Dziś napiszę o jednym z najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej – modelowaniu ust. Pełne, zmysłowe usta są ważnym atrybutem kobiecości. Nie każda kobieta została obdarzona tą cecha, dlatego ten zabieg cieszy się taką popularnością. 

Potocznie słyszymy o powiększaniu ust. Jednak prawidłowe określenie tego zabiegu to modelowanie us

Potocznie słyszymy o powiększaniu ust. Jednak prawidłowe określenie tego zabiegu to modelowanie ust. Fot. Fotolia

Modelowanie, a nie powiększanie

Potocznie słyszymy o powiększaniu ust. Jednak prawidłowe określenie tego zabiegu to modelowanie ust, bo jego ideą nie jest wcale powiększenie ust tylko nadanie im dobrego wyglądu. Czasem w wyniku predyspozycji anatomicznych usta są zbyt wąskie albo asymetryczne; dotyczy to zarówno asymetrii między prawą i lewa stroną, jak i między górną i dolną wargą. Przy czym od razu zaznaczam, że nieco większa dolna warga niż górna nie oznacza asymetrii, taka jest naturalna budowa ust i wyrównywanie wielkości obu warg jest nieporozumieniem!
Drugą przyczyną niezbyt ładnego wyglądu ust jest proces starzenia się. Mniejsze napięcie skóry, opadające kąciki ust, zatarcie granicy między czerwienią wargową a skórą – to powoduje, że kobiety w pewnym wieku decydują się na zabieg przywracający ustom młodszy wygląd.

Rodzaje wypełniaczy

Pierwsze skojarzenie z modelowaniem/powiększaniem ust to kwas hialuronowy. Rzeczywiście, kwas hialuronowy to najczęściej stosowany wypełniacz. Dla porządku jednak napiszę, że nie jedyny. Są też wypełniacze stałe, których nie polecam, bo jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, nie da się tego skorygować. Usta można wypełniać własną tkanką tłuszczową, ale do tej metody też nie jestem przekonany. Wykonując zabieg nie mamy pewności, w jakim stopniu tkanka będzie się w poszczególnych miejscach wchłaniać, trudno więc wykonać zabieg tak, żeby było równo i estetycznie.
Najlepszy zatem jest bezsprzecznie kwas hialuronowy o średniej gęstości

Co można zrobić z ustami

W ramach zabiegu modelowania ust można:
– powiększyć usta
– troszkę wywinąć usta
– odtworzyć granicę pomiędzy czerwienią a skórą
– wyrównać asymetrię
– przywrócić proporcje
– unieść kąciki

Wyznaję zasadę, co już sygnalizowałam na początku, że czasem lepiej zrobić mniej aniżeli przesadzić z nienaturalnym wyglądem. Dlatego nawet wtedy, gdy pacjentka oczekuje dużej zmiany proponuję rozłożenie zabiegu na dwa razy. Przed zabiegiem dokładnie oglądam twarz pacjentki zarówno z przodu, jak i z profilu, gdyż usta to układ przestrzenny i muszą wyglądać estetycznie z każdej strony.

 

Znieczulenie

Usta są bardzo unerwione i unaczynione, dlatego do zabiegu konieczne jest znieczulenie. Tym bardziej, że modelowanie ust wymaga na ogół kilkunastu wkłuć. Znieczulenie może być nasiękowe – wbija się igłę od strony jamy ustnej. Mimo iż jest superskuteczne to nie lubię go stosować, gdyż często powoduje porażenie mięśni i wtedy uzyskanie perfekcyjnego efektu jest utrudnione. W swojej praktyce stosuję najczęściej krem znieczulający, mocniejszy niż popularna Emla i działający dużo szybciej, bo już po 10 minutach.

Przez około tydzień po zabiegu usta są nieco obrzęknięte i wyglądają na większe, niż będą ostatecznie. Końcowy efekt jest widoczny mniej więcej do dwóch tygodni.

Kiedy mniej znaczy więcej

Istnieją mikrozabiegi powodujące mikrozmiany, które mają kolosalny wpływ na to, jak postrzegana jest osoba, która im się poddała. Na pozór nic się nie zmieniło, nic (przynajmniej gołym okiem) nie widać, a jednak zaczynamy odbierać taką osobę jako młodszą, bardziej radosną, optymistycznie nastawioną do życia, szczęśliwszą. Na liście tego typu zabiegów jest modelowanie ust. Czasem wystarczy minimalnie podnieść kąciki ust, delikatnie poprawić ich kontur, odrobinę zmienić kształt, by dodać twarzy uroku i pewności siebie. Pod warunkiem oczywiście, że kobieta chce naprawdę poprawić swój wygląd (a nie zafundować sobie dwa precelki zamiast ust) i nie przeszkadza jej, że mimo iż miała zabieg i wydała na niego pieniądze to „nic nie widać”.
Najczęściej jest bowiem tak, że kobiety chcą, żeby było WIDAĆ, że coś sobie z tymi ustami zrobiły… Nawet jeśli za pierwszym razem podchodzą do zabiegu ostrożnie, zachowawczo, robią jedynie delikatne zmiany, to szybko się przyzwyczajają do nowej sytuacji i z każdą kolejną wizytą nabierają odwagi, żeby wstrzyknąć więcej wypełniacza. I nie zawsze według mnie dobrze na tym wychodzą.

Oczywiście trzeba pamiętać, że każdy ma inny gust, a ostatecznie chodzi o to, aby kobieta wyszła z gabinetu zadowolona i żeby czuła się z „nowymi” ustami komfortowo.

 

Share this article