Osoby, które mnie znają, wiedzą, że zdobywanie wiedzy jest moją pasją, ale trzy ostatnie miesiące to było ekstremum – dawno się tyle nie uczyłem!

Po egzaminie końcowym na Queen Mary University of London (4 sierpnia 2017)

Po egzaminie końcowym na Queen Mary University of London (4 sierpnia 2017)

Przeczytałem w tak krótkim czasie (pracując przy tym cały czas w klinice) około 300 opracowań i badań naukowych, napisałem kilka prac zaliczeniowych oraz pracę naukową (coś na wzór pracy magisterskiej) i 4 sierpnia przystąpiłem do egzamin kończącego Msc in Aesthetic Medicine w Barts and The London School of Medicine and Dentistry na prestiżowym uniwersytecie Queen Mary University of London.

Na te kolejne w mojej edukacji studia przywiódł mnie ich program i standard naukowy. Są to pierwsze tego typu studia w Anglii (ale i jedne z nielicznych w ogóle), kształcące w kierunku medycyny estetycznej na poziomie studiów magisterskich, których pełna edycja (ja taką właśnie wybrałem) kończy się zdobyciem tytułu Msc – Master of Science, czyli magister medycyny estetycznej, albo inaczej specjalizacji z medycyny estetycznej (mógłbym teoretycznie zarejestrować się z tym tytułem w Izbie Lekarskiej, gdyby nie odmienne prawodawstwo polskie; w Polsce nie ma specjalizacji „medycyna estetyczna” funkcjonującej na podobnych zasadach jak specjalizacja „chirurgia”, „dermatologia”, itp.).

Program studiów składał się z wielu modułów, w których były części: teoretyczna, praktyczna oraz naukowa. Zaczęło się od intensywnych zajęć teoretycznych na temat skóry, jej budowy i fizjologii, których celem było zbudowanie głębokiej świadomości tych zagadnień w kontekście kojarzenia faktów i łączenia wiedzy z badaniami naukowymi i praktyką. Na temat każdej poruszanej metody czy technologii w ramach studiów były przedstawiane podstawy teoretyczne. I na temat laserów, botoksu, kwasu hialuronowego i wypełniaczy, pilingów, itp. Informacje były uzupełniane badaniami i literaturą naukową. Sporo było zajęć poświęconych psychologii (na żadnych polskich studiach podyplomowych czy kursach nie spotkałem się z taką intensywnością omawiania tych zagadnień), w tym np. zaburzeniom postrzegania przez pacjenta swojej osoby, a także zagadnień prawnych. Ale też sporo informacji było na temat wypadania włosów, przeszczepiania tłuszczu, komórek macierzystych i medycyny regeneracyjnej. Cały program przygotowany był w oparciu o EBM (evidene-based medicine – co to jest dokładnie, wyjaśnię w kolejnym artykule), czyli wszystko, czego uczyliśmy się miało poparcie w pracach naukowych.

Zacząłem te studia z pierwszym rocznikiem w standardzie Msc i jako jedyny z Polski. Było w praktyce prawie dwa tysiące godzin kształcenia. Przez cały okres studiów pisałem dużo prac zaliczeniowych i egzaminów cząstkowych. Poziom kształcenia był bardzo wysoki i cały czas mnie to pozytywnie zaskakiwało, ale też dawało mnóstwo cennych informacji i umiejętności. Końcową pracę egzaminacyjną, która czeka na opublikowanie w prasie naukowej, pisałem z porównania metod liftingujących skórę. Przeanalizowałem wyniki 60-70 badań naukowych na temat radiofrekwencji (zwykłej, czyli kontaktowej), hifu i radiofrekwencji mikroigłową, i wyniki były zbieżne z moją praktyką w gabinecie, czyli ta ostatnia metoda (rf mikroigłowa) jest najbezpieczniejsza, dająca najmniej powikłań i najbardziej skuteczna.

Barts and the London School of Medicine and Dentistry Queen Mary University of London jest historycznie najstarszą uczelnią w Anglii kształcącą w kierunkach medycznych (założona została w XII wieku). Jej absolwentami są wybitni lekarze i naukowcy, np. James Parkinson (jako pierwszy zdiagnozował chorobę nazwaną potem jego imieniem), John Langdon Down (zdiagnozował zespół wad genetycznych nazwany od jego imienia zespołem Downa). Uczelnię skończył również Graham Chapman z grupy Monthy Pythona (tak, tak, był z wykształcenia lekarzem) i… Doktor Watson (pisarz Arthur Conan Doyle dał właśnie takie wykształcenie najbliższemu współpracownikowi Sherlocka Holmesa).

Wiedza, o którą się wzbogaciłem jest unikalna, bardzo porządkuje to, co już było mi znane, ale też to, czego jeszcze nie wiedziałem lub nie do końca rozumiałem, i od początku studiów korzystam z niej intensywnie z mojej pracy, tworząc autorskie metody, których moim zdaniem nikt w Polsce nie jest w stanie powtórzyć, oraz usprawniając metody, które znam. Patrząc na intensywność tych zajęć i czas, jaki poświeciłem na naukę, rozumiem, że trzeba być bardzo zdeterminowanym, aby takie studia robić, nie rezygnując z normalnej pracy. I to jest chyba najlepsza odpowiedź na pytanie, jakie zadają mi czasem pacjenci, skąd ja tyle rzeczy wiem i dlaczego są dla mnie oczywiste zagadnienia, o których żadne inny lekarz nie ma wiedzy. Po prostu na pewnym etapie lekarze często poprzestają już na tym, czego się nauczyli i czego się uczą na krótkich szkoleniach i warsztatach organizowanych przez firmy produkujące i dystrybuujące sprzęt i preparaty, bo na nic innego nie mają czasu. Ja tego czasu nie mam więcej niż oni (oprócz pracy jest jeszcze rodzina), a jednak ciągle się dokształcam i dzięki temu jestem coraz bardziej skuteczny w rozwiązywaniu problemów urodowych.
Studia nakładają reżim systematyczności w nauce, co ma swoje wady (terminów egzaminów czy oddania prac nie dawało się przesunąć), ale też zalety – mobilizują do regularności w nauce. W przypadku kursów takiej presji nie ma. I chociaż przez ostatnie lata musiałem poświęcić sporo czasu na naukę, a przez ostatnie trzy i pół miesiąca nie miałem ani jednego wolnego weekendu czy popołudnia, a urlop spędziłem na nauce, to nie żałuję włożonego wysiłku i mam satysfakcję bycia na innym poziomie kompetencji. W przypadku medycyny estetycznej stałe dokształcanie się jest szczególnie istotne, bo ta dziedzina rozwija się niezwykle szybko, a nie każda nowinka pojawiająca się na rynku jest warta stosowania. Studia jakie ukończyłem, w standardzie UK, maję też jedną bezcenna zaletę w porównaniu z wieloma innymi studiami, także tymi jakie ukończyłem (a były to już moje czwarte studia podyplomowe i pewnie jeszcze nie ostatnie :) – uczą myślenia i kojarzenie faktów, a nie zapamiętywania wiedzy teoretycznej.

Share this article