Skóra to tkanka ochronna organizmu i niechętnie przepuszcza substancje z zewnątrz. Aby sforsować tę barierę i wprowadzić do środka substancje odżywcze, możemy zastosować igłę, jak w mezoterapii igłowej, ale możemy też zwiększyć jej przepuszczalność innymi technikami. Można próbować wtłaczać substancje z pomocą ultradźwięków, można metodą schładzania skóry (kriomezoterapia). Ale moim zdaniem najlepszym (choć najmniej znanym i popularnym) sposobem jest mezoporacja.

Mezoporacja otwiera kanały transportowe w skórze (fot. Fotolia)

Mezoporacja otwiera kanały transportowe w skórze (fot. Fotolia)

Mezoporacja polega na tym, że skórę poddaje się działaniu prądu elektrycznego o odpowiednich parametrach. Kiedy komórki się polaryzują, na krótko (ok. 2 minuty) otwierają się kanały transportowe, co zwiększa przepuszczalność skóry do tego stopnia, że mogą przez nią przenikać cząsteczki 5-10-krotnie większe niż normalnie. Podczas zabiegu wykonująca go osoba wodzi po skórze końcówką urządzenia, podającego prąd. Pacjent odczuwa to jako lekkie mrowienie. Potem na skórę nakłada się koktajl i ponownie jeździ końcówką urządzenia, która wtłacza preparat w głąb skóry. W ten sposób można wprowadzać preparaty aż do 5 cm w głąb, a więc nawet aż do mięśni! Sprawdziłem to, bo przetestowałem ten zabieg na sobie, ale zupełnie w innym celu niż odmładzanie czy odżywianie skóry. Ostatnio mocno przeciążyłem sobie mięśnie i miałem problem z pracą. Na ogół smaruję obolałe okolice żelem przeciwbólowym, ale przez skórę przenika on w sposób ograniczony. Dlatego postanowiłem wykorzystać mezoporację. Posmarowałem więc skórę żelem przeciwbólowym i wtłaczałem go głowicą z prądem. Zabieg trwał ok. 15 minut, ale zaraz po nim ból zniknął. To dla mnie wystarczający dowód, że składniki żelu zostały wprowadzone naprawdę głęboko. Ból ustąpił na parę godzin, dopóki środek przeciwbólowy działał, bo wiadomo, że to działa na objawy a nie na przyczynę. To mi wystarczyło, aby normalnie pracować, tyle tylko, że co 4 godziny powtarzałem zabieg.
W porównaniu z mezoterapią igłową, podczas której możemy podać w skórę wszystko, co chcemy, w bezigłowej ograniczeniem jest wielkość cząstek. Poza tym nie dochodzi tu do nakłuć skóry, które ją stymulują do odnowy, a jedynie do wprowadzania składników odżywczych. Niemniej jednak sam zabieg jest przyjemniejszy niż mezoterapia igłowa i ładnie wygładza skórę. Jest to więc bardzo dobry zabieg podtrzymujący dobrą kondycję skóry. Zabieg typowo kosmetyczny, bo nie prowadzi do głębokiej odnowy i regeneracji tkanek.

Share this article