Raz po raz z przykrością uświadamiam sobie, że jest grupa lekarzy związanych z medycyną estetyczną, którzy bez zahamowań zdzierają skórę ze swoich pacjentów, wykorzystując ich niewiedzę i naiwność.

fot. Fotolia

Krem z osoczem? Nie dajcie się nabrać! fot. Fotolia

 

Ostatnio uświadomiła mi to pacjentka w wieku 50+, dla której przygotowywałem kompleks zabiegów odmładzających na twarz. Na początek zaproponowałem jej osocze bogatopłytkowe, które pobudziłoby skórę. Pani, która dojeżdżała na zabiegi z miasta odległego od Warszawy o 200 km, zapytała wówczas, czy mogłaby ten zabieg zrobić u znajomej lekarki w miejscu swego zamieszkania. Nie widziałem przeciwwskazań, choć zawsze pozostaje wątpliwość, czy ktoś inny zrobi to zgodnie z zasadami sztuki.

Przy następnym naszym spotkaniu usłyszałem, że znajoma lekarka pobrała jej sześć probówek krwi. Domyśliłem się, że chodziło o 6 x 10 ml, co było o tyle dziwne, że kapsuły o większej pojemności są dostępne, a co więcej korzystniej/taniej jest kupić 2 duże niż 6 małych, a dodatkowo w dużych łatwiej uzyskać dużą koncentrację płytek krwi. Czyli chociaż można pobierać krew do małych probówek, to jest to nielogiczne, chyba, że jest drugie dno (czyli stosowania zwykłych, niecertyfikowanych probówek, ale nie wiem czy tak było). Tego dnia wykonywałem pacjentce zabieg laserem frakcyjnym. Po zakończeniu informowałem ją jeszcze, aby przez najbliższy tydzień nie używała żadnych własnych kosmetyków. Już miała wychodzić, gdy pochwaliła się, że lekarka, u której była na zabiegu osoczem bogatopłytkowym przygotowała jej świetny krem z własnym osoczem, za który zapłaciła… 400 zł!

Ja się pytam, jaki sens ma taki krem? Jak żywe komórki mają przeżyć w kremie przez tydzień, miesiąc, a choćby godzinę? I co z zawartymi w osoczu czynnikami wzrostu, które są aktywne zaledwie przez 15-30 minut od odwirowania krwi? Właśnie dlatego osocze należy podać jak najprędzej. Wprowadzenie osocza do kremu to trochę tak, jakby otworzyć butelkę z wodą gazowaną, trzymać otwartą kilka godzin czy dni i mówić dając komuś do picia po tym czasie, że dostaje wodę gazowaną. Jak można taki krem sprzedawać za 400 zł i mówić, że będzie świetnie działać, bo jest tam osocze pacjenta, które będzie stymulować? Przecież lekarz, który to sprzedaje ma świadomości, że osocze w kremie nie ma szansy zadziałać!

Share this article