Bardzo lubię takie przypadki jak ten, który dziś prezentuję. Wykracza on poza standardowe zabiegi w medycynie estetycznej i pokazuje jak duże możliwości ma ta dziedzina, i jak dużo może „dawać” pacjentom.

Zabieg wymagał dużej ilości kwasu hialuronowego, ale za to jakie efekt! Fot. materiały własne Triclinium

Zabieg wymagał dużej ilości kwasu hialuronowego, ale za to jakie efekt! Fot. materiały własne Triclinium

Pani pojawiła się u mnie z dużą asymetrią twarzy, między lewą a prawą stroną, z niewiadomej przyczyny. Wiadomo, że taka asymetria może przeszkadzać, bo przecież każdy chce dobrze wyglądać i zdrowo. Między zdjęciami, które prezentuję, jest różnica pół godziny i 5 mililitrów kwasu hialuronowego.

Co zrobiłem?

Można powiedzieć, że wyrzeźbiłem klientce twarz kwasem hialuronowym. Podałem 5 ml kwasu o różnej gęstości i na różnych poziomach. Zabiegi miały na celu dostosowanie jednej strony do drugiej. Asymetria zniknęła, a dodatkowo podniósł się delikatne kącik ust.

Dlaczego kwas hialuronowy?

Generalnie wolę działać biostymulatorami, bo dają dłuższy i bardziej naturalny efekt, ale akurat u tej klientki nie można było zastosować Ellanse, poza tym przyjechała do mnie z daleka i zależało jej na szybkim efekcie. Ponieważ zabieg wymagał sporej objętości preparatu, był kosztowny. Za to efekt jest bardzo naturalny, bez żadnych przerysowań i ryzyka, że ktoś powie: o, masz zrobioną twarz.
Pacjentka ma teraz po prostu twarz bardziej symetryczną i młodszą.

Jak to się robi?

Tego typu zabiegi wymagają dużego wyczucia i umiejętności. To jest praca 3D, do której jest potrzebna znajomość anatomii, fizyki i wyobraźni przestrzennej. Kwas hialuronowy podałem igłą, bardzo precyzyjnie w miejsca, które chciałem „wyrzeźbić” (kaniulą nigdy nie osiągnąłbym takiego efektu).

Czy to jest proste?

Dla mnie tak. Ale wiem, że dla sporej części innych lekarzy niekoniecznie. Wymaga to na pewno dużego doświadczenia, wyobraźni i wyczucia. A do tego naprawdę indywidualnego podejścia do każdej twarzy, do każdego zabiegu. Bardzo często widujemy osoby po zabiegach korekcji policzków, które wyglądają niedobrze, sztucznie, jak klony. Czemu tak jest? Z dwóch powodów. Po pierwsze z niewłaściwie wykonanego zabiegu. Zabiegi wolumetryczne, jeśli mają dawać ładny i naturalny efekt, należą do najtrudniejszych, trudniejszych niż mezoterapia, botoks, wypełnienie zmarszczek czy piling. Bo są to zabiegi przestrzenne, na dosyć dużej powierzchni, preparat podaje się pomiędzy różne, niejednorodne struktury anatomiczne. A po drugie kwas hialuronowy, który jest bardzo dobrym wypełniaczem, podawany w większej ilości „lubi” dawać efekt sztuczności (taka jest trochę jego cecha). Dlatego, aby tej sztuczności nie uzyskać, trzeba się trochę postarać. Ale jest to możliwe do wykonania.

Biostymulator jeszcze lepszy

A co by się stało, gdyby taką jak na zdjęciu asymetrię skorygować biostymulatorem? Efekt byłby jeszcze lepszy, na dłużej, ale niestety nie od razu (na efekty biostymulatorów trzeba poczekać, ale zdecydowanie warto).
Niezależnie, w jaki sposób dokonuję korekty problemu estetycznego (w tym przypadku asymetrii twarzy), to jest typ pracy, którą lubię najbardziej, bo zmienia nie tylko twarz, ale autentycznie poprawia komfort życia i samopoczucie. Jeden zabieg sprawia, że pacjentka wygląda teraz estetyczniej, młodziej, bardziej naturalnie i jest zupełnie inaczej odbierana przez otoczenie, po prostu dobrze. A o to chodzi w zaawansowanej i nowoczesnej medycynie estetycznej.

Share this article