Przypomnijmy, że HIFU, tak modne w ostatnich miesiącach, to dość stara technologia, obecna w medycynie od ponad 20 lat. Wykorzystuje ona skoncentrowane ultradźwięki. Zanim trafiła do gabinetów medycyny estetycznej jako metoda bezoperacyjnego liftingu i modelowania/wyszczuplania ciała, była (i jest nadal) wykorzystywane do leczenia raka prostaty. Precyzyjne, punktowe zogniskowanie fali ultradźwiękowej o wysokiej energii na małym obszarze, jakim jest guz, prowadzi do martwicy jego komórek. Zaletą tej metody jest mała inwazyjność i niewielki odsetek powikłań.

Dostrzegając ogromne zalety HIFU warto też pamiętać o ograniczeniach tej metody (fot. arch. własne)

Dostrzegając ogromne zalety HIFU warto też pamiętać o ograniczeniach tej metody (fot. arch. własne)

Jak działa technologia HIFU
W HIFU kluczowe są ultradźwięki. Są to jednak inne ultradźwięki niż te wykorzystywane w kosmetycznych zabiegach kawitacji (niskie częstotliwości i natężenia) czy sonoforezy (wysokie częstotliwości). W HIFU zadaniem fali ultradźwiękowej jest spowodować drgania. Jeśli fala ma odpowiednie natężenie i dużą częstotliwość, a dodatkowo jest skupiona, spowoduje w tkance tarcie, a w jego efekcie przegrzanie lub wręcz kontrolowane poparzenie. W ten sposób dochodzi do stymulacji odnowy tkanek. Największą zaletą HIFU jest to, że działa głęboko w skórze właściwej lub jeszcze głębiej, bez naruszania ciągłości naskórka i nie powodując powierzchownych poparzeń, gdyż energia kumuluje się punktowo. To oznacza, że po zakończeniu zabiegu na skórze nie pozostaje żaden ślad. HIFU jest metodą bezpieczną, którą można stosować także u osób z rozrusznikiem serca, implantami i protezami, czyli w sytuacjach wykluczających inne metody. Ale jest to metoda inwazyjna i jak każda tego typu metoda, jest bezpieczna jeśli jest właściwie stosowana.

Hifu na rynku medycyny estetycznej
W Polsce pierwsze urządzenie do HIFU – Ulthera – zostało wprowadzone do sprzedaży chyba w 2010 roku, ale potem na rynku zapanował zastój, bo zarówno urządzenie jak i kartridże były bardzo drogie, co przekładało się na wysoki koszt zabiegu (ok. 10 tys. zł). Początkowo metoda była promowana jak super zabieg na twarz, zastosowanie na ciało pojawiło się później. Zainteresowałem się tą metodą w 2014 roku, w fazie zastoju na rynku, ale kupiłem inne urządzenie niż to, które było wówczas dostępne w Polsce. Kiedy pierwszy raz wspominałem HIFU na blogu i w różnych artykułach, zwracałem uwagę na to, że oprócz niezwykłych możliwości (działa na tkanki naprawdę bardzo głęboko, ale w taki sposób, że na zewnątrz nie pozostawia śladów, a więc i nie jest potrzebna rekonwalescencja) niesie ze sobą pewne ryzyko – ze względu na głębokie działanie ultradźwięków niewłaściwie, za mocno wykonany zabieg może spowodować np. martwicę kości czy uszkodzenie nerwów; dlatego sprzęt powinien być obsługiwany przez doświadczonego lekarza.
Powszechna moda na HIFU pojawiła się mniej więcej rok temu. Wówczas też technologią tą zainteresowali się inni producenci. Pojawiły się reklamy urządzeń np. Ultra former, Ultra – skin, Sono – quin, które okazały się tańsze od pionierskiej Ulthery, dzięki czemu zabiegi staniały mniej więcej o połowę, ale nadal pozostają drogie. Ma to jednak uzasadnienie w kosztach urządzenia i kartridzy.
Nie jest natomiast uzasadnione informowanie opinii publicznej, że HIFU to metoda tak super skuteczna, że daje oczekiwany efekt już po jednym użyciu. Czasem daje, często nie. Jak zawsze zadziwia mnie, że reklamę koncentruje się na konkretnych urządzeniach, a nie na samej technologii. Teraz pacjenci, zainteresowani zabiegiem, kiedy dzwonią, nie pytają, czy robię HIFU, tylko np. czy robię … i tu wymieniają konkretną markę urządzenia do HIFU. Co więcej, wydaje im się ważne, aby zabieg był wykonany tym konkretnym urządzeniem. Tymczasem z HIFU jest tak, jak z innymi technologiami, np. laserami – są dobre i złe urządzenia. Jeśli odrzucimy te naprawdę złe (bez marki, z podejrzanych źródeł), to w obrębie tych dobrych nie ma już znaczenia, czy nazywa się ono Ulthera, Ultra former, Sono-quin czy inaczej. Działają tak samo, natomiast liczą się inne aspekty, jak umiejętność ustawienie parametrów urządzenia i właściwego jego użycia, a także właściwa kwalifikacja pacjenta do zabiegu (rozpoznanie, czy w konkretnym przypadku zabieg ma szansę powodzenia).

