Przyszła do mnie pacjentka prosząc, abym jej rozpuścił kwas hialuronowy, który w innym gabinecie podano jej w policzki. Miała ku temu powody, ponieważ jej policzki wyglądały, jakby miała w środku piłeczki pingpongowe.

Lepiej tak zrobić zabieg, żeby nie trzeba było zasłaniać twarzy (fot. Fotolia)

Lepiej tak zrobić zabieg, żeby nie trzeba było zasłaniać twarzy (fot. Fotolia)

Jak do tego doszło? Poszła tam, aby policzki trochę wypełnić. Kiedy zaproponowano jej podanie 5 ml kwasu na każdy policzek, zgodziła się, nie wiedząc o konsekwencjach estetycznych, a ja wręcz uważam to za nieetyczne naciąganie pacjenta.
Wychodzę z założenia, że kwas hialuronowy jest właściwym preparatem na odmłodzenie twarzy, jeśli wystarczą 2-3 ml, aby uzyskać dobry efekt estetyczny. Jeśli ubytki u pacjenta są większe, i wymagałyby zastosowania większej ilości kwasu, wówczas raczej go nie stosuję aby nie wywołać efektu sztuczności, tylko sięgam po inne metody, a konkretnie – po biostymulatory, np. ellanse lub kwas l-polimlekowy, które odbudowują własną tkankę pacjenta. Wyjątkiem są sytuacje, gdy z różnych względów można podać tylko kwas hialuronowy.
Jednak nawet gdybym uznał, że ktoś potrzebuje większej ilości wypełniacza, to w żadnym wypadku nie podałbym jednorazowo tak dużej ilości kwasu. Dlaczego. Przedw wszystkim dlatego, że nie sposób tego zrobić dobrze w czasie jednej wizyty. Zabieg z tak duża ilością HA wiąże się z wieloma wkłuciami i powstaniem obrzęku, po kilku wkłuciach trudno już odróżnić czy to obrzęk czy efekt wypełnienia kwasem. Dlatego najlepiej jest, że zabieg taki należy rozkładać minimum na 2 wizyty, a czasem nawet na 4 do 5 (jeśli precyzyjnie korygujemy np. kształt policzków), podając za każdym razem po trochę preparatu. Wtedy robi się to precyzyjniej, a zmiana rysów twarzy jest dyskretna i pod kontrolą.
Przychodząc na rozpuszczenia kwasu pacjentka podjęła właściwą decyzję. Mogła, rzecz jasna, zaczekać, aż kwas się wchłonie, ale z jednej strony nie czuła się komfortowo z tak zniekształconą twarzą, i zależało jej, aby przywrócić jej dawny wygląd, a z drugiej – w czasie kilku miesięcy potrzebnych na wchłonięcie się kwasu skóra prawdopodobnie rozciągnęłaby się, mogłyby się też pojawić zwłóknienia. Przyjmując ją zaznaczyłem jednak, że nie mogę rozpuścić kwasu w czasie jednego zabiegu – bezpieczeństwo nie pozwala podać zbyt dużo hialuronidazy naraz, a poza tym chodzi o to, aby twarz odzyskała ładny kształt, a to wymaga czasu i precyzji.
Zdaję sobie sprawę, że są kobiety, które świadomie chcą, żeby było widać, że mają wypełnione policzki czy usta, lubią taki efekt, ale większości zależy na zachowaniu jak najbardziej naturalnego wyglądu.
Jeśli ktoś chce wyglądać młodo jak najdłużej, musi myśleć o tym jak o PROJEKCIE, i realizować go drobnymi kroczkami, byleby regularnie i inteligentnie. Ja zawsze tłumaczę, że starzenie to choroba przewlekła. Jako taka ma okresy zaostrzenia, remisji, czasem jest mniej dokuczliwa, czasem bardziej. Najlepiej się z nią zmagać u jednego lekarza, do którego ma się zaufanie, a nie za każdym razem biegać do innego. To ograniczy ryzyko niemiłych niespodzianek, jakie zdarzały się moim pacjentkom, które nagle zmieniły gabinet, a potem wracały zrozpaczone, bo jednym chybionym zabiegiem zniszczono im to, co u mnie wypracowały przez kilka miesięcy.

Share this article