Jedna z telewizji pokazuje nowy program związany z medycyną estetyczną. Wiedziałem, że ma powstać, słyszałem też, że ma być inny od programów, które do tej pory pokazywały zabiegi na konkretnych pacjentach i skupiały się na ich historiach. Ten miał obiektywnie wyjaśniać, na czym polegają różne zabiegi medycyny estetycznej, co to jest botoks, kwas hialuronowy, jak działają, jakie są naprawdę ich możliwości. Skończyło się…. jak zwykle.

absurdy w medycynie estetycznej

Gdy w grę wchodzą pieniądze, do głosu dochodzą działy zakupów i reklamy, nikt się nie zastanawia, czy ci, którzy płacą, nie mówią czasem od rzeczy (fot. Fotolia)

Czuję się trochę rozczarowany, bo nie ma tam do końca obiektywizmu. Jest za to product placement i są pieniądze. Nie mam nic przeciwko temu, żeby kliniki i lekarze płacili za pojawianie się w takich programach, a ich producenci na nich zarabiali, bo takie są prawa rynku. Sprzeciwiam się jednak ignorancji tych co płacą i szerzeniu nieprawdziwej wiedzy. Ludzie, którzy oglądają takie programy, traktują to, co w nich widzą i słyszą, jako wiarygodne, tymczasem to często wiarygodne nie jest. Ale zastanówmy się, kto ma prostować rozpowszechniane tam głupoty? Nawet gdybym zajmował się tym codziennie, nie jestem w stanie oglądać, czytać i słuchać, a potem dementować, wszystkich bzdur związanych z medycyną estetyczną, jakie ukazują się w mediach.
Przykład? Jeden z doktorów, który występował w tym programie, oświadczył, że USUWA kwasem hialuronowym blizny zanikowe po trądziku. Kładę nacisk na słowo „usuwa”, bo to właśnie słowo padło z jego ust. Tymczasem to ewidentna nieprawda – nie ma takiego mechanizmu, który umożliwiłby usuwanie blizn kwasem hialuronowym. Nie czepiałbym się, gdyby ów doktor powiedział, że stosuje kwas hialuronowy w celu wypełnienia i zakamuflowania blizn zanikowych. Owszem, pod skórę dołka potrądzikowego można wstrzyknąć kwas hialuronowy, który wypchnie skórę, uzyskamy więc efekt wypełnienia. Będzie to jednak wypełnienie tymczasowe, a nie likwidacja blizny, czyli po kilku miesiącach blizna powróci. Aby ją usunąć, trzeba ją tak uszkodzić, aby się w prawidłowy sposób przebudowała i nabrała objętości.

Znam kilka osób, związanych z produkcją tego typu programów. Mówią wprost, że jeśli ktoś pyta się ich, gdzie mają się udać z problemem urodowym, to polecają mnie, a nie występujących w swoich programach. Co z tego, skoro nie robią nic, aby ich programy stały się merytorycznie wiarygodne? A w zasadzie to chyba się starają, ale gdy w grę wchodzą pieniądze, do głosu dochodzą działy zakupów i reklamy, nikt się nie zastanawia, czy ci, którzy płacą, nie mówią czasem od rzeczy. Mam też wielu pacjentów wśród dziennikarzy lifestylowych czasopism, którzy także mnie sobie polecają, ale to im nie przeszkadza na łamach zamieszczać rzeczy, które przeczą zdrowemu rozsądkowi. Ba, a nawet (co opisywałem na blogu) odmawiają publikacji moich materiałów, bo mogłyby… w złym świetle postawić ich reklamodawców! Ci ludzie funkcjonują w trochę schizofrenicznej rzeczywistości.

