Wywiad ukazał się w najnowszym numerze LNE. Dr Marek Wasiluk jest gościem najbliższego jubileuszowego Kongresu LNE, który odbędzie się 16-17 listopada. 

Doktor Marek Wasiluk znany jest z autorskich, skutecznych procedur zabiegowych w medycynie estetycznej. Swoją wiedzą dzieli się na prowadzonym przez siebie blogu i jako ekspert w mediach. Wkrótce ukaże się jego książka „Medycyna estetyczna bez tajemnic”, którą zaprezentuje jako gość specjalny Kongresu LNE.

fot materiały prasowe

fot materiały prasowe

Dla kogo przeznaczona jest pana książka „Medycyna estetyczna bez tajemnic”?
Przede wszystkim dla pacjentów. Chciałem przybliżyć zagadnienie medycyny estetycznej w sposób możliwie obiektywny i podpowiedzieć, jakie rozwiązania warto rozważyć, a jakie nie. Oczywiście nie da się o tym opowiedzieć kompleksowo, bo to ogromny zasób wiedzy, ale można pokazać, na co zwracać uwagę w gąszczu informacji. Jest wiele dostępnych źródeł wiedzy, ale jest to głównie wiedza reklamowa, pochodząca od dystrybutorów. Każdy z nich chwali swoje produkty, ale nie wszystkie te informacje są obiektywne, a na pewno nie są one kompleksowe. Do tego dochodzą jeszcze telewizyjne reklamy kosmetyków, które obiecują efekt botoksu czy lasera po zastosowaniu drogeryjnego kremu! Niełatwo się w tym odnaleźć. Czytelnik znajdzie w mojej książce informacje o tym, jakie są sensowne możliwości walki z określonymi problemami estetycznymi, jakie mają wady i zalety. Książka będzie też przydatna dla kosmetyczek i kosmetologów, którzy chcą być zorientowani w tej tematyce i móc udzielać podstawowych informacji swoim klientom, a nawet dla lekarzy, którzy dopiero zaczynają się zajmować medycyną estetyczną. Pamiętam, jak ja zaczynałem swoją pracę: przychodzili dystrybutorzy i każdy twierdził, że jego produkt jest lepszy niż inne. Oczywiście w większości przypadków nie była to prawda. Dziś młodzi lekarze stoją często przed tymi samymi problemami – braku źródeł w pełni wiarygodnej wiedzy.

Jaka jest pana koncepcja odmładzania?
Zawsze najwięcej uwagi poświęcać będziemy odmładzaniu twarzy, bo jej nie można ukryć pod ubraniem. Starzenie się twarzy to przede wszystkim dwa komponenty – pogorszenie się jakości skóry i zmiany kształtu twarzy. Jeśli poprawimy tylko pierwszy element, a pozostawimy np. zaniki tłuszczowe czy tkanki podskórnej, to osoba nadal będzie wyglądać staro mimo wspaniale zregenerowanej cery. Jeśli zrobimy odwrotnie – powstanie dysonans: niby młoda buzia, ale ze zniszczoną skórą. Zawsze trzeba brać pod uwagę oba komponenty.

Jak pogodzić skuteczność zabiegów z bezpieczeństwem?
Po pierwsze: indywidualne podejście do pacjenta. Nie ma jednego uniwersalnego zabiegu, bo każdy starzeje się inaczej. U niektórych problemem jest cienka skóra, u innych przebarwienia, głębokie zmarszczki czy zaniki. Trzeba to dokładnie obejrzeć i przeprowadzić gruntowny wywiad, dopytać o występujące choroby, w tym autoimmunologiczne. Zdecydowana większość powikłań bierze się z braku wiedzy – o zabiegu i mechanizmach jego działania, o fizjologii, o samym pacjencie (zdarza się, że on sam celowo wprowadza lekarza w błąd) czy wreszcie o sprzęcie, np. o tym, że trzeba go kalibrować. Żeby być skutecznym poza wiedzą trzeba mieć też trochę odwagi i pewności swoich kompetencji, by nie bać się działania. Trzeba też posłuchać pacjenta – dowiedzieć się, co mu w jego własnym wyglądzie przeszkadza. My możemy pewne rzeczy sugerować, ale to on ma być na koniec zadowolony. Dopiero kolejnym krokiem jest wybór metody działania. Jeśli tylko się da, proponuję zabiegi regeneracyjne, a nie korekcyjne, jak np. wypełnienia. Z prostej przyczyny: regeneracja jest na ogół wielokrotnie bezpieczniejsza. Oczywiście na efekty trzeba poczekać i to nie są zabiegi dla każdego, ale ryzyko powikłań jest niewielkie, wiąże się głównie z ewentualnym błędem lekarza lub złym działaniem sprzętu. Każdą terapię trzeba zaplanować od A do Z, wiedząc, do czego dążymy. Jeśli pacjenta nie stać na kompleksowy pakiet zabiegów, ustalamy to na początku i uwzględniamy w planie.

