Pisałem już o wielu absurdach związanych z osoczem bogatopłytkowym, np. o osoczu w kremie. Dziś o kolejnym, czyli o wykorzystaniu osocza jako wypełniacza. Ta „nowość” pojawiła się już jakiś czas temu, a teraz widzę, że jest mocno promowana przez dystrybutorów zestawów do wykonania tego zabiegu.

kwas l-polimlekowy

Osocze bogatopłytkowe jest nadużywane do zabiegów, do których się nie nadaje (np. wypełnianie bruzd)  fot. Fotolia

Przypomnę, że z założenia osocze bogatopłytkowe jest stymulatorem komórek. Czy może się sprawdzić jako wypełniacz? Reklamowany zabieg polega na tym, że pobiera się do probówki krew (10 ml), odwirowuje i odciąga z niej płytki krwi, natomiast osocze (można powiedzieć „ubogopłytkowe”, bo pozbawione płytek krwi) podgrzewa się, aż powstanie z niego galaretka. I tę galaretkę miesza się z odciągniętymi wcześniej płytkami i wstrzykuje w zmarszczki czy bruzdy z założeniem, że efekt takiego wypełnienia utrzyma się cztery miesiące.
Reklama metody opiera się na tym, że w galaretce są komórki macierzyste, preparat jest super naturalny, a efekt długotrwały. Reklama nie mówi, ile kosztuje, a kosztuje słono.
Zacznijmy od komórek macierzystych. W krwi obwodowej dorosłego człowieka komórki macierzyste występują w tak niewielkiej ilości, że bez wahania mogę napisać, że w podanym preparacie na pewno ich nie będzie.
Po drugie – owszem, wstrzyknięty żel możemy uznać za wypełniacz, tyle tylko, że on się bardzo szybko wchłonie. Może się utrzymać kilka dni, tydzień, a nie ponad miesiąc.
Po trzecie – manipulacją jest opisywanie, że takie zżleowanie powoduje, że działanie stymulujące osocza będzie dłuższe, tak długo jak utrzymuje się galaretka w tkance. Płytki krwi uwalniają czynniki wzrostu w ciągu kilkudziesięciu minut od ich pobrania i to jest moment pobudzania komórek. Następnego dnia stymulatorów z płytek krwi już nie ma (ale oczywiście komórki pobudzone działają, i regeneracja trwa w najlepsze, tyle że nie dzięki galaretce). Tak więc żel nic nie daje ekstra, oprócz wypełnienia na kilka dni.
Po czwarte – jeśli pobierzemy tylko 10 ml krwi to za dużej stymulacji nie uzyskamy niestety.

Wniosek – zabieg, gorszy od tradycyjnego podania osocza bagatopłytkowego, jest próbą wydrenowania kieszeni pacjenta, szukającego skutecznych nowinek. Producentowi, który zarabia na sprzedaży zestawów – probówek, wirówek i podgrzewarek zależy, by gabinety wprowadzały go do swojej oferty

Share this article