Z innym przykładem prób zastosowania kwasu hialuronowego przy bliznach zanikowych i braku logiki w planowaniu terapii zetknąłem się za sprawą czytelniczki mojego bloga, która do mnie napisała. Ma ona bardzo stare blizny po ospie. Napisała do trzech różnych gabinetów z prośbą o zaproponowanie planu ich leczenia. A potem napisała do mnie z podobną prośbą, prosząc równocześnie abym… ocenił to, co jej zaproponowano gdzie indziej. Blizny po ospie są bliznami zanikowymi (czyli mają kształt dołków) i są trudne do usunięcia. Co zatem zaproponowały pacjentce trzy gabinety, do których się zwróciła?
Gabinet nr 1 zaproponował laser frakcyjny nieablacyjny. Bez sensu, bo skuteczność takiego zabiegu byłaby bardzo nikła.
Gabinet nr 2 zaproponował połączenie lasera frakcyjnego ablacyjnego z kwasem hialuronowym. Na pierwszy rzut oka ma to sens. Chodzi o to, żeby najpierw zrobić zabieg kwasem, co zakamufluje dziury na czas potrzebny, aby były widoczne efekty zabiegu laserowego, na które trzeba poczekać. Tyle tylko, że kwas hialuronowy jest wrażliwy na ciepło, a to oznacza, że jeśli zrobimy najpierw kwas, a potem agresywny zabieg laserem, to ten pierwszy po dwóch tygodniach zniknie. W tej sytuacji pomysł, aby przed laserem robić kwas hialuronowy, to strata czasu i pieniędzy pacjenta.
Gabinet nr 3 zaproponował trzy zabiegi kwasem hialuronowym. Co więcej, lekarz oświadczył, że na całą serię wystarczy 1 ml kwasu hialuronowego. Już na początku tego tekstu zaznaczyłem, że kwas hialuronowy nie jest dobrym rozwiązaniem na blizny. A dzielenie 1ml kwasu na trzy zabiegi, wykonane w sporym odstępie czasu (co pół roku mniej więcej), u tego samego pacjenta to jakiś absurd! Kwas hialuronowy jest sprzedawany w sterylnych strzykawkach, zazwyczaj o objętości 1 ml. Skoro jedna taka strzykawka ma wystarczyć pacjentce na trzy zabiegi, to oznacza, że albo gabinet rozważa przechowywanie preparatu przez rok i sięganie po niego co pół roku, gdy pacjentka przyjdzie na kolejny zabieg (tymczasem HA nie przechowuje się aż tak długo), albo że z kwasu, który pozostanie po tej pacjentce, będą korzystały inne pacjentki. Drugi wariant jest o tyle ryzykowny, że nawet przy bardzo restrykcyjnej aseptyce i przestrzeganiu zasad bezpieczeństwa i higieny, może dojść do zassania do strzykawki bakterii od jednej pacjentki i przekazania ich drugiej. Oczywiście, można sobie wyobrazić, że aby uniknąć tego ryzyka, przed zabiegiem przekłada się preparat do innej strzykawki. Wymaga to jednak zakupienia specjalnych przełączek między strzykawkami i troszkę manipulacji, dodatkowo nie wiadomo przed zabiegiem do końca, ile preparatu się zużyje, a ile odłożyć da innej osoby, że nie podejrzewam, aby lekarze chętnie się w to bawili, a dodatkowo trudno jest znaleźć pacjentki na 0,3-0,6 ml, bo to nie jest duża ilość.
Oprócz kwasu hialuronowego w trzecim gabinecie zaproponowano pacjentce podcinanie blizn. Tymczasem blizny zanikowe po ospie tego nie wymagają. Owszem, w bliznach po trądziku zdarza się, że są jakieś zrosty i trzeba je najpierw uwolnić, ale nie w bliznach po ospie.

Z bliznami zanikowymi można sobie poradzić, o czym wiele razy pisałem, ale na pewno nie takimi metodami. Zastanawiam się więc, dlaczego proponuje się kwas hialuronowy na blizny zanikowe. Może dlatego, że gabinety nie mają pomysłu, jak sobie z nimi radzić. Z kolei producenci kwasu najwidoczniej szukają dla niego nowych zastosowań, co zrozumiałe. Gorzej, jeśli sugerują lekarzom wykorzystywanie go wbrew zdrowemu rozsądkowi.

Share this article