Coraz więcej osób pyta mnie ostatnio o plazmę. Prawdopodobnie dlatego, że w minionym roku w medycynie estetycznej pojawiło się wiele aktywności PR urządzeń plazmowych. To technologia mocno reklamowana, a pacjenci pytają o nią, zwłaszcza w kontekście zabiegów na powieki, które mają zastępować blefaroplastykę przy użyciu skalpela.

powieki, powiększanie oka

Istnieje wiele sposobów na powiększenie oka (fot. Fotolia)

Powieki zaczynają stanowić problem po przekroczeniu 40 roku życia (przy pewnych typach urody nawet wcześniej), a zabiegi nieinwazyjne „podnoszące” powieki jest sens wykonywać do 50, czasem 55 roku życia. Potem już nie wystarczają – opadanie powiek jest większy, a skóra regeneruje się gorzej, więc trzeba sięgnąć po chirurgię plastyczną. Wskazania do zabiegów na powieki zależą zatem od wieku pacjenta i stopnia pomarszczenia skóry w tej okolicy. Na ile jest możliwe poprawienie stanu powiek zależy też od możliwości przebudowy i kurczliwości kolagenu, jest to więc kwestia bardzo indywidualna. Dodatkowe czynniki to dieta i tryb życia. Maksymalna kurczliwość skóry, jaką można uzyskać metodami niechirurgicznymi, to około 20%. O ile jednak przy zabiegu na brzuch oznaczałoby to poniesienie skóry o 2-4 cm, to na powiekach będzie to zaledwie 2-3 mm. Ale spokojnie, bo to dość, by poprawa była wyraźnie zauważalna.

Technologia plazmowa jest znana w medycynie estetycznej od mniej więcej dziesięciu lat, i od tamtego czasu niewiele się rozwinęła. Urządzenia plazmowe są małe, niewiele większe od dużego mazaka. Nie dziwię się ich rosnącej popularności – są relatywnie tanie (kosztują co najwyżej połowę tego, co laser ablacyjny), a przy tym małe, przenośne. Działają punktowo, generując plazmę, która ma wypalać otworki w skórze, zatem działają podobnie jak laser, który również uszkadza termicznie skórę. Jednak czy można powiedzieć, że plazma działa lepiej niż laser frakcyjny? Nie, bo w obu przypadkach o tym, które z tych urządzeń jest skuteczniejsze, decyduje, kto i jak wykona zabieg. Efekt zależy bowiem (nie licząc stopnia wiotkości/opadania powiek i predyspozycji danego pacjenta) od stopnia uszkodzenia skóry i stopnia jej poparzenia – cały problem w tym, aby wykonać zabieg tylko na tyle mocno, by był efekt, ale i żeby zabieg pozostał bezpieczny. Jak się uda, efekt będzie imponujący, ale jeśli nie, mogą zostać blizny lub zwłóknienia i przebarwienia, z którymi trudno będzie sobie poradzić.

Porównałbym technikę plazmową do lasera chirurgicznego CO2, którego używam do wycinania znamion czy włókniaków. Jednak, chociaż posiadam taki laser, to na zabiegi na powieki zazwyczaj stosuję laser frakcyjny ablacyjny, który ma w porównaniu do plazmy tę przewagę, że pracuje na ustawieniach automatycznych, co oznacza, że na powiece (która ma około 6 cm2 powierzchni) wykonuje się w czasie zabiegu 3-6 strzałów po około 200 dziurek – zrobionych tak samo głęboko, tak samo mocno (wcześniej ustawione na urządzeniu). Przy użyciu plazmy dziurki robi się ręcznie, nie mając pewności, na jaką sięgają głębokość i jak są mocno robione – wykonywane jest to „na oko”. Ryzyko zrobienia za głęboko/za mocno jest większa. Sama technologia nie ma najmniejszego znaczenia dla skuteczności.

Jak wygląda unoszenie powiek za pomocą radiofrekwencji mikroigłowej, którą też stosuję na opadające powieki, można obejrzeń na filmie:

Reasumując, ja na powieki rekomenduję jednak nie plazmę, ale laser frakcyjny lub rf mikroigłową. Wszystkie te metody działają, ale po laserze jest mniejsze ryzyko powikłań, a przy rf mikroigłowej zabiegi nie wyłączają pacjenta z codziennego funkcjonowania.

Unoszenie powiek za pomocą rf mikroigłowej

Unoszenie powiek za pomocą rf mikroigłowej (fot. Triclinium)

Share this article