3 główne mity na temat HIFU
HIFU ma wiele zalet, używam go na stałe w moim gabinecie. Ale mam świadomość zarówno jego zalet jak i ograniczeń. Nie jest to urządzenie, które zastąpi wszystkie inne technologie. Owszem, bardzo dobrze je uzupełnia. Porozmawiajmy zatem o tym, do czego naprawdę się nadaje i o najbardziej rozpowszechnionych mitach.

1. HIFU jest dobre na wszystko
Nieprawda. HIFU jest urządzeniem głownie do liftingu, a nie do usuwania zmarszczek, czy mocnego ujędrniania skóry. Głównie dlatego, że działa na skokowo ustawianej głębokości (zazwyczaj 1,5 mm, 3 mm i 4,5 mm). Dobra wiadomość jest taka, że jest to skuteczna metoda liftingująca, bo tych nie ma aż tak wiele. Nadaje się doskonale do wyostrzenia konturów żuchwy, uniesienia chomików, podniesienia brwi. Jest też świetne do liftingu policzków, niezłe na szyję. Coraz częściej robi się też HIFU na ciało. Ale na zmarszczki i wiotką skórę – są lepsze metody.

2. HIFU jest dla każdego
Nieprawda. HIFU nie jest dla osób zbyt chudych, ale także o zbyt dużej tuszy, podobnie nie da spodziewanego efektu u osób zbyt młodych ani w zbyt zaawansowanym wieku. Jednym słowem, nie każdy kwalifikuje się do tego zabiegu, dlatego taką wagę przykładam do tego, o czym napisałem wcześniej, że z punktu widzenia pacjenta istotniejsze jest doświadczenie lekarza niż marka urządzenia, na którym pracuje.
Młodzi w ogóle nie potrzebują HIFU, a u osób starszych, z mocno opadającą skórą, nie będziemy w stanie osiągnąć efektu, który będzie ich satysfakcjonował, u osoby z grubą twarzą trudno uzyskać dobry efekt, a z bardzo chudą można zastosować zamiast HIFU metody, które nie tylko zliftinguja, ale i ujędrnią.
Idealna dla zabiegu jest osoba w wieku 35-50 lat, nie za gruba i nie za chuda (normalna, można powiedzieć), gdy mówimy o twarzy.

3. HIFU robi się jednorazowo
Nieprawda. Reklamy sugerują, że jeden zabieg HIFU rozwiąże problem, tymczasem naprawdę rzadko się zdarza, by jeden zabieg był wystarczający (jest tak u osób z niewielkim problemem do korekcji lub super się regenerujące). Zazwyczaj dla osiągniecia pożądanego efektu wykonuje się dwa zabiegi, czasem nawet trzy.

Dlaczego nie działa, skoro tak dobrze działa
Dla mnie HIFU jest skutecznym i bezpiecznym urządzeniem. Dlatego pozostaje dla mnie zagadką, dlaczego słychać głosy osób, które poddały się temu zabiegowi, że nie ma efektu, albo wręcz, że jest gorzej niż przed zabiegiem. W moich rękach HIFU jest sprawnym urządzeniem i mnie się takie przypadki pogorszenia/opadnięcia nie zdarzają. Jeśli zabieg nie działa, wina może leżeć po stronie producenta wykorzystywanego urządzenia, które nie jest w stanie osiągnąć obiecywanych parametrów. Druga możliwość jest taka, że gabinet próbuje zaoszczędzić na urządzeniu i wykonuje zabieg nieprawidłowo. Problem może też w niewłaściwym zakwalifikowaniem pacjenta (na przykład za duży problem do korekcji). Czasem też zdarza się, że efekt powinien być, ale go nie ma nie wiadomo czemu, ale to są rzadkie sytuacje.
Nie zdarzyło mi się też, by pacjent przyszedł do mnie z reklamacją, że po HIFU opadła mu twarz. Ale miewam regularnie pacjentów, którzy przychodzą do mnie po HIFU w innym gabinecie właśnie z problemem pogorszenia/opadnięcia. Świadczy o tym, że zabieg przeprowadzono nieprofesjonalnie, a w jego wyniku doszło np. do rozpuszczenia tkanki tłuszczowej.
Dlatego tak podkreślam potrzebę znajomości anatomii twarzy i ocenę pacjenta przed zabiegiem – aby dobrze wykonać zabieg, trzeba wiedzieć, jak rozkładają się mięśnie, kości i tkanka tłuszczowa. Jeśli ktoś ma tę wiedzę, to taki błąd mu się nie przydarzy, będzie potrafił dopasować zarówno głębokość jak i gęstość strzałów. Fale ultradźwiękowe kumulowane są wewnątrz tkanki i uszkodzą wszystko, na co trafią (nerw naczynie krwionośne, itd.); wykonujący zabieg nie widzi, co się tam dzieje, działa na wyczucie. Dlatego wiedza i doświadczenie lekarza są naprawdę ważne. Piszę to z przykrą świadomością, że są już na rynku urządzenia HIFU, reklamowane jako urządzenia kosmetyczne. Naprawdę nie wiem, jak ich producentom udaje się je zarejestrować. A to stwarza ryzyko powikłań.
Przede wszystkim podkreślam, że na efekty się czeka. Owszem, zaraz po zabiegu skóra jest napięta, ale potem jej napięcie się zmniejsza. Ten właściwy efekt widoczny jest dopiero po około trzech miesiącach.

Share this article