwe, bo przyczynia się do mutacji komórek i może spowodować powstawanie komórek nowotworowych. Na szczęście jest go niewiele w spektrum promieniowania słonecznego, bo to UVA stanowi większość (ok. 90 procent) docierającego do nas promieniowania ultrafioletowego. Promieniowanie UVA powoduje powstawianie wolnych rodników, które działają niszcząco na struktury skóry i w dłuższej perspektywie są odpowiedzialne za starzenie się skóry (jej wiotczenie, zmarszczki), uszkadza prawidłową strukturę kolagenu i elastyny. Dodatkowo pod wpływem promieniowania UV pojawiają się przebarwienia czy piegi, zmiany naczyniowe, może nastąpić zaostrzenie trądziku różowatego.

OPALANIE: TRENDY CZY PASSE?

Gdyby wziąć pod lupę trzy główne efekty promieniowania UV:
1) starzenie się skóry
2) nieestetyczne zmiany na skórze (przebarwienia)
3) zmiany zdrowotne (nowotwory skóry)
to opalania powinno się… zabronić. Należałoby uruchomić kampanie społeczne promujące nie-opalanie oraz zachęcić gwiazdy, celebrytów i liderów opinii społecznej do kreowania mody na nieskazitelnie jasną, nietknięta słońcem cerę. Pełne plaże leżących plackiem ludzi świadczą jednak cały czas o tym, że zdrowy rozsądek przegrywa z przyjemnością wylegiwania się na słońcu i z modą na brąz.
Tymczasem opalenizna nie jest wcale oznaką zdrowego, ładnego odcienia skóry, ale zwykłym mechanizmem obronnym przed promieniowaniem. Pod wpływem słońca skóra produkuje więcej melaniny i brązowieje po to, żeby promieniowanie nie wnikało zbyt głęboko.
Ilość promieniowania jaką skóra może tolerować zależy od karnacji. Im jest ona jaśniejsza tym oczywiście mniej oraz tym mniejsza jest odporność na wyższe dawki słońca i skutki promieniowania. Im bliżej równika tym więcej słońca, ale i większe przystosowanie skóry u ludzi mieszkających tam od pokoleń. Dlatego osoby o jasnej karnacji powinny szczególnie uważać przy zmianie strefy klimatycznej w czasie urlopu, bo nadmiar promieniowania bywa dla nich szczególnie niebezpieczny; może powodować poparzenia i przebarwienia.
Dobrze jest też mieć świadomość, że z wiekiem zmniejsza się w organizmie ilość melanocytów. To oznacza, że im starsi, tym jesteśmy bardziej podatni na negatywne skutki promieniowania, dlatego powinniśmy zwrócić większa uwagę na ochronę skóry.
Jednak najważniejsze jest pamiętać, że choć o negatywnych działaniach promieniowania UV najwięcej mówi się w sezonie urlopowym, słońce działa na nas przez cały rok. A to oznacza, że przyjmowane przez skórę na co dzień dawki promieniowania kumulują się i bardziej wpływają na starzenie się skóry niż jednorazowa ekspozycja na plaży. O tym, że mocno można się napromieniować na stoku narciarskim mówi się już głośno (bo im wyżej w góry tym mocniejsze jest promieniowanie, a dodatkowo odbija je śnieg). Ale zapominamy o skutkach promieniowania UV poza sezonem urlopowym. A tymczasem i do pracy, i na spacer powinniśmy nakładać kremy zawierające filtr UV. Mało kto wie, że promieniowanie UVA przenika przez szyby. Więc mimo iż w samochodzie i w pracy się nie opalamy to nie znaczy, że nie jesteśmy narażeni na promieniowanie ultrafioletowe. Promieniowanie przenika też przez ubrania. Jasne bluzki i sukienki noszone latem paradoksalnie mniej nas przed nim chronią aniżeli ciemne ubrania.

bezpieczne opalanie

Gdyby wziąć pod lupę efekty promieniowania UV: starzenie się skóry, nieestetyczne zmiany na skórze (przebarwienia), zmiany zdrowotne (nowotwory skóry), to opalania powinno się… zabronić. Fot. Fotolia

JAK SIĘ CHRONIĆ PRZED SŁOŃCEM

Jeśli mamy świadomość zagrożenia oczywiste jest, że powinniśmy się chronić. W jaki sposób? Najlepiej unikając niepotrzebnej ekspozycji na słońce i stosując kosmetyki z filtrami

Są dwa rodzaje filtrów w kosmetykach:
– Fizyczne (mineralne), które odbijają promieniowanie słoneczne, dzięki czemu nie dociera ono do skóry. Są bardzo skuteczne. Ich minus jest taki, że są trudne do rozsmarowania i nie wyglądają zbyt estetycznie na skórze.
– Chemiczne, mają zdolność pochłaniani i przekształcania promieniowania, zazwyczaj w ciepło. Są mniej korzystne od filtrów fizycznych, ale pozwalają uzyskać przyjaźniejszą konsystencję kosmetyków.
Można oba filtry stosować uzupełniająco. Producenci często łączą oba rodzaje w jednym kosmetyku, i właśnie taki kosmetyk warto wybrać do ochrony przed słońcem.

Kilka przydatnych zasad nie tylko na czas wakacji:
1) Kiedy kupujemy kremy z filtrami należy zwrócić uwagę, czy chronią nas zarówno przed UVA, jaki przed UVB.
2) Warto wybrać faktor 20-30 – do stosowania na co dzień, bo jeśli nie możemy się oprzeć wylegiwaniu na słońcu, albo jedziemy na urlop w ciepłe kraje, to trzeba stosować wyższy. Oczywiście należy uwzględnić różne karnacje, im jaśniejsza tym konieczna jest wyższa ochrona.
3) Jeśli idziemy na plażę nie wystarczy nasmarować się raz. Trzeba tę czynność powtarzać co 2-3 godziny, bo preparat się wyciera. Poza tym pot, piasek, woda zmniejszają jego skuteczność.
4) Przeprowadzone niedawno badania kosmetyków pokazały, że producenci często zaniżają ilość czynników ochronnych w preparatach. Czyli krem o faktorze przykładowo 30 może mieć w rzeczywistości niższy faktor. Warto o tym pamiętać i kupować preparat o wyższym stopniu protekcji
5) Nawet jeśli nie siedzimy bezpośrednio na słońcu nie oznacza, że jesteśmy chronieni przed promieniowaniem. Warto o tym pamiętać w czasie długiej podróży samochodem w słoneczny dzień i wtedy, gdy nasze biurko w pracy stoi przy nasłonecznionym oknie.
6) Przed urlopem polecam obejrzeć się dokładnie, zwłaszcza te miejsca, gdzie mamy jakieś znamiona i pieprzyki, i zrobić zdjęcie. A miesiąc – półtora po powrocie, ponownie zrobić zdjęcie i porównać. Takie sprawdzanie, czy nie pojawiły się nowe zmiany lub czy te które istnieją nie powiększyły się, ma działanie profilaktyczne w kierunku zmian nowotworowych i warto je robić co kilka miesięcy, a nie tylko w okresie urlopowym. W razie zauważenia niepokojących zmian koniecznie trzeba udać się do dermatologa w celu dokładniejszej diagnostyki.

I zasada najważniejsza – mimo szkodliwego promieniowania UV słońce jest życiodajną siłą, cieszmy się więc każdym słonecznym dniem, a nałożenie kremów z filtrem przed wyjściem z domu traktujmy z taką sama naturalnością jak umycie zębów.

Share this article