Które metody odmładzania są najbardziej przyszłościowe?
Nigdy nie będzie jednej cudownej techniki. Przestrzegam przed myśleniem, że ktoś się nauczy np. kwasu hialuronowego i „wszystko tym zrobi”. Procesy starzenia są skomplikowane i mają różny przebieg. Kompetentny lekarz medycyny estetycznej umie zastosować różne techniki na poszczególne problemy pacjenta, a dodatkowo w razie potrzeby stosuje terapie łączone. Ja jestem gorącym zwolennikiem technik laserowych, więc mógłbym powiedzieć, że lasery to przyszłość odmładzania. Ale po pierwsze, nie rozwiązują one wszystkich problemów, po drugie to bardzo szeroka kategoria, spektrum wielu urządzeń i zabiegów do stosowania na różne przypadłości. Nigdy nie będzie jednego uniwersalnego lasera. Obecnie dużo mówi się o komórkach macierzystych – uważam, że w najbliższych kilkudziesięciu latach nie zrewolucjonizują one medycyny estetycznej, ponieważ jeszcze długo nie będziemy w stanie w pełni nimi sterować. Wciąż wiemy o nich zdecydowanie za mało. Dziś to kosztowny, a w dodatku niepotrzebny gadżet.

W jaki sposób opracowuje pan swoje autorskie metody?
Po pierwsze – dużo czytam. Szukam publikacji specjalistycznych za granicą, bo w polskiej literaturze brakuje takiej wiedzy. Po drugie – wykorzystuję wiedzę z biologii i biochemii. Trzeba to sobie od czasu do czasu przypomnieć, bo na studiach z kosmetologii czy medycyny estetycznej uczymy się przede wszystkim histologii, czyli budowy skóry. Tymczasem brakuje dokładnej znajomości fizjologii. Jest ona w programie drugiego roku medycyny – pod koniec studiów zazwyczaj niewiele się z niej pamięta, poza patofizjologią, czyli zaburzeniami fizjologii w konkretnych chorobach. Tymczasem w medycynie estetycznej bardzo przydaje się wiedza o funkcjonowaniu zdrowych tkanek i o procesach starzenia. Po trzecie – potrzebne jest trochę wiedzy technicznej, by rozumieć działanie urządzeń. I wreszcie trzeba z tego wszystkiego wyciągać wnioski. Biorę pod uwagę ograniczenia dotychczas stosowanych terapii i zastanawiam się, co mogłoby lepiej zadziałać. Potem następuje etap testowania – mam grupę osób, które zgadzają się, bym wypróbowywał na nich nowe metody. Wiem, że nie zrobię im krzywdy, bo jestem merytorycznie przygotowany, ale nie mogę obiecać efektu, więc są to zabiegi darmowe. Na koniec jest etap modyfikacji i udoskonaleń. Analiza możliwości urządzeń doprowadziła mnie do wielu pożytecznych wniosków. Poza laserami bardzo często pracuję na przykład radiofrekwencją mikroigłową – między innymi usuwając rozstępy swoją autorską metodą, ale też w innych przypadkach. Im dłużej korzystam z tej techniki, tym bardziej ją cenię, ale zawsze powtarzam, że to też nie jest cudowne rozwiązanie.

Widzi pan pole do współpracy lekarza z kosmetologiem?
Oczywiście. Medycyna estetyczna działa mocniej i jest dużo droższa niż kosmetologia, a ponadto jej zadaniem jest cofnięcie zmian, a kosmetologii – przede wszystkim utrzymanie dobrej kondycji skóry. Te działania świetnie się uzupełniają. Dlatego ważne jest, żeby pomiędzy zabiegami medycyny estetycznej pacjent był pod opieką kosmetologa. Na bardzo zaawansowany cellulit same zabiegi kosmetyczne nie pomogą, ale też jeśli ja swoimi działaniami doprowadzę go do pierwszego stopnia czy nawet prawie zlikwiduję i na tym poprzestaniemy, to on po pewnym czasie wróci. Dlatego polecam jako kontynuację i uzupełnienie terapii zabiegi kosmetyczne – masaże, endermologię, zabiegi okluzyjne. Dzięki temu utrzymamy efekty, a pacjent będzie bardziej zadowolony. Często lekarze obawiają się wysyłania pacjentów do gabinetów kosmetycznych i przez to nie osiągają optymalnego efektu. Jednak branże zarówno nowoczesnej kosmetologii, jak i medycyny estetycznej są dosyć trudne ze względu na swoją atrakcyjność – bierze się za to wiele osób mało kompetentnych. Podstawą jest dla mnie określenie, czy ktoś jest profesjonalistą, czy nie. Jeśli nie, to nie widzę pola do współpracy, bo biorą się z tego tylko problemy – na przykład robię komuś poważny zabieg i podkreślam, że przez miesiąc nie powinien nic robić ze skórą, a kosmetyczka czy kosmetolog namawia go na przykład na karboksyterapię czy peeling. I powikłania gotowe. Brakuje systemu certyfikacji kosmetologów, co stanowi problem dla nas, lekarzy, ale też dla pacjentów. Dlatego najlepiej jest mieć zaufanych, sprawdzonych kosmetologów we współpracy.

O czym będzie pana kongresowe wystąpienie w Krakowie?
Chcę pokazać, co warto, a czego nie warto wybierać we współczesnej medycynie estetycznej. Poświęcę więcej uwagi wspomnianym dwóm komponentom starzenia się skóry. Przedstawię to przekrojowo, oczywiście w wielkim skrócie, ale to wystarczy, by dać do myślenia i zainspirować do dalszych poszukiwań. Warto mieć na uwadze, że wiedza o skutecznych terapiach przekłada się na sukces zawodowy i biznesowy – również kosmetologa, który często doradza klientom w kwestiach urody, a przekazując rzetelne informacje, zdobywa ich zaufanie.

 

Rozmawiała Olga Filanowska

Share this article